Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Bank scenariuszy

Moje dziecko dorasta! — bez paniki… prelekcja dla rodziców

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2012-01-20 10:38:33

Drodzy Rodzice, zarówno dla Was, jak i Waszych dzieci rozpoczął się nowy etap w życiu. Te dzieci nie będą już z wami spacerować za rączkę w niedzielne popołudnie, ani prosić, byście się z nimi pobawili w piaskownicy. Ów słodki okres minął bezpowrotnie.
Chciałabym, żeby ta krótka prelekcja, która będzie dotyczyć emocjonalnych problemów okresu dojrzewania i prób radzenia sobie z nimi przez Was – rodziców, uświadomiła Państwu, pozwoliła zrozumieć pewne sprawy, z którymi się spotykacie na co dzień w kontaktach z własnymi córkami, synami, a których często nie jesteście w stanie pojąć, przyjąć, stajecie wobec nich bezradni lub reagujecie agresją.
 

Wasze dziecko ma dziś trzynaście, czternaście, piętnaście lat – a to okres wielkich zmian- zarówno dla niego jak i dla was. To czas mnożących się konfliktów, problemów z którymi przychodzi wam się zmierzyć.

Wasze dzieci przeobrażają się w ludzi dorosłych. Nie są to jedynie zmiany fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. I właśnie one powodują, że często rozkładamy ręce, mówiąc o naszych dzieciach: «Nie wiem, co się z nim dzieje», «Nie poznaję jej», «Zawsze była taka grzeczna i ułożona»…

Młodym ludziom w wieku dojrzewania potrzebna jest nade wszystko wasza wyrozumiałość i akceptacja. Należy wziąć pod uwagę fakt, że burza hormonalna powoduje u nich tak zwaną «huśtawkę nastrojów». Dotyczy ona przede wszystkim dziewcząt, które łatwo przechodzą od stanu euforycznej wręcz radości do nastroju przygnębienia, apatii, a nawet depresji. Rankiem świat wydaje im się obrzydliwy, ponury i beznadziejny, bo na przykład na nosie pojawił się kolejny pryszcz, fryzura nie tak się układa… a już po południu świat jest piękny, cudowny i wspaniały, bo koleżanka urządza imprezę, bo umówiła się z chłopakiem, bo on się do niej uśmiechnął. Powody częstych zmian nastroju mogą być bardzo różne, czasem dla nas rodziców zupełnie błahe, czasami nawet ich nie ma. Niektóre dziewczęta są w tym czasie skore do płaczu bez wyraźnego powodu. «Tak mi jakoś smutno» – mówią. Inne miewają ataki szaleńczego śmiechu. Śmieją się ze wszystkiego, wszystkich i czasem same nie wiedzą dlaczego. To wszystko jest typowe dla okresu dojrzewania i na szczęście mija. Wiecie o tym wy- drodzy rodzice, ale muszą wiedzieć i wasze dzieci, zwłaszcza w momentach, gdy życie wydaje im się bez sensu.

Dorastające dziewczęta są tak bardzo spragnione czułości, ciepła, tęsknią za miłością. Pragną być podziwiane, adorowane, chcą się podobać. Ogromny «głód miłości» sprawia, że czasem bezkrytycznie wiążą się z chłopcem, który obiecuje miłość, chociaż sam nie rozumie do końca, co oznacza to słowo. Szczególnie ważne jest w tym czasie poczucie akceptacji ze strony rodziców, przede wszystkim akceptacja i miłość  ojcowska pozwala młodej dziewczynie potwierdzić swoją wartość, nie musi szukać tego potwierdzenia w przedwczesnych związkach chłopcami. Natomiast przyjaźń i dobre relacje z matką utwierdzą ją w odczuciu, że dobrze jest być kobietą. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wśród dziewcząt obserwuje się dość często brak zgody na swoją kobiecość. Postawa matki jest tu decydująca; jeśli jest ona kobietą niezadowoloną z życia, sfrustrowaną, podkreślającą nieustannie trudy bycia matką i żoną, wówczas jej młodziutka córka powita z niechęcią przejawy stawania się kobietą. Może zrodzić się w niej bunt i brak akceptacji samej siebie, co bardzo zaburzy jej proces dojrzewania psychicznego. Mama zadowolona ze swej kobiecości, nawet mimo utrudzenia, przemęczenia i czasem złego humoru, będzie dla swej córki zawsze podporą w trudnym procesie dojrzewania.

Burza hormonalna, o której wspomniałam nie omija także chłopców. Pod wpływem działania hormonu zwanego testosteronem stają się oni często agresywni, czasem skłonni do bójek. Najczęściej pragną imponować, dominować w grupie, dążą do objęcia przywództwa. Energia, którą kipi w tym czasie chłopak oraz wzrost możliwości intelektualnych może dać wspaniałe efekty w postaci wyników w sporcie, w nauce… oczywiście jeśli ów młody człowiek zechce poświęcić temu czas. Zdarza się niestety, że nadmiar energii zostaje wyładowany na ławce w parku, koszu na śmieci czy psie sąsiadów, a możliwości intelektualne zostają wykorzystane do zapamiętania ordynarnych dowcipów i używania niezwykle «wyrafinowanego» – «nieparlamentarnego» języka.

Trzeba się zatem zastanowić: jak my – rodzice i w ogóle dorośli- możemy pomóc naszej młodzieży prawidłowo spożytkować te pokłady rozpierającej energii i możliwości twórczych, nie zaś jedynie narzekać, że młodzież jest niedobra, że szerzy się wandalizm i wulgarność. Dla dorastającego chłopca również niezwykle ważne jest posiadanie dobrego wzorca męskości, najlepiej, gdy jest nim ojciec. W dawnych czasach ojciec przejmował opiekę nad dorastającym synem, wprowadzał go w życie, uczył swojego zawodu, czy innych zajęć typowo męskich. Dziś nie jest to takie łatwe. Warto jednak potrudzić się, by taka międzypokoleniowa więź męska została nawiązana. Młody człowiek powinien w swoim najbliższym otoczeniu mieć kogoś, do kogo chciałby być podobny za 10, 20 lat.

Drodzy rodzice, niezwykle ważne jest, aby w tym właśnie niełatwym okresie nie stracić kontaktu z własnym dzieckiem. Jeśli tak się stanie, być może już nigdy nie uda się odbudować przerwanej więzi, a wasze dzieci jako osoby dorosłe mogą mieć do was ogromny żal, że w tym trudnym czasie nie wspieraliście ich.

Trzeba sobie zatem uświadomić, że wszelkie zmiany w zachowaniu, sposobie bycia i myślenia naszych dzieci w okresie dojrzewania są sprawą zupełnie naturalną. Nie dziwmy się więc ciągle, nie negujmy bez przerwy ich sposobu bycia, muzyki, której słuchają, tego, jak się ubierają, jakie noszą fryzury. Bądźmy choć trochę wyrozumiali !

Należy też przyjąć do wiadomości, że młodzi ludzie są szczególnie wrażliwi i niezwykle krytycznie nastawieni do świata dorosłych, w tym i do was, drodzy rodzice. Dla małego dziecka to wy byliście najwyższymi autorytetami. «Oni wszystko wiedzą i nigdy się nie mylą»- myślało i pewnie mówiło wasze dziecko. Dziś jednak wasz dorastający syn czy córka zauważają, że dorośli nie zawsze mają rację, nie są nieomylni, nie zawsze są szczerzy, nie zawsze mówią prawdę. To wszystko rodzi ostry krytycyzm względem świata dorosłych, bunt przeciwko władzy rodzicielskiej i często powoduje podejrzliwość u młodego człowieka, który będzie się starał «przyłapać was na błędzie». I może wówczas powie: «Widzisz, ciągle mnie pouczasz, a sam…» Postarajmy się zatem drodzy rodzice nie udawać ideałów, przyznawać się do swoich niedoskonałości. Niech również nasze dzieci wiedzą, że mają prawo do błędów, a być może będą nieco mniej krytyczni wobec nas?

Jednym z warunków utrzymania kontaktu z własnym dzieckiem jest zrozumienie faktu, że okres dojrzewania to dla młodego człowieka przede wszystkim czas gwałtownego zwrotu w stronę własnego wnętrza, często zamknięcie się w świecie własnych doznań, przeżyć, fantazji i marzeń. Dzieci, które dotąd chętnie dzieliły się z nami wszystkim, opowiadały godzinami o szkole, koleżankach, kolegach, zabawach, nagle mogą stać się tajemnicze, zamknięte w sobie, skryte, spięte, nieraz chimeryczne i drażliwe. Nie chcą się zwierzać, mówić o swoich planach, kłopotach, nawet o sukcesach wspominają półgębkiem. Zazwyczaj mają jednego przyjaciela od serca i to właśnie on- ten przyjaciel jest wtajemniczony. Wy, drodzy rodzice, na jakiś czas schodzicie na dalszy plan. Ponieważ wasze dzieci w tym okresie szczególnie cenią sobie izolację od rodziców, nie dziwcie się, że czasami traktują was ze zniecierpliwieniem, jak nietaktownych natrętów, że zamykają się na całe godziny w swoich pokojach, z których dobiega zbyt głośna muzyka. Nie wynajdujcie wówczas tysiąca pretekstów, by zajrzeć do pokoju córki, zwłaszcza, gdy jest u niej koleżanka, bo jedyną reakcją, z którą możecie się spotkać, będzie niezadowolenie i złość kontrolowanej latorośli. U młodych ludzi bowiem sfera prywatności znacznie się w tym okresie poszerza. Z wielkim protestem spotka się również w tym czasie wtrącanie rodziców w przyjaźnie, dobór kolegów, upodobania w zakresie wyglądu, rozrywek i diety, w sposób spędzania wolnego czasu, zachowania i maniery, krótko mówiąc: niemal we wszystko. Rodzice – jak już wcześniej wspomniałam — przestają być w tym okresie autorytetami, ich miejsce zajmują koledzy, grupa rówieśników, narzucająca styl zachowania, sposobu bycia, modę. Można tu oczywiście dostrzec pewną sprzeczność: z jednej strony młodzi ludzie chcą być uważani za oryginalnych, niepowtarzalnych, mówią: «chcę być zawsze sobą», ale z drugiej strony zrobią wszystko lub prawie wszystko, by być akceptowanym przez grupę, nie narazić się na kpiny i ośmieszenie. Dlatego w tym wieku nawet pokazywanie się z rodzicami podczas zakupów jest wstydem, nie mówiąc już o jakichkolwiek innych manifestowanych publicznie formach bliskości czy zależności. Dom dla nastolatka to często miejsce, w który bywa, gdy musi zjeść, wyspać się i ewentualnie odrobić lekcje. Resztę czasu spędza najchętniej z kolegami. Nie jest ważne, czy owe spotkania to wspólne wyjście do kina, na basen, czy zwyczajne wałęsanie się po ulicach; ważne jest bycie razem i stałe potwierdzanie przynależności do grupy. Poczucie owej przynależności jest bowiem w tym okresie bardzo silną potrzebą i ogromną wartością. Na nic zdadzą się zatem zakazy wychodzenia z domu, spotykania się z kolegą Maćkiem, Krzyśkiem czy koleżanką Martą. Jedynym rozwiązaniem dla zatroskanego rodzica może być próba poznania kolegów dziecka. Niech jego przyjaciele staną się twoimi przyjaciółmi, drogi Rodzicu. Może w ten sposób będziesz mógł w niektórych sytuacjach zareagować, wyrazić swoje zdanie na temat niepokojących cię zachowań kolegi syna, koleżanki córki. I unikniesz wówczas odpowiedzi: «Przecież ty go wcale nie znasz, widziałaś go tylko raz».

Należy również pamiętać, kochani rodzice, że w obecności innych ludzi, zwłaszcza rówieśników, wszelkie czułości z waszej strony i przejawy troskliwości są dla naszych dzieci deprymujące. Narażamy je bowiem na kpiny kolegów i wstyd z powodu dziecinnego potraktowania. Wręcz zakazane jest zatem  zadawanie przy kolegach pytań o stopnie, lekcje, nawet o samopoczucie, ponieważ można się zupełnie nieświadomie narazić na żywiołową wręcz nienawiść potomka.

Również posłuszeństwo wydaje się być sprzeczne z naturą dorastających ludzi. W zasadzie wszelkie polecenia i wymagania spotykają się z buntem i osławionym «zaraz». Niestety nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość. W żadnym wypadku nie wolno nam wyręczać latorośli w jej obowiązkach, ale też nie należy wszczynać niepotrzebnych dyskusji, bo z pewnością zakończą się one kłótnią z naszym zbuntowanym nastolatkiem.

Fakt, ze dorastający ludzie cenią sobie niezależność i chcieliby już sami o sobie decydować, że oznacza wcale, że Wy, drodzy rodzice przestaliście się liczyć. Przeciwnie! Teraz właśnie wasze dzieci potrzebują ogromnie waszej miłości. Są bowiem strasznie zagubione, czuja się dziwnie; «już nie jestem dzieckiem, ale jeszcze nie dorosłym… więc kim ja jestem?»- zadają sobie pytanie. Trzeba zrozumieć to poczucie rozbicia i być gotowym na to, że nieraz nastoletnia córka czy syn usiądzie jeszcze na matczynych czy ojcowskich kolanach, będzie się domagać czułości, potwierdzenia waszych uczuć. Mówcie więc, drodzy Rodzice swoim dzieciom jak najczęściej, że je kochacie. One tego potrzebują.

Nie można jednak domagać się od nastolatka, by był on wylewny i manifestował swoje uczucia tak, jak robił to kilka lat wcześniej. Nie można tez być zbyt natrętnym i wypytywać go o sprawy, o których wolałby nie rozmawiać. Jeśli poczuje potrzebę zwierzenia się, to będzie moment wybrany przez niego. Dlatego drodzy Rodzice, bądźcie zawsze gotowi wysłuchać swoje dziecko, nie mówcie mu: «teraz nie mam czasu», «właśnie oglądam film», «najpierw muszę posprzątać». Nie dziwcie się też, że wybranym przez wasze dziecko momentem zwierzeń może być druga w nocy. Nie przekładajcie tej rozmowy, nie popełniajcie tego błędu, bo wasze dziecko może już nie zechce z wami porozmawiać, może będzie wolało zwierzyć się koleżance, koledze, może zamknie się w sobie…, a wy…do kogo będziecie mieć potem żal, że córka, syn, nie chce z wami rozmawiać?

Skupione na sobie i przewrażliwione nastolatki wybuchają często bez powodu- jak sądzimy- dziką złością, gniewem, krzykiem, płaczem, manifestują pogardę, lekceważenie, obrażają się i wychodząc, trzaskają drzwiami. Dla rodziców sytuacje te są szczególnie trudne, nie wiedzą, jak się zachować. Reagować krzykiem na krzyk? Pozwolić mu na obrażanie swojej osoby i trzaskanie drzwiami? Najwłaściwsze w takiej sytuacji jest przeczekanie krytycznego momentu, a następnie konstruktywny dialog z dzieckiem.  Musimy sobie zdać sprawę z tego, że dziwne zachowania naszych dzieci są sposobem na odreagowanie napięcia, ale one muszą zdać sobie sprawę z faktu, że ranią nasze uczucia.

Drodzy rodzice, niezwykle ważna jest umiejętność właściwego komunikowania się z dziećmi. Nauczmy się posługiwać komunikatem JA: wyrażam co czuję, z jakiego powodu i czego oczekuję od mojego rozmówcy. Zamiast mówić dziecku w sytuacjach konfliktowych: «Co to za zachowanie, jak mogłeś coś podobnego zrobić?», powiedzmy mu: «Przed chwilą poczułam się zraniona, zabolało mnie twoje zachowanie, myślę, że powinniśmy porozmawiać». Nieraz  trudno jest nam dorosłym opanować emocje, np. gdy dziecko wraca spóźnione z dyskoteki, a my odchodzimy od zmysłów, co też się mogło stać? I wówczas witamy naszą pociechę okrzykiem: «Gdzie byłaś? Nie masz zegarka? Koniec z dyskotekami!» Nie możemy się po takim powitaniu spodziewać, że dziecko wytłumaczy nam powód spóźnienia, bo właściwie wszystko zostało już powiedziane i dzień kończy się trzaśnięciem drzwi od pokoju naszego nastolatka. Może gdybyśmy w tej niełatwej sytuacji spróbowali nieco zapanować  nad sobą i posługując się komunikatem JA powiedzieli dziecku: «Jestem strasznie zdenerwowana, bo martwię się o ciebie i chciałabym wiedzieć, dlaczego się spóźniłaś?». Pewnie wówczas otrzymamy jakieś wytłumaczenie. Nawet jeśli będzie ono bardzo banalne, to będziemy mogli dalej spokojnie porozmawiać o konsekwencjach, które będzie musiało ponieść w tej sytuacji nasze dziecko. Z pewnością będziemy tez mieli ogromną satysfakcję z tego, że udało nam się nad sobą zapanować. Nie jest to czasami łatwe, ale zawsze warto. Starajmy się zatem wyrażać bezpośrednio nasze uczucia i oczekiwania, a to z pewnością pomoże nam porozumieć się z naszym dzieckiem.

Proszę Państwa, wszyscy wiemy, iż nieuniknionym jest fakt, że każdy człowiek, który z kolorowego świata dziecięcej beztroski wkracza w nowy, z pewnością realniejszy i bardziej szary świat ludzi dorosłych, musi przejść drogę zwaną dorastaniem. Każdy młody człowiek przeżywa ten czas na swój sposób, różnie wyobraża sobie swoje dorosłe życie, ma jakieś oczekiwania, marzenia, plany…czy ten młody człowiek będzie chciał się z nami podzielić swymi radościami i smutkami? Czy zwierzy się ze swoich planów? Czy w ogóle będzie chciał z nami rozmawiać? Niech każdy z was, drodzy Rodzice zastanowi się  przez chwilę: «Kim jestem dla swojego dorastającego dziecka? Niewolnikiem, Królem czy Przyjacielem?» P

Pewnie byłeś, kochany rodzicu, jego Niewolnikiem… do piątego roku życia. Cały świat kręcił się wówczas wokół jego osoby; spełniałeś chętnie jego zachcianki, cierpliwie znosiłeś kaprysy. Byłeś też Królem…przez następnych kilka lat, gdy uczyłeś swe dziecko posłuszeństwa, wypełniania obowiązków. Wówczas byłeś dla niego wzorem, największym autorytetem. Dzisiaj — bądź Jego Przyjacielem i pozostań nim na całe życie.

Tego wszystkim Państwu szczerze życzę.

 

                                                                                                                                    Lucyna Karsznia

 

 Bibliografia i inspiracja:

A.Faber, E. Mazalisch: «Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły».


Powrót | Do góry
Zaloguj się

, aby dodać komentarz.