Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Strony statyczne

Niepełnosprawny uczeń ważny tylko dla statystyk

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2012-01-03 14:42:48

Chociaż samorządy na edukację uczniów niepełnosprawnych otrzymują znacznie więcej pieniędzy, to nie zapewniają im odpowiednich warunków nauki – donosi «Rzeczpospolita».

Każdemu uczniowi ze specjalnym orzeczeniem z poradni pedagogiczno-psychologicznej wskazującym na niepełnosprawność szkoły powinny zapewnić specjalne warunki nauki zalecone w orzeczeniu. Na realizację tych dodatkowych zadań dostają dodatkowe pieniądze.
Okazuje się jednak, że 160 tys. uczniów z orzeczeniem poradni pedagogiczno-psychologicznej nie może liczyć na pomoc szkoły.






— W wielu oddziałach ogólnodostępnych, a nawet integracyjnych zadania te są realizowane w znikomym procencie lub nie są realizowane wcale — mówi Paweł Kubicki, koordynator projektu «Wszystko jasne». Bywa, że uczeń wymagający intensywnej terapii logopedycznej ma pół godziny zajęć w tygodniu zamiast kilku, bo tyle czasu wolnego zostaje logopedzie.
Do Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Ukrytymi Niepełnosprawnościami Niegrzeczne Dzieci rocznie zgłaszają się setki rodziców z prośbą o interwencję w sprawie przyznania pomocy ich dzieciom, zgodnej z zaleceniami z orzeczenia — pisze gazeta.


Źródło: Rzeczpospolita
 


Powrót | Do góry
Zaloguj się

, aby dodać komentarz.

Jestem nauczycielem specjalnym, pracuje od 11 lat w szkole specjalnej. Przyznam szczerze że dopiero teraz , a nie po skończeniu studiów , tak naprawdę wiem jak pracować z dzieckiem z niepełnosprawnością intelektualną. W ostatnich latach ukończyłam wiele wspaniałych, fachowych kursów i warsztatów, które bardzo wzbogaciły moja pracę. Nie wiem, czy nauczyciel ze szkoły masowej nawet z dobrymi chęciami jest w stanie fachowo zając się dzieckiem upośledzonym. Jestem za integracja jak najbardziej ale dzieci niepełnosprawnych ruchowo oraz z niepełnosprawnością intelektualną na pograniczu lekkiego i normy. Tak jak wcześniej ktoś napisałam te dzieci inaczej spostrzegają świat i z doświadczenia wiem, że przychodzący do nas uczniowie z masówek wspaniale się adaptują. Często rodzice sami przyznają, że żałują że tak późno zdecydowali się dać do nas swoje dziecko bo teraz widzą że jest szczęśliwsze. Decyzję jednak zawsze musi podjąć rodzic, który w sumie boi się, czego....że dziecko nie skończy studiów... U nas w szkole sa klasy zawodowe dla uczniów z niepełnos. w stopniu lekkim , gdzie uczą się zawody np piekarza i dostając takie same świadectwo o skończeniu zawodówki jak w masowej szkole. Zresztą od wielu lat świadectwa w szkole specjalnej wyglądają jak ze szkoły masowej i nie ma na nim wzmianki że uczeń uczęszczał do szkoły specjalnej. Dla uczniów z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym w naszej szkole działają klasy ( zawodowe )Przysposobienie do Pracy. Myślę ,że system oświaty w naszym w państwie powinien być dopracowany .
Do wektora 5 "Generalnie miejsce takiego ucznia jest w szkole specjalnej" Chyba nie jesteś w temacie i strzeliłeś gafę. Stowarzyszenie "Nie-grzeczne Dzieci" zajmuje się dziećmi z zespołem Aspergera. Dla przypomnienia dodam, że są to dzieci bardzo inteligentne, które nie mogą być przyjęte do szkoły specjalnej. Tu jest największy dramat, ponieważ nauczyciele nie mogą sobie poradzić z takimi osobami. Sama mam dziecko z ZA i poza nauczycielką wspierającą(duży szacunek za jej serce), pomocy znikąd. Zwłaszcza gdy mieszka się w małej miejscowości.
Mój syn chodził do klasy integracyjnej w mojej szkole. Dla dzieci z upośledzeniem umysłowym to nie jest najlepszy pomysł. Sam też uczyłam w klasie gdzie miałam (teraz też mam) 2-3 dzieci z upośledzeniem średnim i lekkim. Te dzieci są skrzywdzone. Czują się gorsze, bo na lekcji nic nie rozumieją. Tylko raz utworzyliśmy klasę specjalną i przenieśliśmy tam te dzieci. Tam dopiero odzyskały wiarę w siebie. Chętniej pracowały. I - były efekty. Przebywały na przerwach wszystkimi uczniami, więc kontakt mieli. Tylko niektóre dzieci nadają się do szkoły i rodzice powinni przemyśleć, czy czasami nie lepiej wysłać do szkoły specjalnej. Miałam taką dwójkę uczniów. Ale to są wyjątki - te dzieci były bardzo pracowite. W szkole specjalnej są dużo lepsze warunki do nauki. W normalnej szkole, w tej ciasnocie nie ma możliwości stworzenia specjalnych gabinetów do pracy z tymi dziećmi.

Ostatnio edytowany: 2012-01-05 16:19:39

Dorciu, Olaola ma rację, pracuję w podstawówce intergracyjnej, integracja to mit, klasy 1-3 jeszcze są ok, klasy starsze to gehenna dla dzieci z dysfunkcjami,. Gdy rodzice po wielu kłopotach oddają dzieci do szkół specjalnych często mówią, że żałują iż tak późno to zrobili..... To nie zamknięty zakład karny..... miałam tam praktyki i byłam pełna podziwu... My w szkole dajemy im tylko ławkę i krzesełko, nie ma zabaw , nie ma dostosowania potrzeb lub jest naprawdę niewielkie bo przecież trzeba zrobić materiał dla zwykłych dzieci. Co z tego , że drugi nauczyciel siedzi z nimi z tyłu klasy , czy szepcząc coś do tych dzieci zapewnia im maksimum?? od klasy 4 te dzieciaki zostają odrzucane bo tu juz widać, że niestety są inne, mają swój świat. Szkoła specjalna to właśnie odp[owiednie klasy i program ( w cale nie taki znowu okrojony, chyba, że dla dzieci juz bardzo dotknietych chorobą). To przede wszystkim odpowiedni sprzęt do rehabilitacji i przeszkoleni pracownicy. To nie tylko ławka ale zabawy ruch, spacery, wyjazdy, zajęcia basenowe itp w zależnoci od szkoły. Ja anglista po marnym szkoleniu mimo iż próbuję z całych sił nie dam im tego co, zapewniaja tamci nauczyciele. Szkoły masowe dla dzieciaków dotkniętych to pomyłka, po 11 latach pracy stwierdzam to z całym przekonaniem.
Jestem wychowawcą w grupie specjalnego ośrodka szkolno -wychowawczego. Mam dzieci u.umysłowo w stopniu lekkim i umiarkowanym. I traktuję je jak bliskie mi osoby , z którymi wygłupiam sie , biję się poduszkami, tulę, podtrzymuje na duchu. Często , pochodzą z rodzin patologicznych, a my staramy sie tu choć na krótko tworzyć taki trochę inny , ciepły każdy dzień. Uczymy ich inaczej, często przez zabawę- tabliczka mnożenia to świat kolorowych puzzli na komputerze itp. Ich miłostki przeżywamy razem na żarty i na poważnie, czasami tu zawiązują się przyszłe małżeństwa. Chodząc do zawodówki zdobywają zawód kucharza. Popieram jak najbardziej szkoły specjalne.
Dorciu, skarbie... Twój syn jest jeszcze mały i świetnie wpisuje się w środowisko przedszkolne. Nie masz przekonania do szkoły specjalnej, więc zapewne dasz go do masowej, czy integracyjnej... Początkowo nie zauważysz różnicy, jednak z każdym rokiem będzie się ona pogłębiać. Po kilku latach Twój syn będzie drastycznie odstawać od innych kolegów. Co innego będzie go śmieszyć, co innego martwić, co innego interesować... Jest takie miłe słowo: tolerancja... koledzy prawdopodobnie będą go dobrze traktować, ale raczej nie znajdzie wśród nich przyjaciół. Lekcje będą dla niego coraz większą abstrakcją. Wiele czasu spędzi na kolorowaniu kolejnych obrazków. Będzie chciał się bawić , śmiać i uczyć z innymi dziećmi - ale wkrótce przestanie to być możliwe. Jestem logopedką w szkole specjalnej, mam 25 lat pracy. Widziałam takie dzieci wiele razy. Trafiały do nas po kilku latach szkoły masowej, czy integracyjnej. Odżywają, nawiązują przyjaźnie, zapraszają się na urodziny, na przerwach dyskutują z kolegami, oglądają zdjęcia, czasopisma, dogadują się, romansują... Dorciu, spróbuj się zastanowić... piszesz o odrzucaniu dziecka... czy przemawia przez Ciebie troska o uczucia dziecka, czy swoje? Bo mam wrażenie, że piszesz raczej o własnych lękach... Pozdrawiam serdecznie olaola
..punkt widzenia zależy jak kto na to patrzy..ciekawe dlaczego dzieci niepełnosprawne mają być izolowane od innych dzieci?..czy jak będą starsze wywieziecie je na bezludną wyspę? czy może będą żyły wśród tych samych ludzi-"zdrowych"-już dorosłych od których były wcześniej izolowane i które teraz nie bardzo wiedzą jak się wśród nich zachować..często są też wtedy nietolerowane lub dyskryminowane..a może właśnie lepiej nauczyć je żyć obok siebie, nauczyć pomocy tym słabszym w społeczeństwie nauczyć troski o innych i wrażliwości?..szkoda, ze dla niektórych ważniejsze są "wyścigi szczurów"..i tylko ci najlepsi się liczą..myślę, że klasy specjalne powinny wejść do normalnych szkół-tylko najpierw te z oddziałami integracyjnymi powinny prawidłowo funkcjonować..powinniśmy naszych wychowanków nauczyć, że ktoś niepełnosprawny to też dziecko, które chce się bawić , śmiać i uczyć z innymi dziećmi..a my wszystko chcemy robić by one czuły się odrzucone.. ..cieszę się, że moje dziecko (mam synka z zespołem Downa i jak na razie rozwija się prawidłowo..)może chodzić z innymi- na razie do przedszkola i mam nadzieję też do szkoły..nie wyobrażam sobie, żeby miał być odsunięty na margines życia..czego nikomu nie życzę..
  • geruz
  • 04.01.2012, 20:24
A w szkołach i ośrodkach specjalnych problemy z naborem uczniów. Bo uczeń niepełnosprawny ma się uczyc wśród zdrowych. Stajemy się coraz bardziej chorym krajem. I to nie w sensie wystawianych orzeczeń czy miejsca nauki dzieci z dysfunkcjami.
  • evka
  • 04.01.2012, 17:59
Nazwa "Wszystko jasne" wzięta w jakieś dziwne znaczki, ale choć tyle, za to już nazwa "Niegrzeczne dzieci" ani nie w cudzysłowiu, ani w dziwnych znaczkach, ani nie wyróżniona kursywą. Z przecinkami w tym tekście też nie wszystko w porządku. Wydaje mi się, że teksty na portalu dla nauczycieli, powinny być pisane z wiekszą starannością.
Generalnie miejsce takiego ucznia jest w szkole specjalnej, tam ma fachową opiekę itd. Dziwna polityka władz prowadzi natomiast do likwidacji tych szkół - kolejna paranoja w oświacie.