Problem dotyczy 18-letniego chłopca, ucznia klasy II Szkoły Przysposabiającej
do Pracy w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Paweł to chłopiec upośledzony w stopniu umiarkowanym. Od początku swojej edukacji – od przedszkola, szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum i szkołę przysposabiającą do pracy jest uczniem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Paweł jest bardzo silnie związany emocjonalnie z matką, nie jest w stanie bez niej funkcjonować. Rozstanie z nią, nawet
na krótki czas, skutkuje patologicznym lękiem objawiającym się nudnościami, wymiotami
i biegunką. Następują one przed wyjściem do szkoły i w momencie rozstania z mamą. Paweł ma ogromne problemy z przystosowaniem się do szkolnych warunków. Najlepiej czuje się
w domu z mamą. Wyjście do szkoły, rozstanie z matką związane jest ze wspomnianymi wyżej objawami. Pomimo skończonych 18 lat chłopiec jest niesamodzielny. We wszystkim wyręcza go mama.
NADOPIEKUŃCZA POSTAWA MATKI A TRUDNOŚĆI ADAPTACYJNE DZIECKA W SZKOLE
1. Identyfikacja problemu
Problem dotyczy 18-letniego chłopca, ucznia klasy II Szkoły Przysposabiającej
do Pracy w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Paweł to chłopiec upośledzony w stopniu umiarkowanym. Od początku swojej edukacji – od przedszkola, szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum i szkołę przysposabiającą do pracy jest uczniem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Paweł jest bardzo silnie związany emocjonalnie z matką, nie jest w stanie bez niej funkcjonować. Rozstanie z nią, nawet
na krótki czas, skutkuje patologicznym lękiem objawiającym się nudnościami, wymiotami
i biegunką. Następują one przed wyjściem do szkoły i w momencie rozstania z mamą. Paweł ma ogromne problemy z przystosowaniem się do szkolnych warunków. Najlepiej czuje się
w domu z mamą. Wyjście do szkoły, rozstanie z matką związane jest ze wspomnianymi wyżej objawami. Pomimo skończonych 18 lat chłopiec jest niesamodzielny. We wszystkim wyręcza go mama.
Biorąc pod uwagę:
- dotychczasowe, trwające od początku nauki w szkole trudności adaptacyjne chłopca
i związane z tym objawy somatyczne,
- całkowity brak samodzielności w zakresie podstawowych czynności samoobsługowych i higienicznych, mimo osiągnięcia pełnoletności,
- patologiczny lęk przed rozstaniem z mamą i niemożność funkcjonowania bez niej,
zaczęłam się obawiać, że w przypadku niepodjęcia intensywnych oddziaływań, Paweł nigdy nie stanie się samodzielną i niezależną istotą na miarę swoich możliwości. Co gorsza
z upływem czasu stanie sięciężarem dla matki ponad jej siły. Od 3 lat jestem wychowawczynią Pawła. Obserwując go podczas zajęć, byłam przekonana, że Paweł jest
w stanie opanować wiele umiejętności niezbędnych w codziennym funkcjonowaniu,
pod warunkiem, że mama umożliwi mu to, będzie współdziałać z nauczycielem.
2. Geneza i dynamika zjawiska – dane z obserwacji, wywiady, analizy dokumentowe, diagnozy pedagogiczne
Paweł jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Ma dwie starsze siostry. Mama
nie pracuje, zajmuje się Pawełkiem. Rodzinę utrzymuje tata, który prowadzi własną działalność gospodarczą. Sytuacja finansowa rodziny jest bardzo dobra. W rodzinie
nie zachodzą żadne patologie. Chłopiec w wieku 6 lat został zgłoszony do poradni przez mamę z powodu trudności w kontakcie oraz opóźnionego rozwoju. Podczas badania stwierdzono ogólne opóźnienie poszczególnych funkcji poznawczych w stosunku do wieku dziecka. W orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego, podkreślono bardzo silny związek emocjonalny z matką i nieufność Pawła wobec obcych. Zalecono nagradzanie dziecka
za minimalne nawet osiągnięcia i bazowanie na wzmocnieniach pozytywnych.
W wieku 7 lat Paweł rozpoczął naukę w przedszkolu. W tym czasie nie przejawiał zachowań lękowych. Problemy zaczęły się w klasie I. Według opinii wychowawcy klasy, Paweł nie był w stanie uczestniczyć w zajęciach szkolnych, był płaczliwy, tęsknił za mamą, bał się, że nie przyjedzie po niego. Mimo bardzo dobrej atmosfery w klasie i szczególnej opieki wychowawcy, chłopiec często odczuwał nudności, wymiotował, polegiwał
w klasie. Matka dziecka twierdziła, że są to objawy nerwicy szkolnej, ponieważ pojawiały sięw szkole i bezpośrednio przed wyjściem do szkoły. Nie występowały w domu i w czasie wolnych od nauki (ferie, wakacje, święta).
Paweł miał niską frekwencję gdyż mama często zostawiała go w domu, kiedy tylko sygnalizował objawy. Po dłuższych przerwach w nauce, chłopiec z większą niechęcią wracał do zajęć a objawy nasilały się.
W II półroczu klasy VI na wniosek matki poradnia wydała orzeczenie o potrzebie indywidualnego nauczania. Paweł leczył się w poradni zdrowia psychicznego z powodu zaburzeń lękowych. Stwierdzono u niego pogorszenie stanu zdrowia – dominujące lęki przed wyjściem do szkoły, wymioty, biegunki, odmawianie przyjmowania pokarmów, odmowa wyjścia z domu. W zaleceniach poradni podkreślono stopniowe wdrażanie do samodzielności życiowej i współdziałanie rodziców w procesie edukacji chłopca i w kształtowaniu podstawowych umiejętności.
Po rozpoczęciu leczenia w Poradni Zdrowia Psychicznego, przez ok. 2 miesięcy chłopiec nie chodził do szkoły. Ten czas przebywania w domu nie zminimalizował objawów, wręcz przeciwnie – pogłębił związek emocjonalny chłopca z matką, bez której dziecko
nie było w stanie funkcjonować. Patologiczny lęk przed rozstaniem i wyjściem do szkoły zaburzał funkcjonowanie społeczne chłopca.
Z informacji uzyskanych od wychowawcy w klasie I i II gimnazjum, dowiedziałam się, że sytuacja się nie zmieniła. Paweł miał niską frekwencję (ok. 50%) a wspomniane wyżej objawy nie ustępowały.
Wychowawczynią Pawła zostałam w klasie III gimnazjum. Z moich pierwszych obserwacji wynikało że Paweł jest całkowicie niesamodzielny w zakresie samoobsługi. Mama ubiera i rozbiera chłopca (16-letniego), zakłada mu buty, nosi plecak. Paweł unika jakiejkolwiek aktywności ruchowej. Z rozmowy z Pawłem dowiedziałam się, że mama myje go, kąpie. Nawet zębów chłopiec nie myje samodzielnie, lecz robi to mama. W domu wszystkie czynności samoobsługowe, higieniczne, porządkowe wykonuje mama lub siostry. Chłopiec nie ma żadnej okazji, żeby zrobić cokolwiek i wykazać jakąkolwiek aktywność.
Mama Pawła poprosiła mnie, aby w czasie przerw chłopiec był zatrzymywany
w klasie w celu uniknięcia nadmiernej ilości bodźców powodujących napady, lęki. Mama określiła to w prosty sposób- «Paweł boi się». Kilkakrotnie zdarzyło się, że dzieci potrąciły, popchnęły bądź uderzyły Pawła. Chłopiec poskarżył się mamie a ona interweniowała przeprowadzając rozmowę bezpośrednio ze wskazanym przez syna uczniem.
Paweł był dowożony przez mamę autobusem miejskim. Mama nie skorzystała
z propozycji dowozu szkolnym samochodem, gdyż jej zdaniem «Paweł bałby się jechać bez niej», mimo że dzieci korzystające z dowozu miały zapewnioną opiekę.
Paweł nigdy nie pojechał na szkolną wycieczkę z klasą. Jeśli były wolne miejsca, mama jechała razem z nim. Jeśli miejsc nie było, Paweł nie jechał wcale. Należy dodać,
że mama nie wyraziła zgody na udział Pawła w terapii metodą Tomattisa, chcąc zaoszczędzić synowi dodatkowego stresu.
3. Znaczenie problemu.
Nadopiekuńcza postawa matki Pawła ogranicza jego możliwości rozwojowe, utrudnia dziecku samodzielność. W każdej sytuacji życiowej mama znajduje zagrożenie dla Pawła.
Z troski o jego zdrowie i bezpieczeństwo wyrządza mu krzywdę. Paweł przez takie zachowanie mamy uczy się, że niczego nie potrafi a jego aktywność jest niepotrzebna. Paweł, mimo upośledzenia musi iść normalną drogą, nie może być prowadzony za rękę i wyręczany we wszystkim. Mama nie wymaga od niego niczego. Stąd może wynikać jego lęk. Lęk przed zajęciami szkolnymi, podczas których stawiane są przed chłopcem różne zadania.
4. Prognoza
a) negatywna – Mama swoją nadopiekuńczą postawą odbiera Pawłowi możliwość stania się samodzielną i niezależną na własną miarę osobą. Nie daje mu szansy rozwoju
i uczenia się na własnych błędach. Paweł nigdy nie stanie się samodzielny, w możliwym
dla stopnia upośledzenia zakresie. Nie będzie prawidłowo funkcjonował w dorosłym życiu. Wyręczając chłopca we wszystkich czynnościach, mama wyrządza mu krzywdę i naraża
na poważne kłopoty w życiu. Gwałtowna choroba czy nawet sama starość i zniedołężnienie matki, mogą zmusić prowadzonego przez całe życie za rękę Pawła, do przygotowania sobie posiłku czy zrobienia zakupów.
b) pozytywna – Paweł przy współudziale matki zdoła opanować wiele umiejętności niezbędnych w dorosłym życiu. Stanie się na własną miarę samodzielny, a sukcesy
i pochwały dodadzą mu pewności siebie, podwyższą samoocenę. Chłopiec uwierzy w swoje możliwości, przestanie bać się szkolnych zadań i bez lęku będzie podejmował wysiłek. Można przypuszczać, że objawy somatyczne (nudności, wymioty) ustąpią lub zminimalizują się, kiedy chłopiec przekona się, że daje sobie radę samodzielnie nawet wtedy, kiedy mamy nie ma w pobliżu.
5. Cele
Celem swoich oddziaływań uczyniłam stworzenie systemu działań opiekuńczo – wychowawczo — edukacyjnych zmierzających do:
- zwiększenia stopnia samodzielności Pawła,
- obniżenia poziomu lęku przed obowiązkami szkolnymi,
- poprawy funkcjonowania Pawła w oderwaniu od mamy,
- uświadomienia matce Pawła zależności między nadopiekuńczą postawą
a trudnościami w przystosowaniu do warunków szkolnych.
Powyższe cele mogły zostać zrealizowane przy współudziale i współpracy mamy.
6. Działania naprawcze i profilaktyczne:
- poradnictwo wychowawcze (uświadomienie mamie Pawła powagi i znaczenia problemu),
- ścisła współpraca i współdziałanie z domem rodzinnym,
- nawiązanie współpracy z pedagogiem i psychologiem szkolnym oraz z pozostałymi nauczycielami, prowadzącymi z Pawłem zajęcia – ustalenie wspólnego frontu działań,
- wykorzystanie wszystkich sytuacji szkolnych, w których chłopiec mógłby działać samodzielnie i osiągnąć sukcesy,
- stosowanie wzmocnień pozytywnych,
- stworzenie atmosfery akceptacji,
- dostarczenie pozytywnych doświadczeń samodzielności,
- stworzenie warunków do zdobywania doświadczenia,
- obniżanie poziomu lęku przed podejmowaniem nowych zadań – wykorzystanie bajko-terapii.
7. Wdrażanie oddziaływań
Moje pierwsze działania w kierunku poprawy sytuacji i zmiany zachowania Pawła wdrażałam bardzo powoli i ostrożnie. Otoczyłam chłopca atmosferą serdeczności, życzliwości. Poświęciłam mu dużo uwagi. Starałam się, aby Paweł dobrze czuł się w grupie rówieśników na przerwach. Nie zatrzymywałam go w klasie podczas przerw, o co prosiła mama, gdyż uważałam, że powinien mieć kontakt z kolegami i koleżankami z innych klas
na szkolnym korytarzu.
Zdawałam sobie sprawę, że bez ścisłej współpracy z matką nie uda się osiągnąć sukcesu. Przeprowadziłam z mamą Pawła rozmowę, prosząc aby nie wyręczała syna
we wszystkim, lecz pozwoliła mu na samodzielność. Chciałam, aby mama chłopca dostrzegła zależność między swoją nadopiekuńczą postawą a trudnościami adaptacyjnymi w szkole.
Jeśli Paweł w domu nie wykonuje żadnych czynności, oprócz samodzielnego zjedzenia przygotowanego posiłku, to perspektywa zmierzenia się z różnymi zadaniami w szkole wywołuje w nim lęk, że nie da sobie rady, kiedy mamy nie będzie w pobliżu.
Lęk uzewnętrznia się w postaci objawów somatycznych, o których była mowa wcześniej.
W celu obniżenia poziomu leku przed podejmowaniem nowych zadań, skorzystałam
z możliwości, jakie daje bajkoterapia. Na zajęciach funkcjonowania osobistego i społecznego były czytane i omawiane bajki Marii Molickiej.
Głównym punktem oddziaływań było stworzenie Pawłowi warunków do zdobywania doświadczeń. Starałam się wykorzystywać wszystkie szkolne sytuacje, w których Paweł mógłby uczyć się samodzielności i osiągnąć sukcesy. Przydzielałam mu takie zadania
i obowiązki, co do których byłam pewna, że sobie z nimi poradzi. Osiągnie sukces – uwierzy w swoje możliwości. Kiedy prosiłam chłopca np. o wyjęcie zastawy stołowej (kubków
i talerzy) z szafki zamykanej na klucz, widziałam początkowo przerażenie w jego oczach
i strach, że nie potrafi otworzyć zamka, nie wie, w którą stronę przekręcić klucz. Kiedy udało mu się otworzyć szafkę, widać było wielką radość na jego twarzy. Następnym razem, sam,
bez proszenia i zachęty wykonał tę czynność, kiedy przyszła pora na nakrywanie do stołu
do drugiego śniadania. Podobnie przebiegały pierwsze próby zamiatania, zmywania, sprzątania ze stołu, odkurzania, czy nauka innych czynności samoobsługowych
i porządkowych.
Każdy najmniejszy nawet postęp chłopca był przeze mnie zauważany i nagradzany pochwałą wobec klasy, a następnie przedstawiony mamie, kiedy przyszła odebrać chłopca
ze szkoły. Z czasem Paweł sam witał mamę słowami «Mamo dzisiaj robiłem herbatę, odkurzałem itd.». Codziennie zdawałam mamie relacje z postępów chłopca, mówiłam co robił danego dnia, jakie umiejętności opanował i prosiłam aby pozwoliła Pawłowi samodzielnie robić to, czego nauczył się w szkole. Niestety, początkowo współpraca z mamą nie układała się dobrze. Mama nie umożliwiała synowi utrwalenia opanowanych umiejętności. Poprosiłam psychologa szkolnego, pod którego opieką pozostawał Paweł, aby porozmawiał z matką chłopca. Liczyłam na poparcie i wzmocnienie moich oddziaływań wobec Pawła. Nawiązałam współpracę z pozostałymi nauczycielami, którzy mieli z Pawłem zajęcia, aby ustalić wspólny front działań i wzmocnić efekty. Paweł bardzo bał się zajęć w kuchni dydaktycznej przy przyrządzaniu posiłków. Mama nie przyprowadzała go często do szkoły w dniu, kiedy odbywały się zajęcia. Ustaliłam z nauczycielem, że Paweł będzie wykonywał czynności pomocnicze lub porządkowe, które już opanował i nie są one dla niego źródłem lęku.
Z nauczycielem wychowania fizycznego uzgodniłam, że początkowo pozwoli chłopcu ćwiczyć we własnym ubraniu, ponieważ Paweł odmawiał przebierania się w strój sportowy. Chłopiec zwyczajnie nie radził sobie z samodzielnym ubieraniem i rozbieraniem. Trzeba było czasu, aby chłopiec nauczył się ubierać i rozbierać samodzielnie, w związku z czym uczestnictwo w zajęciach wychowania fizycznego przestanie być problemem.
8. Efekty oddziaływań
Efekty podjętych przeze mnie oddziaływań narastały powoli, ale systematycznie. Obecnie (tzn. w drugim półroczu klasy III) Paweł chętnie przychodzi do szkoły i bierze aktywny udział w większości zajęć. Frekwencja chłopca w I semestrze klasy trzeciej wyniosła ok. 90%. Paweł opuszcza zajęcia tylko z powodu przeziębienia. Objawy somatyczne, takie jak bóle brzucha, nudności, wymioty nie występują co najmniej od kilku miesięcy.
Zaobserwowałam dużą samodzielność Pawła w zakresie czynności samoobsługowych – potrafi założyć kurtkę, zmienić buty, założyć czapkę, szalik, rękawiczki, kiedy w trakcie zajęć wychodzimy na dwór. Wymaga pomocy tylko przy zasuwaniu zamka błyskawicznego kurtki. Jest zadowolony, że sam umie się ubrać. Niestety, kiedy mama przychodzi po niego, wciąż wyręcza chłopca w ubieraniu. Można przypuszczać, że robi to także w domu,
jakby nie wierząc w jego umiejętności. Nie udało mi się namówić Pawła, ani jego mamy,
aby pojechał na wycieczkę z klasą, czyli rozstał się z mamą na cały dzień. W zakresie zmiany postawy mamy pozostało więc jeszcze trochę do zrobienia.
Na zajęciach przysposobienia do pracy Paweł nauczył się wielu umiejętności niezbędnych w codziennym funkcjonowaniu. Widać, że chłopiec z radością prezentuje
je mamie, kiedy akurat wchodzi ona do klasy, w której odbywają się zajęcia. Trzeba wyraźnie podkreślić, że Paweł stał się pewny siebie, uwierzył w swoje możliwości i przestał bać
się szkolnych obowiązków. Moje obserwacje potwierdzają wszyscy nauczyciele, którzy mają zajęcia z Pawłem.
Uważam, że podjęte oddziaływania były właściwie ukierunkowane i należy
je kontynuować. Myślę, że chłopiec będzie miał bardziej satysfakcjonujące niż dotąd życie,
a jego mama z czasem zrozumie, że jej syn mimo upośledzenia może doświadczać poczucia sprawczości, które jest tak ważne dla każdego człowieka. Trzeba liczyć na uzyskanie
jej pełnego zaufania co do profesjonalizmu, szczerości i efektywności działań pedagogów.
Powrót | Do góry





, aby dodać komentarz.