Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Studium problemu edukacyjnego dotyczącego częstych nieobecności ucznia

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2011-04-16 13:03:54
Autor: Ewa Mironiuk

W roku szkolnym 2007/2008 zostałam wychowawcą pierwszej klasy w naszym liceum ogólnokształcącym. Już w sierpniu zapoznałam się z wszelkimi dokumentami, które uczniowie dostarczają wraz ze świadectwem ukończenia gimnazjum. Dane, umieszczone w dokumentach przeanalizowałam i utworzyłam zbiór informacji w formie elektronicznej. Przez kolejne tygodnie bacznie przyglądałam się moim wychowankom, tak by najlepiej poznać ich mocne i słabe strony. Obserwowałam ich zachowanie na lekcjach, przerwach i wnikliwie słuchałam tego, co robią poza szkołą, jakie mają zainteresowania, problemy.

1. Identyfikacja problemu.

Po kilku miesiącach nauki jedna z moich podopiecznych opuszczała systematycznie pojedyncze zajęcia lekcyjne a niekiedy absencja wydłużała się do kilku lub kilkunastu dni. Ania była osobą bardzo kontaktową, sympatyczną i chętnie podejmującą działania na rzecz szkoły. Uczennica pomagała dzięki swojemu talentowi artystycznemu i zmysłowi estetycznemu przy wykonaniu dekoracji z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Anię postrzegałam jako osobę niezwykle zaangażowaną społecznie, mającą wpływ na rówieśników, więc o silnej osobowości. Tym trudniej było mi pogodzić się z jej negatywną postawą wobec obowiązku szkolnego. Podczas rozmowy z matką dowiedziałam się właściwie niewiele, ponieważ rodzic starał się kryć niewłaściwą postawę córki. Matka usprawiedliwiała wszystkie nieobecności, właściwie bez  podania konkretnej przyczyny absencji.

2. Geneza i dynamika zjawiska.

Gdy nieobecności nadal się powtarzały, a nawet nasiliły, poprosiłam  Anię o rozmowę w cztery oczy. Chciałam się dowiedzieć o przyczynie lekceważenia podstawowego obowiązku szkolnego. Dowiedziałam się, że Ania jest jedynym dzieckiem i żyje w tradycyjnej rodzinie, jednak wychowuje się z dziadkiem, który w tym okresie bardzo ciężko zachorował. Rodzice poświęcali więcej czasu swojemu tacie niż jej. Ania uznała również, że szkoła ją nudzi i nie widzi sensu uczestniczenia w zajęciach. Narastające braki powodowały zanik motywacji i wyraźne opuszczenie się w nauce. Uczennica miała duże problemy z przedmiotami kierunkowymi: matematyką i fizyką, co źle wróżyło na zdanie matury z tych przedmiotów. Brak motywacji i lęk przed kolejnymi klasówkami był usprawiedliwieniem Ani. Uczennica obiecała poprawę po rozmowie ze mną i miała się trzymać regulaminu szkoły. Ja podjęłam się stałego  jej„monitorowania” i powiadamianiu rodziców o nieobecnościach. Ania trochę poprawiła swoją frekwencję, ale nadal opuszczała zajęcia z ważnych kierunkowych przedmiotów. Na moje lekcje, lekcje języka niemieckiego przychodziła niemal zawsze, podkreślając, że ten przedmiot jest dla niej interesujący. Ania miała z mojego przedmiotu oceny bardzo dobre i celujące.

W trzeciej klasie sytuacja pogorszyła się na tyle, że Ani groziła nieklasyfikacja  lub ocena niedostateczna z wiodących przedmiotów. Liczne rozmowy telefoniczne z rodzicami i osobiste w czasie zebrań właściwie nic nie pomagały. Mama wydawała się być pogodzona z problemem dziecka i usprawiedliwiała wszystkie dni nieobecne. Czułam, że muszę sama pomóc Ani, by doprowadzić ja do matury i by mogła podjąć w przyszłości studia. Zwróciłam się o pomoc do p. pedagog i wspólnie starałyśmy się przekonać uczennicę do wypełniania obowiązku szkolnego. W kolejnych rozmowach z Anią dowiedziałam się o jej przyczynach nie chodzenia do szkoły lub notorycznego spóźniania się na lekcje. Uczennica przytoczyła banalny powód, mianowicie niemożność przygotowania się do wyjścia z domu w odpowiednim czasie. Ania potrzebowała co najmniej 2 godzin na wykonanie wszelkich czynności związanych z higieną i upiększaniem się. Uznała, że przyjście do szkoły na godzinę 8.00 graniczy z niemożliwością. Banalny powód usprawiedliwiania się skłonił mnie do wykonania natychmiastowego telefonu do rodziców. Wtedy dowiedziałam się o tragicznej sytuacji emocjonalnej mojej uczennicy, a mianowicie o śmierci jej dziadka, poprzedzonej kalectwem w wyniku amputacji kończyny dolnej. Po rozmowie zapoznałam z problemem nauczycieli uczących Anię i prosiłam o wyrozumiałość. Zauważyłam jednocześnie narastająca niechęć uczniów do Ani, objawiającą się brakiem życzliwości, wyśmiewaniem się, a nawet agresją. Podjęłam w związku  z tym działania wychowawcze zmierzające do wyeliminowania tego zjawiska.  Kilka godzin wychowawczych poświęciłam tematyce przezwyciężania negatywnych emocji, akceptacji i poszanowania drugiego człowieka. Prosiłam uczniów, aby zainteresowali się swoją koleżanką, okazali jej życzliwość i pomoc w nadrobieniu zaległości.

3. Znaczenie problemu.

W żadnym wypadku nie mogłam pozostawić problemu Ani bez rozwiązania. Nie mogłam dopuścić do tego, by uczennica straciła całkowicie motywację do nauki, tym bardziej, że była już w klasie maturalnej. Miałam poczucie obowiązku zainspirowania procesu uczenia się i eliminowania niepowodzeń Ani. Podjęłam się pracy nad Anią, przemyślałam strategię działań i zaczęłam ją wdrażać  w życie.

4. Prognozy.

Prognoza negatywna

— liczba nieobecności na zajęciach będzie stale wzrastać

— uczennica nie otrzyma świadectwa ukończenia liceum

— uczennica nie zostanie dopuszczona do egzaminu maturalnego

— niska samoocena, poczucie bezwartościowości, depresja

Prognoza pozytywna

— wzrost samooceny

— zmiana nastawienia do nauki i obowiązków szkolnych

— nadrobienie zaległości

— zdanie egzaminu maturalnego

— ukończenie liceum

5. Propozycje rozwiązań.

— stały kontakt z rodzicami

— rozmowa uczeń-rodzice-nauczyciel

— prośba o pomoc  całego kolektywu klasowego

— pomoc koleżeńska

— wdrażanie uczennicy w działania klasy warunkujące stałą obecność na zajęciach

6. Wdrażanie działań.

Realizacja rozwiązań, przeze mnie przytoczonych nie była łatwa, ale dzięki zbliżeniu się do Ani i bardzo indywidualnemu podejściu udało mi się  ją uskutecznić. Stałe komunikowanie się z rodzicami, zwłaszcza z mamą dało pozytywny efekt. Okazało się, że tata ma dużo mniejszy autorytet niż mama i nie stanowi dla dziecka wzoru. Świadomość Ani, że to matka jest powiadamiana dała jej poczucie bezpieczeństwa i chęci poprawy. Rozmowa w„6 oczu”– uczeń-matka-nauczyciel  była podstawą do szczerej wypowiedzi i ustnego przyrzeczenia o chęci poprawy. Społeczność klasowa podjęła kroki zbliżenia się do Ani, zrozumienia jej sytuacji i polubienia. Najlepsi uczniowie pomagali jej w przezwyciężeniu trudności w związku z narastającymi brakami.

7. Efekty działań.

Ania okazała się być bardzo ambitną osobą, która poradziła sobie z zaległościami, otrzymała pozytywne wyniki z poszczególnych przedmiotów, była klasyfikowana i otrzymała świadectwo ukończeni klasy III. Uczennica podeszła do egzaminów maturalnych, które złożyła pomyślnie. Przy  okazji pomocy koleżeńskiej uczniowie poznawali się wzajemnie i zawiązywali przyjaźnie, które do dnia dzisiejszego są podtrzymywane. Wydaje mi się, że Ania nawet„zlepiła” kolektyw klasowy, bo tak jak wspominałam wcześniej była silną osobowością, która jednocześnie stała się dużym wyzwaniem dla większości kolegów.

8. Refleksje i wnioski.

Praca z uczniem ze słabą frekwencją należy no trudniejszych, ponieważ często przyczyny absencji nie są jednoznaczne, a bez zdiagnozowania przyczyn nie ma możliwości eliminowania problemu. Przydaje się tu wiedza psychologiczna i doświadczenie zawodowe, ale również nie bez znaczenia jest duża empatia w stosunku do ucznia. Cieszę się, że udało mi się przezwyciężyć trudności Ani i odczuwam dużą satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.

 

Opracowała: Ewa Mironiuk


Powrót | Do góry
Zaloguj się

, aby dodać komentarz.