Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Coraz więcej pracy w ramach etatu

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2011-04-11 08:12:57

Dyrekcja wywiesiła organizację pracy w czasie matur. Wielu osobom szczęki opadły z wrażenia. Tak wiele godzin trzeba poświęcić, więc ludzie pytają, za ile. Każdy chce wiedzieć, czy szkoła zapłaci za siedzenie w komisjach. Szefowa nie pozostawiła żadnych złudzeń. Za pisemne matury nie dostaniemy ani grosza. To wszystko w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy. Poza tym– dodała– co to za robota siedzieć na maturze. Tylko za egzamin ustny można się spodziewać pieniędzy. Ale kiedy, tego nikt nie wie. Dyrektorka dodała, że za ustne też niedługo przestaną płacić.

40-godzinny etat z każdym rokiem robi się coraz bardziej pojemny. Już wrzucono do niego godziny karciane, wycieczki, wyjścia do kina i teatru, prowadzenie konsultacji dla maturzystów, udział w radach szkoleniowych, prowadzenie zebrań z rodzicami itd. Oczywiście, zaangażowanie w komisjach maturalnych też ma odbywać się w ramach etatu. Niedługo w 40-godzinnym tygodniu pracy zmieści się 100 godzin, a nasi przełożeni uznają, że wszystko w porządku. Nauczyciel ma przecież tyle wolnych dni, że powinien je odpracowywać.

No, dobrze, mógłbym się zgodzić na dodatkowe zaangażowanie w czasie egzaminów, gdyby robota była rozłożona po równo. Tymczasem jedni nauczyciele zostali uszczęśliwieni wieloma komisjami, natomiast inni prawie żadnymi. Jak nie płaci się za matury, to przynajmniej trzeba obarczać robotą sprawiedliwie. Oczywiście, nikt by nie narzekał, gdyby dodatkowo płacono. Co bardziej krewcy nauczyciele, zarzekają się nawet, że pójdą w maju na zwolnienie lekarskie. To jednak tylko słowa, puste obietnice. Nie wiem, co musiałoby się stać, ile jeszcze zadań musiano by nam włożyć na barki, abyśmy się zbuntowali i powiedzieli„Dość! Niech 40-godzinny tydzień pracy będzie naprawdę 40-godzinny i ani minuty więcej”.

-SS-


Powrót | Do góry

Oceń materiał

Komentarze

  • jarl
  • 22.04.2011, 8:25
U nas są wyznaczone komisje, ale dyrektor nas oświecił, że 4 maja mają przyjść wszyscy, bo "mogą być potrzebni na zastępstwo". A co do 40 godzinnego tygodnia. W KN nie ma takiego zapisu. Jest zapis, ze tydzień nie może przekraczać 40 godzin, a to jest różnica, bo równie dobrze możemy pracować 18. Nie oznacza to, że każdy tydzień ma być 40 godzinny. Na pewno nie może być dłuższy.
Hm...dotychczas p.Hall dodawała pracy za darmo tylko nauczycielom do poziomu gimnazjum, łącznie z planem odebrania połowy wakacji, ale jak widać stwierdziła, że nauczycielom w szkołach ponadgimnazjalnych tez się coś przykrego należy!!! Cieszcie się jeszcze, że zostawi wam całe wakacje, ale nie wiadomo jak długo!!! Odnoszę wrażenie, że p.Hall pracując (podobno) w szkole społecznej zazdrościła innym nauczycielom przywilejów i postanowiła się kiedyś zemścić, jeśli nadarzy się okazja. I własnie ostatnie lata pokazuja jak ta zemsta ma wyglądać - pozdrawiam
gdyby nie opór sporej częsci środowiska nauczycielskiego Karta Nauczyciela już dawno odeszłaby do lamusa, gdzie jej miejsce i mielibysmy osmiogodzinny dzień pracy, w którym nie dałoby sie upchnąc dodatkowych zajęć bo takie już rozliczyc by trzeba było przez księgowość. No ale nauczyciele bronią karty jak obrońcy krzyża, to i niech nie narzekają, że im na puste łby obowiązków dorzucają. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Nauczyciele pozwalaja na wiele to i wiele dostają (obowiązków). zmigd- jesteśmy ofermami, które bez większego czytania podpisują sprzeciwy związkowe wobec jakichkolwiek prób zrezformowania systemu oświatowego, w którym niektórym naprawdę ciepło się żyje. 3/4 nauczycieli nie ma zielonego pojęcia o zmianach w edukacji a listy podtykane przez związkowców podpisują bez czytania, bo Polak podpisując sprzeciw doskonale sie wpisuje w nasz wyimaginowany mit solidarnościowca sprzeciwiającego się niesłusznemu uciskowi władzy. Podpisuje wiec jakby z obowiązku zachowania tradycji. pozdrowienia dla związkowców i innych szkolnych nierobów.

Ostatnio edytowany: 2011-04-13 14:11:02

Czasem myślę, że jesteśmy ofermami, które dają sobie wejść na głowę i nie potrafią w dodatku liczyć. Dajemy sobie wmówić, że 40 równe jest 80 (nawet matematycy!!!). Może czas się zacząć buntować i mówić "NIE" - choćby tak głośno, jak na lekcjach?
Wobec nagromadzenia tylu absurdów, tylko całkowita likwidacja Ministerstwa Oświaty oraz prywatyzacja szkolnictwa stanowi jakieś remedium. Czy wszystkie szkoły muszą uczyć tego samego? Czy naprawdę niezbędne jest centralne planowanie?