Z obawy przed małym zainteresowaniem ofertą naszego liceum uruchomiliśmy lekcje pokazowe dla gimnazjalistów. Nie przygotowujemy specjalnych zajęć, tylko wszyscy mamy obowiązek wpuścić do sali każdego gościa, który tylko wyrazi taką chęć. Na wszelki wypadek przygotowujemy coś ekstra na każdą lekcję, aby nas szefowa nie oskarżyła, że za słabo staramy się pozyskać kandydatów.
Niestety, nie mamy okazji się popisać, ponieważ wycieczki wchodzą w środku lekcji, zostają kilka minut, popatrzą, przejdą się po sali, a potem idą dalej. Czujemy się jak małpy w klatce. Gdy po raz pierwszy gimnazjaliści tak weszli do mnie i zaraz wyszli, wystraszyłem się, pomyślałem bowiem, że coś źle zrobiłem. Potem jednak dowiedziałem się, iż goście zachowują się tak wszędzie. Wyobrażam sobie minę niektórych kolegów, którzy słyną z tego, że nikt nie może im przerwać lekcji. A wchodzenie czy wychodzenie podczas zajęć to najgorsza zbrodnia. Teraz muszą znosić zachowanie gimnazjalistów, bo to przecież goście namaszczeni przez dyrekcję. No i być może nasi przyszli uczniowie.
Gości mamy dużo, ale ile osób zdecyduje się wybrać naszą szkołę, trudno powiedzieć. Kilka dni temu udało mi się zatrzymać gimnazjalistów trochę dłużej. Już myślałem, że zostaną do końca lekcji, gdy jakieś pięć minut przed dzwonkiem jeden z nich krzyknął:„ty, zobacz, tu są ładne dziewczyny” (właściwie tekst był inny, ale nie chcę go tu cytować, gdyż trącił wulgarnością). Akurat prowadziłem lekcję w klasie maturalnej. Proszę sobie wyobrazić, jak się czują młode, ale przecież dorosłe kobiety, gdy ich urodę bezczelnie komentuje 15-16-letni wyrostek, czyli dziecko. Ponieważ wcześniej prosiłem klasę, aby nie reagowała na ewentualne zaczepki gości, nikt się nie odezwał. Gimnazjaliści porechotali, pokazali kilka dziewczyn palcem, a w końcu wyszli. Mam poważne wątpliwości, czy nadają się do naszej szkoły. Jednak nie możemy grymasić, nadchodzą złe czasy. Lepszy jakikolwiek uczeń, nawet tępy prymityw, niż żaden.
-SS-
Powrót | Do góry






Komentarze