Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Jedni pracują za darmo, a inni za pieniądze

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2011-03-29 09:05:25

Nieopatrznie pochwaliłem się w towarzystwie młodych nauczycieli, że mam płacone za prowadzenie koła zainteresowań (godziny karciane też realizuję, ale w formie pracy z uczniem słabym). Zapytałem któregoś razu, czy kolegom już wpłynęły pieniądze na konto, bo mnie jeszcze nie, a przecież już minął termin wypłat za koła. Młodzi zrobili wielkie oczy i zaczęli pytać, czy naprawdę dostaję forsę za dodatkowe lekcje. Okazało się, iż nie wszyscy w mojej szkole pracują za pieniądze. Niektórzy prowadzą koła zainteresowań za darmo, po prostu w ramach etatu.

Młodzi zaczęli tę sprawę badać i wtedy okazało się, że nauczyciele, którzy są w trakcie stażu na awans, nie otrzymują wynagrodzenia za koła, natomiast weterani, w tym ja, mamy podpisane umowy z Komitetem Rodzicielskim i dostajemy parę złotych ekstra. Stawka podobna jak za godzinę zastępstw. Mała, ale w ciągu roku uzbiera się niezła sumka. W sam raz na ubezpieczenie samochodu. Niestety, młodzi nie otrzymują nic. Gdybym wiedział, że to tak wygląda, to trzymałbym język za zębami i udawał, że też pracuję za darmo. A tak wyszło szydło z worka i młodzi poczuli się oszukani.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że starsi koledzy wpędzili mnie w poczucie winy. Otóż stwierdzili, że przez mój niewyparzony język w przyszłym roku możemy zostać zrównani w prawach z młodymi nauczycielami. Jak się bowiem dyrektorka dowie, że w naszym gronie są niesnaski z powodu wynagrodzeń za koła, to nikomu nie będzie płacić. Trzeba więc młodym kazać zamknąć buzię i wytłumaczyć, że jak będą nauczycielami dyplomowanymi, to też Komitet Rodzicielski będzie im płacił. Na razie niech lepiej przestaną myśleć o pieniądzach, bo jeszcze tego awansu nie zrobią. W końcu czymś się trzeba przed komisją wykazać.

-SS-


Powrót | Do góry

Oceń materiał

Komentarze

Cieszyłam się pracujac w świetlicy szkolnej, bo miałam jako nauczycielka w prawdzie 26h zegarowych pensum tygodniowego, ale płacę z tabelki ministerialnej i nie musiałam oprócz wyszukania jakiegos wierszyka, piosenki, czy zagadki, kolorowanki nic wiecej w domu robić. Teraz przyszło mi pracować w prywatnym przedszkolu, gdzie jest tylko kodeks pracy, więc mam pół etatu = 4 h zegarowe, pensje połowe minimalnej = 693zł/mies brutto, jak zostaje coś zawiesić, np. dekoracje, to mi nikt nie płaci za nadgodziny, jak dzieci pójdą pół godziny wcześniej to na liście obecności jest odnotowane i mi odbijają od nagodzin zastępstw, a codziennie siedzę do 23-ej lub dłużej, żeby wykonać dekoracje, ilustracje i pomoce do zajęć za swoje pieniądze. Nie mamy ksera, a na 45 minutowym leżakowaniu dzieci płaczą za mamą lub sikają, więc zajmuję się uspakajaniem i przebieraniem dzieci. Narzekacie? Dodam, że przedszkole nowe, wiec nic nie pomijam, że drukuje za swoje.ma na stanie, nawet szarfy i obręcze sama sobie robiłam. młoda poczatkująca nauczycielka wychowania przedszkolnego
Co to za bzdury.Czyżby za etatowe zajęcia ci nauczyciele pieniędzy nie otrzymywali?