Dyrektorka musiała otrzymać z Wydziału Edukacji jakieś nowe zarządzenia, ponieważ nagle przestała dawać nadgodziny nauczycielom dyplomowanym. Od miesiąca nie miałem żadnej nadgodziny, natomiast młodsza koleżanka, ucząca tego samego przedmiotu, dostaje jedno-dwa zastępstwa w tygodniu, a czasem nawet więcej. Ja nic. Także w planie matur ustnych udział w pracach komisji zaczął zależeć od stopnia awansu. Różnice widać gołym okiem, na przykład na angielskim dyplomowani zostali wyznaczeni do pracy w jednej lub dwóch komisjach, a kontraktowi mają po pięć lub sześć posiedzeń. Podobnie jest z polonistami. Dyrektorka tłumaczy się, że to czysty przypadek, jednak my wiemy swoje. Godzina pracy nauczyciela dyplomowanego kosztuje więcej, więc dla budżetu taniej wychodzi zatrudnić kontraktowych.
Kilka dni temu mieliśmy tzw. drzwi otwarte. Z tej okazji dyrektorka wstępnie zdradziła, jaki będzie przydział godzin i wychowawstw w przyszłym roku. Okazało się, że najmłodsi nauczyciele otrzymali wychowawstwa klas pierwszych, natomiast starsi nie dostali nic. Najpierw seniorzy się ucieszyli, w końcu nikt nie pali się do dodatkowej pracy za symboliczny dodatek dla wychowawcy. Jednak po chwili przyszła refleksja, że tu chodzi o coś głębszego: o oszczędności. Podejrzewam, że gdyby tylko można było, wszyscy dyplomowani zostaliby zwolnieni. Skoro nie można tego zrobić, to przynajmniej obetnie im się godziny.
W tym roku oddaję dwie klasy maturalne, a w przyszłym mam dostać tylko jedną pierwszą. Będę więc miał goły etat. Koleżanka, ucząca tego samego przedmiotu co ja, ale kontraktowa, będzie miała dziesięć godzin więcej ode mnie. Zaczęła narzekać, że półtora etatu to dla niej trochę za dużo, ale boi się odmówić szefowej. Widocznie to już postanowione itd. Powiedziałem, że ja mógłbym spokojnie wziąć jedną klasę więcej. Niestety, obawiam się, że decyzja już zapadła i to nie w gabinecie dyrektorki, ale wyżej. Tak oto robiąc awans na nauczyciela dyplomowanego, sam sobie zawiązałem pętlę na szyi.
Zaczynam zapisywać, jak są przydzielane zastępstwa i godziny nadliczbowe. Uważam, że podobne badania powinny być prowadzone w całej Polsce. Kto wie, może uda się udowodnić, że w szkołach zachodzi dyskryminacja nauczycieli z powodu wyższego stopnia awansu zawodowego. Ja jestem pewien, że tak jest, potrzebne są na to tylko dowody.
-SS-
Powrót | Do góry





Komentarze
Ostatnio edytowany: 2011-03-16 17:06:55