Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Dyplomowani bez godzin

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2011-03-11 12:52:49

Dyrektorka musiała otrzymać z Wydziału Edukacji jakieś nowe zarządzenia, ponieważ nagle przestała dawać nadgodziny nauczycielom dyplomowanym. Od miesiąca nie miałem żadnej nadgodziny, natomiast młodsza koleżanka, ucząca tego samego przedmiotu, dostaje jedno-dwa zastępstwa w tygodniu, a czasem nawet więcej. Ja nic. Także w planie matur ustnych udział w pracach komisji zaczął zależeć od stopnia awansu. Różnice widać gołym okiem, na przykład na angielskim dyplomowani zostali wyznaczeni do pracy w jednej lub dwóch komisjach, a kontraktowi mają po pięć lub sześć posiedzeń. Podobnie jest z polonistami. Dyrektorka tłumaczy się, że to czysty przypadek, jednak my wiemy swoje. Godzina pracy nauczyciela dyplomowanego kosztuje więcej, więc dla budżetu taniej wychodzi zatrudnić kontraktowych.

Kilka dni temu mieliśmy tzw. drzwi otwarte. Z tej okazji dyrektorka wstępnie zdradziła, jaki będzie przydział godzin i wychowawstw w przyszłym roku. Okazało się, że najmłodsi nauczyciele otrzymali wychowawstwa klas pierwszych, natomiast starsi nie dostali nic. Najpierw seniorzy się ucieszyli, w końcu nikt nie pali się do dodatkowej pracy za symboliczny dodatek dla wychowawcy. Jednak po chwili przyszła refleksja, że tu chodzi o coś głębszego: o oszczędności. Podejrzewam, że gdyby tylko można było, wszyscy dyplomowani zostaliby zwolnieni. Skoro nie można tego zrobić, to przynajmniej obetnie im się godziny.

W tym roku oddaję dwie klasy maturalne, a w przyszłym mam dostać tylko jedną pierwszą. Będę więc miał goły etat. Koleżanka, ucząca tego samego przedmiotu co ja, ale kontraktowa, będzie miała dziesięć godzin więcej ode mnie. Zaczęła narzekać, że półtora etatu to dla niej trochę za dużo, ale boi się odmówić szefowej. Widocznie to już postanowione itd. Powiedziałem, że ja mógłbym spokojnie wziąć jedną klasę więcej. Niestety, obawiam się, że decyzja już zapadła i to nie w gabinecie dyrektorki, ale wyżej. Tak oto robiąc awans na nauczyciela dyplomowanego, sam sobie zawiązałem pętlę na szyi.

Zaczynam zapisywać, jak są przydzielane zastępstwa i godziny nadliczbowe. Uważam, że podobne badania powinny być prowadzone w całej Polsce. Kto wie, może uda się udowodnić, że w szkołach zachodzi dyskryminacja nauczycieli z powodu wyższego stopnia awansu zawodowego. Ja jestem pewien, że tak jest, potrzebne są na to tylko dowody.

-SS-


Powrót | Do góry

Oceń materiał

Komentarze

oczywiście, że tak jest jak piszesz, dyplomowani w mojej szkole nie dostają zastępstw ja od początku roku miałam 2 słownie dwa zastępstwa. My się nie domyślamy zmowy oszczędzania. my zostaliśmy o tym poinformowani przez dyrekcję
No tak, kasa,kasa,kasa a właściwie jej brak...a o dzieciaczki które uczymy nikt już nie dba? Wszystko poobcinane, zajęć pozalekcyjnych nie ma bo kasy nie ma,walimy wszystko za darmo żeby cokolwiek było ,a na końcu zwolnienie bo klas za mało a dyplomowany za drogi więc leci -mimo, że wykształcenie lepsze niż koleżanka po fachu ale mianowana....wstyd,normalnie chore zjawisko...
  • angol
  • 16.03.2011, 20:05
ale problem mamy a tu donald do emerytur nam się dobiera i trawę nam przyjdzie na starość jeść!!
  • angol
  • 16.03.2011, 20:03
a u mnie to największe wyrównania to dla mianowanych i dyplomowanych idą! to jak to jest?
Działania opisane podyktowane są z pewnością ekonomią, ale chodzi tu prawdopodobnie o dodatek wyrónawczy dla poszczególnych stopni awansu zawodowego. Od 2009 r. organy muszą dbać o to, aby nauczyciele otrzymali średnie wynagrodzenie. Mianowani i dyplomowani mają dodatek stażowy, dodatek za wychowawstwo, motywacyjny, sporo nadgodzin, więc osiągają średnie wynagrodzenie. Gmina często np. przepłaca te grupy n-li. Stażyści nie osiągają średniego wynagrodzenia, więc gmina musi im do 31 stycznia wyrównać. Aby tego uniknąć, dają teraz zastępstwa i więcej godzin młodym n-lom, aby uniknąć wypłacania dodatku. Sprawdź, czy w Twojej gminie, powiecie kontraktowi ( do sierpnia 2010r. to byli stażyści)otrzymali w tym roku dodatek wyrównawczy. Może któryś n-l kontraktowy odpowie na Twoje pytanie.
A u nas nikt na to nie patrzy. Walimy bezpłatne "zastępstwa koleżeńskie" na podstawie przypiętej rankiem do tablicy karteczki od pani vice. Że to jest bezprawne? Ale jakie oszczędne!

Ostatnio edytowany: 2011-03-16 17:06:55

  • iluka
  • 16.03.2011, 15:45
Zawsze chyba tak było... Pamiętam, jak 25 lat temu koleżanka w wieku przedemerytalnym porównywała liczbę godzin i zastępstw z moimi i zachodziła w głowę "czemu ten pan Dyrektor tak Panią lubi???" Zapytałam go o to wprost, a on mi odpowiedział wprost "bo taka tania jesteś ...." Teraz ja jestem za droga i z zazdrością patrzę , jak młode /tanie/ koleżanki łapią godzinki! Cóż. życie...!
Hm.. to nie dyskryminacja. To ekonomia. skoro za tę samą pracę można zapłacić mniej- to po co płacić więcej? To może być dla dyrektora zarzut o niegospodarność...Wydatki na wynagrodzenia to zawsze pieniądze "przejedzone" :) Praca nauczyciela dyplomowanego jest najbardziej potrzebna szkole w tym wymiarze ponad pensum ( czyli w godzinach bezpłatnych- tych do 40 ) I z tej to własnie pracy nauczyciel dyplomowany jest najskrupulatniej rozliczany.. :)
  • evka
  • 16.03.2011, 10:37
Oświata polska na absurdzie stoi, to wiemy nie od dziś :)