Scenariusz ten to program kabaretowy z okazji Dnia Edukacji Narodowej połączony ze ślubowaniem klas piewszych. Najbardziej nadaje sie do realizacji w gimnazjum i szkołąch ponadgimnazjalnych.
SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI DNIA NAUCZYCIELA
I. PIOSENKA „GDYBY CIEBIE NIE BYŁO”(Joe Dassin) puszczona z płyty aby wprowadzić odpowiedni nastrój .
- Szkoła– jak wielki pomnik z kamienia,
co śnił się kiedyś w śmiałych marzeniach.
Tu tysiącletnia mowa ojczysta
Wśród białych murów ma przystań
Otwórzmy książki i niech z czytanek
Słowa jak dęby szumią wiekowe
O tym co dawne, o tym co nowe.
Chciałbym słowa zakląć w perły,
Aby obsypać nimi was;
Chciałbym niebu skraść szafiru,
A gwiazdom migotliwy blask,
By nimi ubrać waszą skroń...
Niestety, nie ma takich czarów
I nawet dobrze, że tak jest–
W naszych uśmiechach więcej żaru
I wdzięczność macie naszych serc.
2. Jesteśmy jeszcze młodzi, ale wiemy, jak wiele
Mozolą się dla nas, pracują nasi nauczyciele.
Ile to mówią do dzieci na każdej co dnia lekcji
I ile tych słów nie do uszu, ale gdzieś w przestrzeń leci.
Przygotowują lekcje czasem do późnej godziny,
kiedy my sobie spokojnie o dniu jutrzejszym śnimy.
Albo znów błędy poprawiają czerwonym atramentem
Lub nasze zeszyty z błędami zanoszą do domu na święta.
To znowu na konferencjach siedzą długie godziny
I myślą, jakie lenistwa i stopni złych są przyczyny.
Ale my dziś ucieszyć chcemy panów i panie,
Bo z ich nauki na pewno coś w głowach naszych zostanie.
PIOSENKA„WIELE SZCZĘŚCIA ŻYCZĘ WAM” lub inna piosenka z życzeniami dla nauczycieli.
Prowadzący
- Zebraliśmy się tu dzisiaj w takiej sprawie, aby razem spędzić czas także na zabawie.
Choć goście szacowni i poważne miejsce, pozwolimy sobie pośmiać się przy święcie.
- Obchodzą je dzisiaj wszyscy pedagodzy: krzewiciele wiedzy, wychowawcy drodzy oraz liczna grupa dzieci i młodzieży, która do systemu oświaty należy.
- Czyli krótko mówiąc– jest to święto nauczycieli !
Im więc poświęcamy ten program wesoły.
Scenka w klasie na lekcji. Rozmowa nauczyciela z uczniami.
N: Dzień dobry dzieci.
U: Dzień dobry pani.
N: Jesteście tuż przed egzaminem, więc dzisiejszą lekcję przeznaczymy sobie
na powtórzenie wiadomości.
U: To prosimy o pytania z każdego przedmiotu.
N: Zgoda. Pytanie pierwsze z języka polskiego. Co napisał Adam Mickiewicz?
U1: Wiem, wiem. Napisał o takich starych facetach, takich zapuszczonych,
brudnych i pewnie bez grosza przy duszy. Oni się nazywali tak jakoś… o
dziady!
N: Dobrze. A jak po angielsku jest„zdałem egzamin”?
U2: Może: test jest OK.?
N: Może lepiej przejdziemy do matematyki. Ile to będzie zero dzielone przez
pierwiastek trzeciego stopnia z iloczynu drugiej potęgiósemki i pierwiastka
kwadratowego z dwójki?
U3: Z tego to chyba nic nie będzie.
N: Bardzo dobrze, nic czyli zero. Wszystko się zgadza. Widzę, że jesteś umysł
ścisły.
U3: Tak, chyba muszę mieć ściśnięty, bo mnie często głowa boli. To by się
zgadzało.
N: A ty mi powiedz z biologii, jak zbudowana jest komórka?
U4: Komórka jest proszę pani mała, ciemna i przeważnie bardzo zagracona.
N: Tu się chyba nie zrozumieliśmy. To może odpowiesz na pytanie z geografii.
Co to jest mapa kartograficzna?
U4: To chyba będzie siatka utkana z równików i północników.
N: No, nawet blisko. Z równoleżników i południków.
U4: No przecież mówiłem!
N: Weźmy się teraz za historię. Powiedz mi ile trwała II wojna światowa?
U5: Nie pamiętam, długo. Przecież to było tak dawno temu, kto by tam
pamiętał. Może mój dziadek, ale on zmarł 10 lat temu.
N: No to może chemia. Wymień przykłady alkoholi.
U6: To będzie wyborowa, absolwent, smirnoff, luksusowa lodowa...
N: Nie, nie o to chodzi. A wiesz, co to jest stężenie procentowe?
U6: Wiem, wódka ma 40%, wino 12%, a piwo tylko 6.
N: Widzę, że się tym bardzo interesujesz.
U6: Tylko w chwilach wolnych od nauki szkolnej, proszę pani.
N: Teraz pytanie z fizyki. Co wiesz o takich pojęciach jak praca, moc, energia?
U7: Trochę tam wiem. Nie są mi zupełnie obce. Pracują moi starzy, moc ma mój
starszy brat, by pani widziała jak wczoraj sąsiadowi dofasolił, a energia, to
mnie co dzień w szkole rozpiera.
N: To widać, a mnie już energia całkiem opuściła. I zaczynam się już bać o
wasz egzamin.
U8: Niech pani nie będzie taka strachliwa. My się tam byle czego nie
przestraszymy.
N: No to życzę wam szczęścia, a będziecie go bardzo dużo potrzebować.
Do widzenia.
U: Do widzenia pani.
PIOSENKA„ TO JA UCZEŃ NIESFORNY” ( na mel.:„Typ niepokorny” Stachursky)
- Uczę, uczę się powoli, lecz głowa bardzo boli,
Bo wiedzy nie przybywa mi, a czas wciąż goni.
Skamlę, choć wiem, że nie przystoi, lecz to tak bardzo boli,
Gdy pałę stawiasz mi i mówisz, że to nie jest żart.
Ref. To ja uczeń niesforny
Nikt nie wie, co we mnie tkwi
Ten sam, lecz niepokorny
Więc proszę, proszę wybacz mi.
2. Wierzę, wierzę w to co umiem, kiedy odpowiadam
Pot się ze mnie leje, a klasa wciąż się śmieje
W szkole, w klasie przy tablicy, gdy pani od fizyki
Wyrywa mnie i w końcu drugą pałę stawia mi
Ref. To ja................................
Nieważne teraz, jak i gdzie
Nieważne za jaką cenę
Choć czas powoli posuwa mnie
Ja pewnie się nie zmienię
Więc skamlę, choć wiem, że nie przystoi
Lecz to tak bardzo boli, gdy pani pyta
I mówi– znów nie umiesz nic!
Wiersz:„ O pewnym Belfrze” ( 3–osobowa scenka )
Obsada: Lekarz
Belfer (siedzący na krześle trzymający nogi w misce. )
Narrator
Pan Belfer był chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł pan doktor: — Jak się masz, koteczku ?
— Źle bardzoi rękę wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktor poważnie chorego i dziwy mu prawi:
— Mizernie wyglądasz– cera jakaś blada
i pewnie mój pacjent jeszcze nie dojada ?
— A kiedy się najeść czy napić herbaty ?
Aby się utrzymać, ciągnę dwa etaty.
— Trzęsą Ci się ręce rzecze dalej lekarz ,
— Na cóż mój belferku Ty jeszcze narzekasz?
— Gdy zjem coś ostrego, odbija się szkołą,
a w czasie wakacji tak było wesoło !
Lekarz jął uważnie oglądać chorego,
Wielce zasmucony zwraca się do niego:
— Worki pod oczami i brak błysku w oku.
Oj, czy biedaczyno, dotrwasz końca roku ?
Potem spojrzał dziwnie, trochę się zasmucił.
Przyjrzał się uważnie dużym przebarwieniem,
Które czerwieniały na prawym ramieniu.
— Oj, widzę niedobrze, jakieś skórne zmiany.
Za dużo pracujesz, Belferku kochany !
Pacjent zawstydzony stwierdzeniem doktora,
Rzekł bardzo nieśmiało: — To wątroba chora.
Coś mi ciągle leży na tym to organie,
Dziennik uzupełnić, na dyżur ganianie.
I wiecznie uważać, abym się nie spóźnił,
Bo mnie pan dyrektor na forum wyróżni.
A tu jeszcze jakieś narady, zebrania
To już jest po prostu nie do wytrzymania !
— Oj, życie masz ciężkie, bardzo Ci współczuje
i w swoim kajecie doktor coś notuje.
Znowu się uważnie przygląda choremu
Potem opukuje, każe zrobić skłony,
Po głowie się drapie i rzecze zmartwiony :
— Oczy rozbiegane, pełne niepokoju
— Ach, panie doktorze, cóż mam biedny począć ?,
Ni się zrelaksować, ani też odpocząć
Rodzina już spała, a ja w trudzie, w znoju,
Do rana ślęczałem nad planem rozwoju.
— A głowa Cię boli ?– zapyta się lekarz
— A na bóle brzucha czy często narzekasz. ?
— Ach, bardzo, mój zbawco- zajęczał Belferek.
— Do tego dochodzą ostre bóle nerek
Pomacał pan doktor Belfra dla porządku i zawyrokował:
— Wrzody na żołądku
Usłyszał to chory zapał się za serce
Nagle coś zaczęło kłuć go w lewej nerce.
A do tego doszedł silny zawrót głowy resztą sił wyszeptał:
— Awans zawodowy.
— Widzę kochaneczku, oj długo Ty, długo poleżysz w łóżeczku.
— Nie mogę!– zapłakał zbolały pedagog.
— Ja musze do pracy! Proszę żarty na bok!
Belfer ciężko dyszał, z nerwów trząsł się cały,
— do tego szybko powieki mu drgały.
Medyk chwilę czekał, pacjent do sił wrócił .
Lekarz do chorego w te słowa się zwrócił.
— Bardzo Ci współczuje, sfero budżetowa,
Ale już pan premier coś wam przyszykował.
I wnet znikną, nauczycielu spod twych oczu cienie,
Bo całą podwyżkę weźmiesz na… leczenie.
Pacjent coś mamrotał, że to jakiś kawał,
Awansu nie doczekał, zmarł na serca zawał.
Tak się i z wami dziateczki stać może:
Od reform oświaty STRZEŻ WAS BOŻE!
PIOSENKA „ PRZEZ CIEBIE” (na mel.„ Niebo dla ciebie” Urszuli)
Od lat jestem w naszej dużej szkole– widzę ciebie,
Choć wiem, że trudnej pracy masz tak wiele,
Ja nie winię siebie.
Widzisz mnie, jak pilnie siedzę sobie co dzień,
Więc dlaczego tak mnie gnębisz?
Ty chcesz rozumy byśmy zjedli
I tacy grzeczni byli jak dotąd nikt,
Czemu więc tak rzadko się uśmiechasz,
Nie chwytasz moich żartów, nie patrzysz tak, jak ja,
„ żyjesz snem i czekasz na dobry czas.
Popatrz na mnie– czy nie widzisz, że ja...”
Ref. Przez ciebie tyle kłopotów mam,
Przez ciebie stukam do wiedzy bram,
Przez ciebie wiem dobrze, co to strach,
Przez ciebie tchu mi brak,
Przez ciebie klasówka mi się śni,
Przez ciebie serce mam w gardle i
Szum w uszach, gdy pytasz ciągle mnie,
Przez ciebie.
Ja mam tę młodość, którą lubisz,
Piękne lata i„ jasny duszy blask”
Zrozum więc, że ja tak bardzo lubię rozrabiać
Na twych lekcjach– mam wtedy milion spraw,
„ tak jest i zawsze już będzie tak.
Popatrz na mnie– czy ty nie wiesz, że ja”
Dla ciebie do szkoły świtem gnam,
Dla ciebie mogę pokonać strach,
Dla ciebie uśmiech anioła mam
Dla ciebie złowię słońce,
Dla ciebie piszę klasówki,
Dla ciebie czuję, że może nie
tak strasznie, gdy ściąga blisko mnie,
dla ciebie– popatrz na mnie.
Prowadzący:
- W dniu tak uroczystym nauczycielom, którzy rozbudzają w nas duszę humanistów, ciekawość życia, głębię poezji, miłość do Ojczyzny naszych przodków. Dziękujemy.
- Jesteśmy wdzięczni nauczycielom matematyki, fizyki, informatyki, chemii, geografii i biologii, że często wbrew naszej woli uparcie udawadniają nam, że wiedza jest wielka, ciekawa i nieskończona.
- Dziękujemy tym, którzy rozbudzają w nas miłość do sztuki prowadząc przez świat muzyki i plastyki.
- Pragniemy podziękować tym nauczycielom, którzy dbają o naszą sprawność fizyczną i zdrowie.
- Życzymy, by słońce ozłacało waszą pracę, trud i wysiłek a życie było wędrówką wśród sadu pachnącego kwitnącymi czereśniami. Byście tonęli w spokoju i błękicie, zaś siłę i radość czerpali z„ wokół budzącego się życia”
Rozdanie upominków.
Piosenka: Sto lat ( Ivan i Delfin)
- Ani deszcz, ani śnieg, ani kwiat, ani dzień,
Nieznana dal, nie słodkich fal, zaklęta przystań daje znać,
Zabraknie Was, zatęsknię dziś, tak pusto już bywało przez tysiąc mil
Ref. Sto lat niech żyją, żyją nam
Niech dalej uczą nas, bo przecież mamy teraz na to czas,
Bo wiedzy nigdy dość, tak powie mądry ktoś… że wiedzy nigdy dość.
Niech żyją, żyją nam, miłością darzą nas,
Na lekcjach szybko nam upływa czas
Dla wszystkich Panów, Paań, sto lat, sto lat, sto lat
2. Ani deszcz, ani śnieg, ani kwiat, ani dzień,
Nie zmienią serc, nie zerwą lin, podporą zawsze będą nam
W te szkolne dni, ten szkolny czas, nauczyć wciąż nas czegoś chcą, czegoś chcą
Ref : Sto lat niech żyją, żyją nam.....
Prowadzący:
- Nie tylko Wy Drodzy Nauczyciele obchodzicie dzisiaj swoje święto, mają je także nasi młodsi koledzy i koleżanki z klas I gimnazjum, bo właśnie dzisiaj przyjmiemy ich do grona gimnazjalistów.
- Kochani, Przyjaciele!
Od momentu wejścia w szkolne progi tworzycie razem z nami wielką szkolną rodzinę. Wiecie, że w rodzinie każdy obok praw ma także obowiązki, które powinien sumiennie wypełniać. Naszym wspólnym obowiązkiem jest przede wszystkim nauka, do której wdrożą Was nauczyciele i rodzice. Życzymy Wam wspaniałych wyników w nauce i wzorowego zachowania.
Ślubowanie
Powstań
Baczność
Poczet sztandarowy, sztandar szkoły wprowadzić
Do hymnu
Odśpiewanie hymnu państwowego
Po hymnie
Prosimy przedstawicieli klas pierwszych o podejście do sztandaru
Prosimy panią dyrektor o odczytanie noty ślubowania
Do ślubowania
Po ślubowaniu
Poczet szkoły, sztandar szkoły wyprowadzić
Spocznij
Prowadzący:
Prosimy o zabranie głosu pana Dyrektora
Dziękujemy za udział w akademii.
Dane autora: Jolanta Szczupak
Zespół Szkół nr 1 w Opolu Lubelskim
Powrót | Do góry





, aby dodać komentarz.