Przedstawiam scenariusz lekcji religii przeznaczony do realizacji na katechezie w klasie II SP. Lekcja ma przybliżyć dzieciom znaczenie niedzieli jako dnia świętego.
Cele:
a) dydaktyczny: wskazanie uczniom właściwych sposobów świętowania niedzieli i podkreślenie jej znaczenia jako dnia świętego;
b) wychowawczy: uwrażliwienie dzieci na potrzebę uczestniczenia w niedzielnej mszy świętej porzez wskazanie im głównych motywów uczestnictwa (miłość do Boga, potrzeba dziękczynienia za okazywaną przez Niego miłość).
Pomoce dydaktyczne:
materiały wizualne (np. obraz przedstawiający Pana Jezusa z dziećmi), hasła w postaci rozsypanki wyrazowej.
Przebieg lekcji:
I. Wstęp
1. Modlitwa i pieśń na rozpoczęcie katechezy.
2. Krótkie przypomnienie wiadomości z ostatniej lekcji.
3. Sprawdzenie zadania domowego.
II. Opracowanie
1. Wprowadzenie w temat lekcji (przeczytanie opowiadania pt.„Wierni rycerze«).
2. Przybliżenie dzieciom i podkreślenie potrzeby i istoty wierności Chrystusowi przez odkrycie podobieństw i znalezienie analogii między postawą wierności rycerzy z opowiadania, a postawą wierności człowieka wobec Boga (zadawanie pytań do tekstu).
3. Zapytanie dzieci o przykłady konkretnych czynów człowieka, świadczących o jego miłości do Boga (praca metodą„słoneczka”).
4. Zwrócenie uwagi uczniów na konieczność świętowania niedzieli, a zwłaszcza uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej.
5. Przybliżenie dzieciom niedzieli jako dnia świętego i ukazanie sposobów jej świętowania.
III. Utrwalenie
1. Podsumowanie i utrwalenie zdobytych wiadomości (wykonanie zadań w zeszycie ćwiczeń na stronie 39).
2. Modlitwa na zakończenie lekcji.
IV. Zadanie pracy domowej
Zadaniem uczniów jest narysować swój Kościół.
Załącznik do lekcji: opowiadanie„Wierni rycerze”
Pewien książę chciał wybrać dla siebie drużynę zaufanych rycerzy. Ogłosił w księstwie, że każdy dzielny, młody człowiek może zgłosić się do niego na służbę. Przyjechało kilka tysięcy kandydatów. Najpierw były próby siły, zręczności, władania różnego rodzaju bronią, jazdy konnej. Wyłoniono kilkuset najlepszych. Później specjalni doradcy przeprowadzili z młodzieńcami liczne rozmowy, aby przekonać się, kto z nich ma choć trochę ogłady, wykształcenia, umiejętności potrzebnych w różnych życiowych sytuacjach. Zostało kilkudziesięciu.
Następnego dnia książę zaprosił wszystkich na dziedziniec.
— Wyruszamy na niebezpieczną wyprawę. Muszę odwiedzić najdalej położone miasta mojego księstwa. Leżą za olbrzymią puszczą, pełną dzikich zwierząt, rozbójników, bagien i zarośniętych bezdroży. Macie być cały czas blisko mnie, aby czekać na rozkazy.
Kawalkada ruszyła. Książę obok swojego rumaka prowadził jeszcze jednego konia, objuczonego ciężkimi workami. Przedzierali się przez puszczę. Rzeczywiście była groźna. Od czasu do czasu słychać było odległe wycie wilków, burczenie niedźwiedzi. Gdzie niegdzie przy drodze widniały groby nieszczęsnych podróżników, obrabowanych i zamordowanych przez bezlitosnych zbójów.
W pewnym momencie jeden z kandydatów zeskoczył z konia i schylił się po coś na ziemi.
— Złoto! — krzyknął, pokazując wszystkim niewielką, błyszczącą monetę.
— Ja też znalazłem! — krzyknął inny.
Natychmiast większość wojowników zeskoczyła z koni i poczęła grzebać w piasku na drodze. Kilku zawróciło nawet, cofnęło się i też znalazło złote monety. Inni podążyli ich śladem, przeszukując drogę, pobocze, wszystkie mijane polany i postoje. W wielu miejscach leżały złote monety.
Tymczasem książę szedł na przedzie, nie zwracając pozornie uwagi na wrzawę za plecami. Prawdę mówiąc, złoto pochodziło z jego zapasów, wiezionych na jucznym koniu. Władca zrobił w worku niewielką dziurę, aby od czasu do czasu wypadła jakaś moneta. Niekiedy rzucił ukradkiem coś na boki. I te właśnie monety stały się przyczyną zamieszania.
Kiedy już przejechali z dziesięć kilometrów, książę wreszcie przystanął. Spojrzał za siebie. Ludzie zniknęli w poszukiwaniu złota. Zostało przy nim zaledwie dwóch wojowników.
— A wy? — zdziwił się władca. — Nie szukacie pieniędzy?
— Wyruszyliśmy, by służyć naszemu panu i bronić go w razie niebezpieczeństwa — odparli rycerze.
Książę uśmiechnął się z zadowoleniem.
— Witajcie w mojej drużynie.
Opracowała: Grażyna Kieruzel
Powrót | Do góry






, aby dodać komentarz.