Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Kto otrzyma Nagrodę Dyrektora?

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2010-10-07 10:08:01

Dawniej dużo wcześniej wiedzieliśmy, kto z okazji Dnia Nauczyciela dostanie nagrodę. Wiadomo było już pod koniec września. Nagroda była konsultowana ze związkami zawodowymi, więc prezesi mówili swoim, a ci przekazywali informację dalej, aż wiedziała cała szkoła. Plotkowała też księgowa, a ona wiedziała, bo przecież kilkanaście dni wcześniej przygotowywała dokumenty, liczyła podatki i robiła przelewy. Teraz jest inaczej. Dyrektorka nie informuje związków zawodowych, a księgowa listę nagrodzonych dostaje dopiero 14 października. I wtedy lub następnego dnia przelewa pieniądze. Do chwili obecnej nikt nie wie, komu została przyznana nagroda, a to ludzi denerwuje najbardziej.

Plotkujemy więc sami, wskazując osoby, które w żadnym wypadku nie powinny otrzymać nagrody. Z naszych rozmów wynika, że na wyróżnienie nie zasługują językowcy. Wiadomo przecież, że każdy nauczyciel języka obcego dorabia, prowadząc kursy, więc dla swoich uczniów nie ma czasu. Nigdy jeszcze żaden anglista czy germanista nie uczynił nic dobrego dla swojej macierzystej placówki. Odpadają też matematycy, ponieważ odkąd została wprowadzona matura z tego przedmiotu, udzielają korepetycji i to im tylko w głowie. Podobnie poloniści. W ogóle każdy nauczyciel, który gdzieś dorabia, nie zasługuje na nagrodę. Nagrody nie powinni też otrzymać ci nauczyciele, którzy mają bogatych małżonków. Po co na przykład tysiąc lub dwa tysiące złotych chemiczce, gdy jej mąż jest prawnikiem i takie pieniądze zarabia w jeden dzień albo może i w godzinę? Po co nagradzać żonę lekarza, przecież ona nawet nie poczuje, że dostała jakąś nagrodę, gdyż taka kwota to dla niej grosze? Z naszych rozmów wynika, że na wyróżnienie zasługują tylko ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, czyli najbiedniejsi. Tacy zresztą najbardziej na nagrodę liczą, bo inaczej przyjdzie im wbić zęby w ścianę.

Popieram ten pomysł, aby nagradzać najbiedniejszych i najmniej zaradnych. Mam tylko jedno zastrzeżenie. Uważam, że to wyróżnienie nie powinno nazywać się Nagrodą Dyrektora, tylko Zapomogą Dyrektora. I właśnie najbiedniejsi nauczyciele z okazji Dnia Edukacji Narodowej powinni otrzymywać zapomogi. A Nagrodę Dyrektora zlikwidujmy, bo się przez nią kłócimy aż do Bożego Narodzenia.

PS: Sekretarka twierdzi, że najwięcej nagród dostanie administracja i obsługa– jako rekompensatę za brak podwyżek w ostatnich latach.

 

-SS-


Powrót | Do góry

Oceń materiał

Komentarze

Nagrodę dyrektora otrzymałam po 15 latach pracy. Uwierzcie, że robiłam wiele dobrych rzeczy dla uczniów, szkoły. Jednak nagrody otrzymywały te same osoby. Teraz, za panowania nowego dyrektora, sytuacja się zmieniła. A nagrody są symboliczne...
a ja dziś dowiedziałam się, kto u nas otrzyma nagrodę, no i cóż, zawiodłam się, bo oceniając własną pracę za ubiegły rok (i wcześniejszy) dałabym ją sobie. Widać jeszcze za mało pracowałam, ech... Ciężko pracując nie myślałam, że zostanę nagrodzona i nie robiłam tego tylko po to, ale przydałby się obiektywizm, bo to co się dzieje w mojej wiejskiej gminie woła o pomstę do ... Tu można nic nie robić, a i tak jest się nagrodzonym średnio co 2 lata. Mój czas widać jeszcze nie nadszedł, choć pracuję więcej niż 2 lata.
dlaczego autorka najbiedniejszych kojarzy od razu z nieudacznikami i mało zaradnymi. Jeżeli żona prawnika czy lekarza jest nauczycielem to z tej definicji jest również nieudacznikiem (rozgrzeszonym przez kasę i pozycję męża). A swoją drogą... u nas ci najbiedniejsi najwięcej czasu spędzają z uczniem w szkole - to oni zostają po godzinach - bo nie stać ich na wizyty u kosmetyczki czy na codzienny shopping - biorą zastępstwa i dorabiają w świetlicach gdzie wyżej opisane nie zamierzają swojej szacownej nogi postawić. Muszą walczyć o każdy grosz więc się starają - więc może wystarczy sprawiedliwie oceniać wkład pracy i będzie dobrze
  • angol
  • 13.10.2010, 18:35
ani nie jestem u koryta a asertywnosci i tworczosci mi nie brakuje a nagrody dostaję to moze dlatego ze jestem kadra deficytowa nie wiem witam na portalu edukacyjnym szanowną policję moze nie dostane juz wiecej mandatu ,, zaniemanie świateł''
Jestem ciekawa, w której komendzie policji dają nagrody wszystkim i to w takiej kwocie, bo u nas to można pomarzyć. Zasady są podobne jak u nauczycieli, nagrody dostają przeważnie ci co są "u koryta".
Bieda, to przynajmniej jakieś kryterium. Gorzej, gdy nagrodę dostają ci, którzy ani nie są biedni, ani pracowici, ani twórczy, tylko po prostu dyrektor ich lubi, bo nie są asertywni, bo zawsze dyrektorowi przytakują, bo mają właściwe koligacje.
  • angol
  • 13.10.2010, 15:04
A ja jestem anglistą i dostaję co roku! I biedny nie jestem bo dorabiam a uczniowie w szkole i tak odnoszą sukcesy to może to od operatywnosci zalezy bo czas dla nich mam. A te nagrody faktycznie powinny być jak w policji mam na myśli ich wysokośc bo 1000 zł brutto na łapkę 650 to fajna rzecz ale w policji dostają znacznie więcej.
Nagrody jak w Policji powinny być dla wszystkich, mniejsze lub większe według uznania dyrektora.