Dawniej dużo wcześniej wiedzieliśmy, kto z okazji Dnia Nauczyciela dostanie nagrodę. Wiadomo było już pod koniec września. Nagroda była konsultowana ze związkami zawodowymi, więc prezesi mówili swoim, a ci przekazywali informację dalej, aż wiedziała cała szkoła. Plotkowała też księgowa, a ona wiedziała, bo przecież kilkanaście dni wcześniej przygotowywała dokumenty, liczyła podatki i robiła przelewy. Teraz jest inaczej. Dyrektorka nie informuje związków zawodowych, a księgowa listę nagrodzonych dostaje dopiero 14 października. I wtedy lub następnego dnia przelewa pieniądze. Do chwili obecnej nikt nie wie, komu została przyznana nagroda, a to ludzi denerwuje najbardziej.
Plotkujemy więc sami, wskazując osoby, które w żadnym wypadku nie powinny otrzymać nagrody. Z naszych rozmów wynika, że na wyróżnienie nie zasługują językowcy. Wiadomo przecież, że każdy nauczyciel języka obcego dorabia, prowadząc kursy, więc dla swoich uczniów nie ma czasu. Nigdy jeszcze żaden anglista czy germanista nie uczynił nic dobrego dla swojej macierzystej placówki. Odpadają też matematycy, ponieważ odkąd została wprowadzona matura z tego przedmiotu, udzielają korepetycji i to im tylko w głowie. Podobnie poloniści. W ogóle każdy nauczyciel, który gdzieś dorabia, nie zasługuje na nagrodę. Nagrody nie powinni też otrzymać ci nauczyciele, którzy mają bogatych małżonków. Po co na przykład tysiąc lub dwa tysiące złotych chemiczce, gdy jej mąż jest prawnikiem i takie pieniądze zarabia w jeden dzień albo może i w godzinę? Po co nagradzać żonę lekarza, przecież ona nawet nie poczuje, że dostała jakąś nagrodę, gdyż taka kwota to dla niej grosze? Z naszych rozmów wynika, że na wyróżnienie zasługują tylko ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, czyli najbiedniejsi. Tacy zresztą najbardziej na nagrodę liczą, bo inaczej przyjdzie im wbić zęby w ścianę.
Popieram ten pomysł, aby nagradzać najbiedniejszych i najmniej zaradnych. Mam tylko jedno zastrzeżenie. Uważam, że to wyróżnienie nie powinno nazywać się Nagrodą Dyrektora, tylko Zapomogą Dyrektora. I właśnie najbiedniejsi nauczyciele z okazji Dnia Edukacji Narodowej powinni otrzymywać zapomogi. A Nagrodę Dyrektora zlikwidujmy, bo się przez nią kłócimy aż do Bożego Narodzenia.
PS: Sekretarka twierdzi, że najwięcej nagród dostanie administracja i obsługa– jako rekompensatę za brak podwyżek w ostatnich latach.
-SS-
Powrót | Do góry






Komentarze