Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie
Zarejestruj się lub zaloguj aby przeczytać pełen artykuł.

«Nowy Mozart» czyli Chopin

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2010-02-25 23:17:22
Autor: Izabela Bilska

 

W 200 rocznicę urodzin Fryderyka Chopina, przygotowałam przedstawienie dotyczące dzieciństwa i młodości naszego wielkiego kompozytora.
Scenariusz oprócz treści merytorycznej, zawiera propozycje utworów, które wykonywane są na żywo przez uczniów oraz nagrania kompozycji.
Może zaciekawić nie tylko młodzież szkół muzycznych, ale także podstawowych czy gimnazjalnych.
Czas trwania 40 minut.

Scenariusz przedstawienia szkolnego

 

„Nowy Mozart” czyli Chopin

 

(Scena przedstawia salon, w którym przebywa pani Justyna Krzyżanowska.)

 

Pani Justyna Krzyżanowska sprząta i śpiewa pieśń Laura i Filon

 

Narrator:

Żelazowa Wola należała do hrabiowskiej rodziny, nie miała jednak nic wspólnego ze stylem wielkopańskiego życia. Było to gospodarstwo oszczędne i kobiece. Majątkiem zarządzała sama hrabina, a w sprawach domowych pomagała jej panna Justyna Krzyżanowska, sierota i daleka krewna Skarbków. Hrabia Skarbek przebywał za granicą z dala od długów i wierzycieli. Kiedy nadszedł czas, by ich dzieci zaczęły pobierać naukę pani Skarbkowa powierzyła wychowanie swego syna Fryderyka guwernerowi z Francji Mikołajowi Chopinowi. Oprócz mistrzostwa w języku francuskim, niemieckim i w kaligrafii Mikołaj posiadał biegłość w graniu na skrzypcach i flecie. Muzyczną konkurencję miał jedynie w pannie Justynie Krzyżanowskiej, która potrafiła grać na fortepianie i pięknie śpiewać.

 

 

 Na tle tekstu brzmi fragment  Fantazji A –dur na tematy polskie

op.13 F. Chopina (nagranie)

 

Narrator:

Wspólne życie we dworze hrabiny Skarbkowej, wieczorne koncerty i pokrewne upodobania zbliżyły tych dwoje ludzi. W czerwcu 1806r. trzydziestopięcioletni Mikołaj Chopin i 24-letnia Justyna pobrali się. Młode małżeństwo zamieszkało w oficynie  przylegającej do dworu. Pani Justyna Chopinowa była sercem tego domu. Pełna wdzięku, skromna, inteligentna, pracowita, obdarzona zdolnościami muzycznymi potrafiła budować rodzinny ład i dobrobyt.

Rok po ślubie przyszła na świat pierwsza ich córka Ludwika. Kiedy Mikołaj dowiedział się, że córeczka Ludwika będzie miała rodzeństwo, by sprostać rosnącym potrzebom, postanowił szukać lepszych zarobków w Warszawie. Rodzice zdecydowali jednak, że najpierw doczekają się drugiego dziecka, a dopiero później wyjadą. W 1810r. w Żelazowej Woli przyszedł na świat chłopiec o jasnych włosach i piwnych oczach. Na chrzcie w kościele w Brochowie otrzymał imiona Fryderyk Franciszek. Kiedy chłopiec miał pół roku rodzina przeprowadziła się do Warszawy i zamieszkała w Pałacu Saskim w pomieszczeniu dla profesorów. Pan Mikołaj otrzymał stanowisko wykładowcy literatury i języka francuskiego w Liceum Warszawskim. Od razu rozpoczął lekcje i natychmiast zorientował się, że trudno jest wyżyć z nowej posady. Profesorom wolno było jednak prowadzić w liceum internaty dla uczniów, więc Mikołaj szybko skorzystał z takiej okazji. Przyjmował do siebie chłopców tylko z najlepszych rodzin. Wkrótce internat Chopina zasłynął w całym mieście.

Rok po urodzeniu Fryderyka na świat przyszła Izabela, a dwa lata po niej los uszczęśliwił państwa Chopinów czwartym dzieckiem - córką Emilią. Kiedy Mikołaj cieszył się rodzinnym szczęściem nad krajem przeszedł huragan-Napoleon wypowiedział wojnę Rosji, w której poniósł klęskę. Wszystkie nadzieje na wymarzoną przez Polaków wolność zniknęły. Warszawa stała się stolicą tzw. Królestwa Polskiego, a na króla polskiego koronował się rosyjski car Aleksander.

W rodzinie Chopinów wśród dzieci prym wiodła najstarsza Ludwika. Bardzo wcześnie nauczyła się grać na fortepianie, pisać i czytać po polsku i po francusku. Swoje umiejętności przekazywała młodszemu bratu -uczyła go zwłaszcza gry na fortepianie. Często grywali na cztery ręce. Lekcje te szybko zamieniały się w zabawę, bo brat błyskawicznie opanował układ ręki i umiał zagrać to, co słyszał.

 

Mały Frycek biega  z siostrą dokoła fortepianu;

 

Podkład muzyczny -Walc Des-dur ”Minutowy” F. Chopina (nagranie)

 

Ludwika:

-Mamusiu Frycek już opanował to, czego ja żmudnie uczyłam się przez długie miesiące, a nawet lata. Nie wiem, co mam teraz z nim ćwiczyć. W rok nabył tyle umiejętności.... i w dodatku nie siedział długo przy fortepianie... Dlaczego on jest taki zdolny?!

 

Mama:

-Kochanie, od dziś ja będę zajmować się jego nauką. Nie wiem tylko, jak długo podołam, skoro on jest takim pilnym i wyjątkowym uczniem.

Fryderyku, podejdź tu, teraz ze mną będziesz uczył się grać na fortepianie!

 

-Muszę rozejrzeć się za kimś, kto zajmie się jego talentem. Ja nie daję już rady.

 

Narrator:

Frycek skończył sześć lat, kiedy jego edukację powierzono Wojciechowi Żywnemu. Miał on sześćdziesiąt lat. Był wysoki, nieco pochylony, chodził w długim surducie, najczęściej zielonym i poplamionym. Pobierał 3 lub 4 zł za godzinę, co nie było wygórowaną sumą.

 

W. Żywny i Fryderyk:

 

Wchodzi W. Żywny:

-Witam cię młodzieńcze. Nazywam się Wojciech Żywny. Będę przychodził do twojego domu, by uczyć cię grać na fortepianie. Podobno ten instrument nie przysparza ci żadnych problemów. Ile masz lat?

 

Fryderyk:

-Sześć, proszę pana.

W. Żywny:

-No dobrze. Powiedz mi, co potrafisz.

-Opanowałem juz wszystkie utwory, których nauczyły mnie: Ludwika-moja siostra i mama. Te melodie według mnie były bardzo proste. Potrafię też zagrać, to co usłyszę. Najbardziej lubię wymyślać własne utwory. Nie umiem ich jeszcze zapiać, ale dobrze je pamiętam- mogę zagrać w każdej chwili. Niektóre moje kompozycje zapisał tata.

 

-Fryderyku na naszych lekcjach, będziemy zajmować się najpiękniejszą muzyką. Muzyką prawdziwą. Poznasz dzieła wielkiego Jana Sebastiana Bacha, cudownego Wolfganga  Amadeusza Mozarta. To mistrzowie. Od nich się musisz uczyć, ja ci tylko powiem jak to zrobić. Tak... Grać musisz BACHA I MOZARTA....

 

Narrator:

Od Wojciecha Żywnego Fryderyk przejął i na zawsze zachował w pamięci uwielbienie dla muzyki Jana Sebastiana Bacha. Na lekcjach nauczyciel usuwał niedokładności w jego grze, dzielił się z nim swoją miłością do Mozarta. Frycek natomiast bez wstydu odkrywał przed swym nauczycielem największe tajemnice - swoje kompozycje. Grał przed nim polonezy, marsze, pytał o wskazówki i rady. Żywny wyciągał z żółtej kamizelki ogromny ołówek i spisywał usłyszane kompozycje. Nauczyciel poświęcał swemu uczniowi prawie każdą wolną chwilę, bo Frycek był dla niego olśnieniem.

Ten skromny muzyk sprawił, że jego uczeń umiłował dzieła muzyki klasycznej. Przy nim właśnie młody Chopin nauczył się na pamięć preludiów i fug J. S. Bacha. Kiedy w dorosłym życiu w obecności swej uczennicy zagrał z pamięci 14 preludiów, widząc jej zdumienie, odpowiedział:

 

Fryderyk:

-Tego nie zapomina się nigdy-,

 

a gdy inna spytała o najlepszy sposób osiągnięcia postępów pianistycznych odpowiedział: 

 

-Grać Bacha, zawsze grać Bacha-.

 

Z utworów Mozarta uwielbiał operę Don Juan. Na temat arii „La ci darem la mano” napisał swoje młodzieńcze wariacje B-dur na fortepian i orkiestrę. Lubił też mszę żałobną Requiem, którą zgodnie z jego życzeniem wykonano na uroczystościach pogrzebowych po jego śmierci.

 

Podkład muzyczny: F. Chopin-Wariacje B – dur na temat arii La ci darem la mano (nagranie)

 

Narrator:

W tym czasie liceum zostało przeniesione z pałacu Saskiego do Kazimierzowskiego na Krakowskim Przedmieściu, gdzie Chopinowie otrzymali obszerniejsze mieszkanie na drugim piętrze. Na parterze tej oficyny pałacowej zamieszkał profesor Juliusz Kolberg z trzema synami, przyjaciółmi Fryderyka. Frycio miał wtedy 7 lat, uczył się w domu, nieraz skarżył się na ból zębów i jak zawsze nie chciał jeść. Był pełen dowcipu, uroku, podobny do innych dzieci. Spędzał długie godziny przy fortepianie, ćwiczył z zapałem i improwizował. Fenomenalna pamięć pozwalała mu powtarzać improwizacje i nie spisane kompozycje.

Pierwszym utworem małego Fryderyka, który ukazał się drukiem w 1817r. był Polonez g-moll.

 

Polonez g-moll w wykonaniu ucznia

 

Narrator:

W 1818 r. w gazecie „Pamiętnik Warszawski” ukazała się notatka o wyjątkowym chłopcu:

 

Mama :

-Posłuchajcie, co napisali o naszym Frycku-:

„Ośmioletni młodzieniec, geniusz muzyczny, z największą łatwością wygrywa sztuki najtrudniejsze na fortepian, a nadto jest już kompozytorem kilku tańców i wariacji. Gdyby młodzieniec ten urodził się w Niemczech lub we Francji ściągnąłby już zapewne uwagę wszystkich społeczeństw. Niechże niniejsza wzmianka służy za wskazówkę, że i na naszej ziemi powstają geniusze”.                        

 

Narrator:

Była to pierwsza wiadomość o Fryderyku Chopinie ogłoszona drukiem. Uznano go za cudowne dziecko.

Po pierwszej publikacji Poloneza g-moll i pierwszej reakcji prasy przyszła kolej na pierwszy publiczny koncert.

Odbył się on 24 lutego 1818r. i zorganizowany był przez Towarzystwo Dobroczynności. Dochód z niego przeznaczony był dla ubogich mieszkańców Warszawy.

Fryderyka ubrano w ciemny aksamitny żakiecik z białym, szeroko wykładanym kołnierzykiem, krótkie spodenki i białe pończochy. Koncert wywołał entuzjazm u słuchaczy. Mama, która nie mogła być na tym koncercie spytała:

 

Mama i Frycek:

- Fryderyku, co najbardziej podobało się publiczności-?

-Biały kołnierzyk od ciebie-.    

 

Narrator:

Wiadomość o niezwykłym talencie z Krakowskiego Przedmieścia szybko rozniosła się po Warszawie. Przed dom Chopinów zajeżdżały eleganckie powozy wysyłane po Frycia z pałaców książąt Czartoryskich, Radziwiłłów, Sapiehów, by zagrał dla gości na wydawanym właśnie przyjęciu. Słuchano go z podziwem.

 W Warszawie na początku dziewiętnastego wieku w każdym porządnym domu znajdował się fortepian i przynajmniej jedna osoba na nim grająca, zatem „nowy Mozart” był szczególnie mile widziany.

Grywał przed samym groźnym księciem Konstantym, bratem cara, który słuchając go...

Zarejestruj się lub zaloguj aby przeczytać pełen artykuł.
Zaloguj się

, aby dodać komentarz.