Mini-budżet w rękach ucznia – nauka oszczędzania od podstaw

Data dodania: 2010-01-18 11:38:44

Pieniądze towarzyszą dzieciom przez całe życie. Maluchy traktują je w magiczny sposób. Potem, w miarę dorastania, poznają ich wartość i siłę. I wtedy chcą mieć własne fundusze.

Są rodzice, którzy regularnie wypłacają dzieciom kieszonkowe. Dzięki temu ich pociechy nie muszą prosić o każdy grosz. Przy tym uczą się szacunku do pieniędzy i sposobu gospodarowania nimi. Niestety, także stają się bardziej niezależne. A tego niektóre mamy i ojcowie boją się najbardziej. I dlatego uważają, że jeśli pociecha potrzebuje pieniędzy, powinna do nich przyjść i wytłumaczyć, na co zamierza je wydać. Ale taka sytuacja stwarza konflikty między rodzicami i dziećmi– dlatego lepiej wypłacać synowi czy córce choćby małą„pensję”. Jeśli obdarzymy swoje dzieci i młodzież zaufaniem i zaprosimy do wspólnego zarządzania domowym budżetem, znikną problemy, które w wielu domach są przyczyną wojen, pretensji, a nawet upokorzenia.

Dzieci otrzymują pierwsze kieszonkowe już w wieku kilku lat. Stając się nastolatkami, wyciągają rękę po coraz to większe kwoty. Dlaczego nasze dzieci nie potrafią z jednych rzeczy zrezygnować, by mieć inne? Czy nauczą się kiedyś oszczędzać? Jak radzić sobie z eskalacją żądań dorastających pociech? We wczesnym okresie dojrzewania bardzo ważna dla nastolatka jest dobra opinia w oczach przyjaciół. Bardzo zależy mu na byciu atrakcyjnym dla przyjaciół, kolegów i nowych znajomych. Młody człowiek chce się czuć na tyle pewnie, by wierzyć, że przyjaciele będą go lubić takim, jaki jest, niezależnie od tego, jak modnie jest ubrany i jak atrakcyjne przedmioty posiada. Nastolatek jest przekonany, że wygląd zewnętrzny, ubiór i przedmioty, które posiada, wpływają na to, jak jest oceniany przez rówieśników. Ma nadzieję, że im lepiej wygląda oraz im więcej drogich przedmiotów posiada, tym jest dla nich atrakcyjniejszy. Pragnie też imponować zawartością portfela. Zawsze chce mieć na kino i napoje dla siebie, a czasem też dla kolegów. Zaczyna się też domagać telefonu komórkowego. Nic dziwnego– posiadanie telefonu to być albo nie być w dzisiejszym świecie nastolatków. Jednak i utrapienie dla rodziców, którzy w domowy budżet wpisują kolejną pozycję. W momencie gdy zaczynamy wypłacać regularne kieszonkowe lub przekazujemy telefon komórkowy, powinniśmy też nauczyć dzieci gospodarować pieniędzmi. Jak to zrobić?„Najważniejsze jest ustalenie reguł razem z dzieckiem. Wynegocjowanie wysokości kieszonkowego, wypłaty w regularnych odstępach, np. raz na dwa tygodnie. Takie postawienie sprawy skłoni dziecko do planowania wydatków”– mówi Paweł Cymcyk z firmy doradztwa finansowego A-Z Finanse. Wypłacanie pieniędzy zbyt często nie skłania do planowania wydatków. Aby jednak metoda była w pełni skuteczna, obie strony muszą trzymać się ustalonych wcześniej zasad. Młodzież nie rozstaje się z telefonem, uwielbia rozmowy i SMS-owanie z przyjaciółmi. Łatwo traci poczucie czasu, a rachunki rosną. Konto telefoniczne może być pierwszym rachunkiem, za pomocą którego nauczymy dzieci gospodarować wydatkami. Rozwiązaniem, jakie często wybierają rodzice, jest telefon dla dziecka na kartę (tzw. pre-paid). Konto na rozmowy doładowują odpowiednią kwotą, według uznania.„Wydatki na telefon rodzice powinni omawiać z dziećmi, informując ich o kosztach i możliwościach oszczędzania. Na przykład w sieci telefonii komórkowej Mova można doładowywać konto telefoniczne dziecka darmowymi minutami na rozmowy, otrzymywanymi za zakupy robione w sklepach Carrefour. Dla dziecka będzie to nauka podstaw finansów, a dla rodziców realne oszczędności”– twierdzą specjaliści z sieci komórkowych. Najważniejsza jest konsekwencja. Jeżeli ustalimy, że miesięczny limit wynosi np. 30 zł, musimy się tego trzymać. Dodatkowe pieniądze można przekazać tylko wg ustalonych zasad. Jednym z najważniejszych celów nauki zarządzania pieniędzmi jest wyrobienie nawyku oszczędzania.„Oszczędzanie nie jest odruchem naturalnym. Trzeba go sobie wyrobić, a w tym celu konieczna jest skuteczna motywacja. Rolą rodziców jest wybranie metody najodpowiedniejszej dla dziecka”– radzi Paweł Cymcyk z A-Z Finanse. Jedną z możliwości jest wypłacanie dodatkowej„premii” za oszczędzone kieszonkowe. Taka forma„oprocentowania” nauczy, że odłożone pieniądze można pomnażać. Warto też wspólnie planować oszczędzanie pieniędzy na większe wydatki, jak zakup sprzętu grającego lub komputera. Udział w wydatkach nauczy dziecko dbania o swoją własność. Dziecko nie wie, jaka jest wartość pieniądza, bo niby skąd miałoby wiedzieć?! Małe dzieci nie kojarzą faktu znikania rodzica z domu z tym, że pracuje i zarabia pieniądze. One myślą, że monety i papierki po prostu są w jego portfelu albo wyjmuje je ze ściany, czyli z bankomatu. Starsze zdają sobie sprawę, że rodzic chodzi do pracy, by zarabiać, ale nie wiedzą, jaka jest jego miesięczna pensja. Nie wiedzą także, że musi z niej opłacić czynsz, rachunki, benzynę, kupić ubrania dla rodziny i jedzenie. Co zatem robić, aby edukować w rodzinie tę sferę?

Gdy dzieci są małe:

Gdy dzieci są starsze, w gimnazjum:

RADY DLA RODZICÓW

Małgorzata Łoskot

Tekst ukazał się w styczniowym numerze miesięcznika «Głos Pedagogiczny».