Nikt nas nie uczy bycia rodzicem, taką tezę wszyscy z reguły wyznają, jednak po bliższym przyjrzeniu się temu problemowi, stwierdzić należy, iż postawa rodzicielska kształtuje się bardzo wcześnie, mimo, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wpływ na to mają nasze doświadczenia z dzieciństwa, wzory wychowawców, wiedza, którą nabywamy w ciągu całego życia.
Rodzina stanowi dla dziecka najlepsze naturalne środowisko rozwojowe. Jednym z istotnych zadań rodziców jest zaspakajanie potrzeb psychicznych dziecka. Gdy oboje oni pragnęli dziecka i oczekiwali go, wówczas zaspokajanie tych potrzeb odbywa się w zasadzie spontanicznie i rodzice nie muszą sobie tego uzmysławiać. Na ogół dobrze jest, jeśli zdają sobie sprawę z tego, ile znaczy dla rozwoju ich potomka obecność rodziców, ich kontakt z nim i stosunek do niego. Ta świadomość ułatwia w trudnych sytuacjach życiowych podejmowanie decyzji korzystnych dla dziecka. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że nie wszystkie postawy rodziców wobec dzieci są równie wartościowe i korzystne dla ich rozwoju. W pewnych wypadkach mówimy o „wyrodnych rodzicach” lub o „małpiej miłości”, przy czym każde z tych określeń charakteryzuje zupełnie odmienną postawę wobec dziecka, odmienny sposób traktowania go. Te odmienne postawy pociągają za sobą różne następstwa, wywierają na dziecko różny wpływ. Rodzice powinni znać potrzeby psychiczne młodego człowieka, którego powołali do życia, muszą zdawać sobie sprawę, iż niezaspokojenie którejś z potrzeb znajduje wyraz w pojawieniu się zaburzeń w zachowaniu dziecka, a po jakimś czasie trwałych ujemnych rysów jego osobowości. Dorośli znając główne typy postaw rodzicielskich mogliby wskazać na kierunek, w jakim każda z postaw może wpływać na kształtowanie się zachowania i pewnych rysów osobowości dziecka a co za tym idzie mogliby uniknąć wielu błędów. Tego jednak oprócz kierunków pedagogicznych nikt nas nie uczy i będąc rodzicem postępujemy kierując się bardziej sercem i intuicją. Z reguły na początku odrzucamy rady naszych mam, ciotek i babć, wierząc, iż poradzimy sobie z trudnym wyzwaniem, jakie nas czeka. Złości nas czasem narzucanie woli przez osoby postronne, które pomimo doświadczenia i niewątpliwej wiedzy z zakresu pielęgnacji, żywienia dzieci nie mają prawa wytykać naszych błędów rodzicielskich. Czy jednak mamy rację odrzucając pomoc innych? Chcemy być samowystarczalni i nowocześni, nie odpowiada nam model rodziny wielopokoleniowej, nie życzymy sobie narzucania zdania rodziców w kwestiach tak ważnych jak macierzyństwo i ojcostwo, ale czasem warto przełamać swój opór i wysłuchać opinii starszego pokolenia, można się z nią zgadzać lub nie, ale wysłuchać warto. To w jaki sposób my traktujemy naszych starszych krewnych lub po prostu ludzi, głęboko zapada w pamięć naszych dzieci. Możemy spodziewać się więc, że wezmą one z nas kiedyś przykład i to od nas zależy jaki to będzie przykład oraz jak my będziemy kiedyś traktowani.
Na temat wychowania dzieci najłatwiej przemawiać jest tym, którzy nie są rodzicami. Osoby na co dzień obcujące z dziećmi szybko uczą się pokory. Nawet znakomicie przygotowani do swojej roli rodzice miewają trudności i problemy w wychowaniu dzieci. Przecież większość rodziców nie ma przygotowania pedagogicznego a jeśli nawet takie posiada jest to wiedza teoretyczna, często weryfikowana w późniejszym życiu. Na ogół uczymy się trudnej sztuki bycia rodzicem w oparciu o doświadczenia wyniesione z własnego domu, często powielając stare błędy. Analizujemy zachowania naszych rodziców, dostrzegamy ich błędy i niepowodzenia i staramy się unikać ich powielania. Nie zawsze się to udaje i w ten sposób potwierdzamy moją osobistą tezę, iż nikt nie rodzi się osobą doskonałą a bycia rodzicem nikt nas tak naprawdę nie nauczy. Wiedzę tą musimy nabyć samodzielnie i nie odbędzie się to ani szybko ani łatwo. Żaden rodzic nie jest na tyle doskonały, aby chociażby raz nie „oblać” egzaminu z bycia matką lub ojcem ale również nie jest na tyle „nieudolny” aby chociaż raz nie odnieść sukcesu na tym polu. Zarówno sukcesy jak i porażki stają się tematem do rozmyślań, mogą motywować do kontaktów z dzieckiem lub zniechęcać. Jednak chyba nigdy nie są dla nas rodziców obojętne.
Trudno jest być dobrym rodzicem, gdyż tylko w reklamie rodzicielstwo to pasmo niekończących się radości i wzruszeń. Małe i zawsze uśmiechnięte dzieci bawią się na skąpanych słońcem łąkach lub grają w piłkę w towarzystwie ukochanego rodzeństwa. Ich zadowoleni rodzice w trosce o ich zdrowie i rozwój poją ich sokami i jogurtami, używają szamponów, które nie szczypią w oczy, ubierają w miękkie i pachnące ubranka, dają im uśmiech, akceptację i miłość. Rzeczywistość jest trochę inna. Bezsenne noce, stosy ubrań do prania, konieczność pełnienia roli arbitra w sprzeczkach rodzeństwa, rola strażnika pozwalają uświadomić sobie całą odpowiedzialność rodzicielstwa.
Encyklopedyczna definicja rodziny podkreśla, że jest ona podstawową grupą społeczną występującą we wszystkich typach społeczeństw i kultur. Składa się z małżonków i ich dzieci oraz krewnych małżonków. W każdej epoce sprawa rodzicielstwa przedstawiała się inaczej, pojawiały się różne koncepcje dziecka, od traktowania go jako niedoskonałego dorosłego, który wymaga „oszlifowania” poprzez ideę niewinności do spostrzegania dzieci jako delikatne stworzenia boże, wymagające opieki i bezpieczeństwa. Konsekwencją takich postaw stał się wymóg zapewnienia dziecku edukacji i ochrony, na tym polegało rodzicielstwo. Przedtem dzieci po prostu rosły, odtąd musiały być wychowywane. Zmiana spojrzenia na rodzicielstwo pociągnęła za sobą zmianę pozycji dziecka w rodzinie. Obecnie dzieci są w centrum, wokół nich skupiają się wszystkie wysiłki rodziców. Rozpoczęła się epoka pajdocentryzmu. Rodzice popychani poczuciem winy i chorobliwą odpowiedzialnością za szczęście dziecka, stali się niewolnikami własnych lęków. Rodzice nie rodzą się doskonałymi matkami i ojcami, jednak świadomi własnej roli i obowiązków wobec dzieci, dzięki swojemu doświadczeniu z dzieciństwa, bogatej literaturze, programom telewizyjnym oraz własnej intuicji uczą się bycia rodzicem przez całe życie. Wszakże jest się rodzicem nie do osiemnastego roku życia dziecka lecz do końca życia, jedne kłopoty są rozwiązywane i zastępowane innymi, nie mniej poważnymi.
Przez wiele wieków tradycyjnym wzorcem rodziny była rodzina wielopokoleniowa. Dzieci żyły z rodzicami i z dziatkami, ciotki i wujkowie na ogół mieszkali blisko i pełnili role rodzicielskie. Sądzę, iż wychowanie dzieci w tym już zapomnianym modelu było łatwiejsze, chociaż niosło za sobą pewnego rodzaju niedogodności na przykład, gdy rodzice mieli nieco inne poglądy na rodzicielstwo niż inni członkowie rodziny.
Dziewczęta uczyły się bycia kobietą i matką automatycznie, modelując zachowania innych kobiet w rodzinie, chłopcy od dzieciństwa uczyli się bycia mężczyzną, jednak niekoniecznie bycia rodzicem, ponieważ było to zajęcie raczej zarezerwowane dla kobiet.
Powyższy wzorzec należy już do przeszłości i zastąpiony został przez rodzinę nuklearną, gdzie role rodzicielską pełnią dwie osoby. Nawet gdy młode osoby zamieszkują w pobliżu rodziców, odmienne poglądy dziadków na temat wychowania potomstwa staje się źródłem konfliktów. I tak znowu pojawia się pytanie w jaki sposób sprostać zadaniom niesionym ze sobą przez rodzicielstwo, czy posługiwać się konkretnymi metodami, opisywanymi w wielu poradnikach, podręcznikach akademickich, czasopismach dla rodziców, czy zdać się na własną intuicję, która podpowiada nieraz nie zawsze trafne rozwiązania problemów.
W życiu każdego rodzica pojawiają się różne problemy związane z wychowaniem dzieci, już na początku martwimy się o to, czy prawidłowo się one odżywiają, rosną, czy zapewniamy im odpowiednie warunki do optymalnego rozwoju. Wspomnieć pragnę o „szkołach rodzenia”, tak popularnych w obecnych czasach. Pomysł ten bardzo mi się podoba i choć sama oczekując na moje dzieci nie skorzystałam z oferty „szkoły rodzenia” uważam, że w dużym stopniu uczą one, nie tylko jak sprostać przyszłym obowiązkom rodzica ale przede wszystkim w jaki sposób czerpać radość i zadowolenie z macierzyństwa czy ojcostwa. Duże znaczenie ma udział ojca w fizjologicznych narodzinach potomstwa. Tworzy się wówczas...






, aby dodać komentarz.