Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Strony statyczne

Narkotyki - sprawa szkoły i rodziców

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2009-10-09 12:49:38

NARKOMAN– słowo to poznałam, będąc dziesięciolatką. Tak pan dozorca nazywał starszych ode mnie o jakieś 5–6 lat dwóch chłopaków z mojego podwórka.

Długowłosi, ubrani zawsze na czarno, jacyś tacy smutni i nieprzystępni, przemykali pod blokiem, nie odzywając się do nikogo. Żyli jednak zbyt krótko. Starszego– miał 19 lat– znaleziono w piwnicy. Podobno pomógł mu tzw. złoty strzał z makiwary, polskiej heroiny. Młodszy, rok później„wyszedł” z czwartego piętra. Podobno, pod wpływem tego samego środka, pomylił drzwi z oknem. W liceum wiedziałam o narkomanach trochę więcej, można było ich spotkać przy ul. Kubusia Puchatka. Kilku znajomych chłopaków obracało się w ich towarzystwie. Wiele, wiele lat później zaprzyjaźniłam się z Mc Arturem– starym bieszczadzkim zakapiorem, hippisem i schorowanym narkomanem. Pochowaliśmy go w 1995 roku. To był ważny Człowiek w moim życiu. Podobnie jak Marek Kotański, Piotrek Adamiak i Jola Koczurowska, od których uczyłam się profesjonalnego bycia z tymi, którzy używają lub nadużywają substancji psychoaktywnych, ale nie są osobami uzależnionymi, czyli narkomanami. Dzięki nim mam na swoim zawodowym koncie kilka sukcesów.





Narkotyki legalne i nielegalne

W mniemaniu wielu z nas narkotyk to środek prawnie zakazany. Takie widzenie sprawy to zasadniczy błąd myślowy. Przecież wokół nas istnieje wiele rozmaitych rodzajów narkotyków, zarówno legalnych, jak i nielegalnych. Te legalne, czyli prawnie dopuszczone do sprzedaży, my– dorośli– dobrze znamy, często sami ich używamy. Ot, choćby alkohol– najgroźniejszy z narkotyków z uwagi na powszechność jego spożywania i nadużywania. W tej kategorii mieszczą się też najczęściej przepisywane przez lekarzy– oraz powszechnie stosowane również bez ich aprobaty– środki uspakajające, przeciwbólowe i nasenne, te wszystkie luminale, relania, diazepany, reladorny itp., zwane potocznie pilsami. Dają uspokojenie, zadowolenie, wyciszają, czasami powodują oszołomienie i euforię. Można je spotkać niemal w każdym domu. Wiele matek podaje je dzieciom, aby lepiej spały, mniej denerwowały się przed klasówką, lepiej znosiły ból zęba i dolegliwości menstruacyjne. Musimy zdać sobie sprawę, że większość środków z tej grupy ma właściwości uzależniające i mogą stać się„przedpokojem” dla innych narkotyków, przede wszystkim tych nielegalnych, np. marihuany, haszyszu, kokainy, LSD, amfetaminy, cracku czy ekstazy. Nielegalnych, czyli takich, których produkowanie, hodowanie, sprzedawanie, rozdawanie i posiadanie jest prawnie zakazane. Musimy zrozumieć, że każda substancja chemiczna powodująca zmianę funkcjonowania i odczuwania osoby, która je zażywa, jest narkotykiem, a regularne jej zażywanie prowadzi do nałogu, czyli uzależnienia– psychicznego lub psychicznego i fizycznego.

Wszystkie narkotyki– szczególnie dla nastolatka– są atrakcyjne. Ich zażywanie może stanowić sposób na przeżycie przygody, czegoś nowego bądź ucieczkę od codziennej rzeczywistości. To, co w nich groźne i niebezpieczne, nie przeraża naszych dzieci, a wręcz podnieca i zaciekawia. Dlatego tak trudno znaleźć nam, dorosłym, sensowne uzasadnienie, że narkotyk to nic dobrego, zwiastun choroby i śmierci. I, jak mówił Marek Kotański, bulwersując wielu dorosłych– gówno, w które tak łatwo wdepnąć, a tak trudno się z niego oczyścić.

Powody sięgania po używki

Dlaczego nastolatki sięgają po narkotyki? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nawet specjalistom nie udało się ustalić jednej konkretnej przyczyny. Pewne jest, że największe ryzyko dla kontaktów z narkotykami stanowi okres dojrzewania, między 12. a 17. rokiem życia. Wtedy młody człowiek konfrontuje wyobrażenia o świecie, przyjaźni, miłości i samym sobie z bolesnym zazwyczaj stanem realnym. Po prostu wkracza w rzeczywistość, która nie zawsze mu się podoba, a w której jakoś musi się odnaleźć: dom rodzinny, szkoła… I wtedy pojawiają się różne konflikty, kryzysy, bunty. Dzieci są niespokojne, zdenerwowane, wybuchowe, agresywne, leniwe, nieobliczalne. Nie jest to czas łatwy dla nich, a co dopiero dla nas– rodziców i nauczycieli. My nie rozumiemy wielu ich zachowań, nie akceptujemy ich poglądów, muzyki, stylu ubierania się– a one zarzucają nam staroświecki model życia, światopoglądową ciasnotę, nietolerancję, nadopiekuńczość lub brak prawdziwego zainteresowania nimi oraz ich sprawami. Miliony razy słyszałam od rodziców i kolegów nauczycieli: Ja dużo nie oczekuję, on ma się tylko uczyć…Dopóki ona mieszka w moim domu, ma robić, co każę…Ja mam ich nauczyć fizyki, co mnie obchodzą ich osobiste problemy, ja mam swoje… A od dzieciaków: Z nimi nie da się rozmawiać…Wszystko, co robię, jest nie tak, wszystko, co mówię, jest głupie…Ja ich w ogóle nie obchodzę, oni chcą tylko, by nikt się na mnie nie skarżył, bo wtedy się wstydzą, że mają takiego syna…Fizyczki nie interesuję jako człowiek, ją interesuje tylko, czy nauczyłem się na sprawdzian określonych definicji i wzorów.

Z licznych badań wynika, że wielu młodych ludzi sięga po narkotyki ze względu na:

  • bunt i chęć zaszokowania ludzi, najczęściej rodziców i nauczycieli,
  • potrzebę przeżycia ryzyka– zakazany owoc nęci,
  • silne poczucie przynależności do grupy, identyfikację z jej członkami, ideałami,
  • chęć poczucia się bardziej dorosłym, niezależnym,
  • chęć zaimponowania komuś,
  • potrzebę ucieczki od stawianych wymagań, problemów i zmartwień,
  • niepowodzenia w szkole, w domu, w kontaktach z rówieśnikami, samotność,
  • modę– przecież inni też tak robią– lub nudę, brak zainteresowań, perspektyw.

Myślę, że po przeczytaniu powyższej listy wielu dorosłych uzna te powody za śmieszne, mało poważne. Dla nastolatków są to jednak powody prawdziwe i niezwykle poważne. Kontakt z narkotykiem pozwala im odkryć sposób, w jaki mogą uciec, zapomnieć, odsunąć od siebie wszystkie trudne i bolesne sprawy. Pozwala im czuć się lepiej, być na luzie. Jeśli zatem chcemy skutecznie uchronić nasze dzieci/uczniów przed narkotykami– nie bagatelizujmy tych przyczyn. Miejmy też świadomość, że istnieją sygnały ostrzegawcze, które mogą pojawić się na długo przed pierwszym kontaktem dziecka z narkotykiem. Większość z nich można sporadycznie obserwować u każdego dziecka. Niebezpieczeństwo istnieje, gdy występują one w dużym nasileniu i przez dłuższy czas. Wtedy czujny, świadomy i przytomny rodzic, jak również nauczyciel, winien już reagować, szukać pomocy. Zatem uczmy się rozpoznawać te sygnały.

Gdy małe dzieci w wieku przedszkolnym:

  • ewidentnie izolują się od rówieśników, są nadmiernie lękliwe, przestraszone i wycofujące się z kontaktów,
  • żyją w swoim świecie marzeń i fantazji,
  • są zbyt agresywne, nikomu nie chcą i nie potrafią się podporządkować, istnieje zwiększone ryzyko ich podatności w przyszłości na narkotyki.

Gdy dziecko, które chodzi do szkoły i dorasta:

  • stroni od kolegów, nie ma przyjaciół, nie wykazuje żadnych zainteresowań,
  • jest niepewne siebie, brak mu wiary w swoje umiejętności i możliwości,
  • miewa zbyt często zmienne nastoje i humory,
  • jest bardzo podatne na stresy, wpada w panikę nawet z błahego powodu,
  • jest nadmiernie opryskliwe, agresywne, wulgarne,

istnieje duże ryzyko, że nie będzie w stanie oprzeć się narkotykom.

Sygnały ostrzegawcze

Narkotyki są tak wszechobecne, a człowiek łasy na pokusy tego świata, że nikt nie może być stuprocentowo bezpieczny. Warto wiedzieć, że istnieją też tzw. czerwone sygnały ostrzegawcze, które mogą sygnalizować, że dziecko już spróbowało lub dalej próbuje narkotyków. Czerwone sygnały, jak STOP z sygnalizacji drogowej, nakazujące: RODZICU/NAUCZYCIELU– ZATRZYMAJ SIĘ, gdy zauważysz, że twoje dziecko/uczeń:

  • niespodziewanie zmienia lub poszerza grono znajomych, coraz częściej nie przychodzi do domu o umówionych godzinach, nagminnie opuszcza lekcje,
  • nagle zbyt często wychodzi z domu, nie wiadomo z kim i gdzie przebywa, odbiera krótkie telefony, mówi szeptem, by nikt nie słyszał o czym i z kim rozmawia, wysyła i odbiera setki SMS-ów, które szybko kasuje (świadczące o możliwości handlu narkotykami),
  • bardzo nieregularnie jada, ma częste zmiany łaknienia, nadmierną ochotę na słodycze, których wcześniej nie lubiło,
  • ma zwiększone zapotrzebowanie na pieniądze, wynosi z domu płyty, swoje ubrania, twierdzi, że komuś pożyczyło, a mijają dni i nie przynosi ich z powrotem,
  • ogarnia apatia lub senność o dziwnych porach,
  • ma w swoich rzeczach jakieś małe pudełeczka, torebeczki foliowe z białym proszkiem, szklane lub plastikowe słomki, małe kawałki szkła, żyletki lub blaszki (ryzyko kontaktu z amfetaminą), pojemniczki ozdobne lub po lekarstwach, zamszowe woreczki z suszonymi ziołami lub brązowymi kulkami/bryłkami, różnego rodzaju fajki, rurki z bambusa, bibułki, maszynki do skrętów,„trawowe” emblematy na broszkach, wisiorkach, czapkach, bluzach (ryzyko kontaktu z marihuaną, haszyszem), jednorazowe strzykawki i igły, świeczki, łyżeczki, brunatne waciki, okopcone kawałki folii aluminiowej, torebeczki z biało-beżową lub różową substancją przypominającą cukier (ryzyko kontaktu z heroiną, morfiną, opium, brown sugar), różne pojemniczki i buteleczki z białymi lub kolorowymi pastylkami z wytłoczonymi wzorami (ryzyko kontaktu z ekstazy), malutkie kartoniki z kolorowymi nadrukami, kolorowe kamyki do zapalniczek, różnego rodzaju suszone grzybki o zabarwieniu od żółtawego do czarnego z brązowym prześwitem (ryzyko kontaktu z LSD, halucynogennymi grzybkami),
  • w swoim słowniku używa określeń slangowych tyu: dragi, towar, gandzia, marycha, trawka, ziele, skun, dront, kwas, spid, piguły, prochy– narkotyki; ładować, buzować, grzać, hajcować, przymulić, jarać, snifować, żąchać, odjazd, odlot, być na haju, być w cugu– odurzać się, być pod wpływem narkotyku.

Co zatem robić, gdy podejrzewamy lub wręcz jesteśmy pewni, że nastolatek ma kontakt z narkotykami? Przede wszystkim: nie wpadać w panikę, nie działać pochopnie i impulsywnie, nie obwiniać siebie, nie udawać, że to nieprawda, nie ochraniać nadmiernie przed konsekwencjami używania narkotyków i… nie poddawać się. Zanim cokolwiek uczynimy– odpowiedzmy najpierw na następujące pytania:

1. Co mogę zrobić, co będzie najbardziej pomocne dziecku/uczniowi?

2. Czy mam wystarczającą ilość informacji o tym, co się z dzieckiem/uczniem dzieje?

3. Gdzie, kiedy i jak porozmawiam z dzieckiem/uczniem o tym wszystkim?

Nie liczmy na to, że problem sam się rozwiąże. Jeśli to konieczne, szukajmy pomocy specjalistów. W mojej praktyce zawodowej dość często spotykam się z rodzicami i nauczycielami, którzy zgłaszając się, już na wstępie oczekują, że to ja sama zajmę się problemem ich dziecka/ucznia i oczywiście sprawię– najlepiej w ciągu tygodnia– że zrozumie, przestanie, przeprosi i obieca, iż nigdy więcej tego nie zrobi. Dużym zdziwieniem reagują na propozycję wspólnej, ciężkiej, systematycznej i wielomiesięcznej pracy. Przecież zwrócili się podobno do„specjalisty”, przecież moim zadaniem jest im pomóc, przecież jestem od tego. Narkotyki nie są problemem tylko specjalistów, terapeutów i lekarzy. Są problemem rodziców i szkoły. Mądre oddziaływanie profilaktyczne i korygujące należy w dużej mierze do nich. Nie musi to jednak oznaczać prowadzenia przez szkoły specjalnych działań terapeutycznych, co często nie jest najzwyczajniej możliwe. Nie może to też oznaczać, że rodzice i nauczyciele mają samotnie rozwiązywać tak poważne problemy. Potrzebne jest tu rzeczywiste wsparcie środowiska lokalnego, współodpowiedzialność za rozwój, edukację i wychowanie zagrożonych dzieci.

Jestem przekonana, że my, dorośli– rodzice i nauczyciele– niewielkim nakładem sił zdolni jesteśmy stworzyć warunki, dzięki którym młodzi ludzie będą umieli sami oprzeć się narkotykom. Oczywiście nikt nie da stuprocentowej gwarancji, że przy własnym zaangażowaniu i maksymalnym wysiłku nic złego się nie wydarzy, że coś nie wymknie się nam z rąk. Jest jednak ogromna szansa, że się nam uda, gdy będziemy:

  • świadomi istniejących zagrożeń,
  • znali i rozumieli przyczyny, dla których dzieci sięgają po narkotyki,
  • przestrzegali reguł, które zapewniają naszym dzieciom ochronę przed narkotykami,
  • akceptowali konieczność ciągłego kształcenia się i doskonalenia w trudnej roli rodzica i nauczyciela-wychowawcy-profilaktyka.

Nowoczesna profilaktyka

Zapobieganie uzależnieniom to„profilaktyka problemowa”, w której chodzi o coś znacznie więcej niż tylko zapobieganie uzależnieniom od alkoholu czy narkotyków. To zapobieganie wielorakim problemom o charakterze rozwojowym, zdrowotnym, behawioralnym, środowiskowym, jakie występują w szerokim obszarze wychowania. Nowoczesna profilaktyka winna zatem przebiegać równocześnie w wielu środowiskach: w szkole (w szczególności w zespole klasowym), w domu, w społeczności lokalnej oraz w globalnym środowisku kulturalno-społecznym. W praktyce największy wpływ wywieramy oczywiście na klasę szkolną, gdyż niewiele jest programów obejmujących całą szkołę. A jeśli już z nich korzystamy, to najczęściej w formie jednorazowej i– niestety– mało efektywnej akcji. Trudniej nam dotrzeć do rodziny, ponieważ rodziców możemy tylko inspirować, dawać im pewne narzędzia, a już wyłącznie od nich zależy, co z tym zrobią, jak i czy w ogóle z nich skorzystają. Na szczęście istnieje kilka procesów społecznych wskazujących, że szkoła naprawdę zaczyna służyć dziecku, jego potrzebom oraz rodzinie. Taka reorientacja daje szansę na wspólne działania na korzyść naszych uczniów. Chcemy przecież, by nastolatki zaczęły żyć mądrze i rozsądnie. Chcemy również, aby zmieniło się ich najbliższe otoczenie– by stało się ono bezpieczniejsze i wspierało zdrowy styl życia. Zmiany zamierzone przez profilaktykę adresowane muszą być zatem do pięciu podstawowych poziomów funkcjonowania młodego człowieka: intelektualnego, kształcenia i koncentrowania uwagi wokół spraw ważnych dla jego zdrowia i życia, poziomu umiejętności psychologicznych, jego postaw i wartości oraz poziomu osobistego doświadczenia. Wszystkie te poziomy odgrywają kluczową rolę, chociaż w strukturze i metodach dzisiejszej szkoły niektóre często są pomijane i ignorowane. Przykładowo: nasi uczniowie rzadko wiedzą i doświadczają, co to jest sukces, ponieważ prawie wyłącznie spotykają się w szkole z negatywnymi wzmocnieniami. Nadal bywamy nastawieni głównie na pokazywaniu im, czego nie wiedzą, w czym są nadal słabi. W przeciwieństwie np. do szkoły amerykańskiej, gdzie nauczyciel zachwyca się najdrobniejszym osiągnięciem każdego swego ucznia. Nie zawsze też chcemy podejmować z nimi dialog na tematy zasadnicze: po co, dlaczego, w jakim celu? Odpowiedź, że nie należy palić, pić i narkotyzować się, bo to powoduje szkody– nie wystarcza współczesnym nastolatkom. Niby chcemy wzmacniać takie wartości, jak: prawda, dobro, miłość, wolność– a jednocześnie nie potrafimy podejmować wysiłku budowania świadomości związku między tymi wartościami a faktycznym zachowaniem. Jesteśmy zbyt często mało wiarygodni, nasze słowa nie mają przełożenia na czyny.

Kompetencje nauczycieli

Na temat profilaktyki szkolnej wypowiada się wiele osób i bywa, że padają naprawdę gorzkie słowa: o ogromnych nakładach finansowych, setkach przeszkolonych nauczycieli i ciągłym braku oczekiwanych efektów. W myśl obowiązującej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii działalność wychowawcza i zapobiegawcza obejmuje promocję zdrowia psychicznego, promocję zdrowego stylu życia oraz informowanie o szkodliwości środków i substancji, których używanie może prowadzić do narkomanii. Z tej delegacji wynikają rozporządzenia MEN określające zakres powyższej problematyki w podstawach programowych i programach wychowawczo-profilaktycznych realizowanych w szkołach i placówkach oświatowych oraz szczegółowe formy wspomnianej działalności wychowawczej i zapobiegawczej wśród dzieci i młodzieży zagrożonych uzależnieniem. Zatem reformującej się szkole potrzebni są nauczyciele-wychowawcy kompetentni w prowadzeniu większości zadań profilaktycznych, głównie na poziomie pierwszorzędowym. Ich kompetencje muszą obejmować wiedzę:

  • epidemiologiczną, diagnozującą używanie przez dzieci i młodzież nikotyny, alkoholu i narkotyków,
  • na temat sygnałów ostrzegawczych,
  • o rodzajach substancji psychoaktywnych,
  • na temat potrzeb rozwojowych uczniów,
  • na temat profilaktyki, jej koncepcji, umiejętności konstruowania i oceniania skuteczności programów profilaktycznych,
  • oraz motywację do podejmowania działań profilaktycznych i rozumienie ich spójnego łączenia z działaniami wychowawczymi. Kapitalne znaczenie ma także podnoszenie umiejętności interpersonalnych i rozwijanie dyspozycji osobowościowych, w szczególności takich umiejętności, jak: budowanie i utrzymanie autorytetu– w tej„kategorii” zawiera się m.in. stawianie granic, wspieranie i życzliwość, wzmocnienie pozytywne ucznia, ale i stawianie wymagań oraz konsekwencja, radzenie sobie z własnymi emocjami– w szczególności trudnymi,
  • pozytywne, świadome modelowanie– wprowadzanie zasad i norm spójnych z własnym zachowaniem,
  • okazywanie zrozumienia i szacunku dla ucznia, poświęcanie mu uwagi.

Powodzenie oddziaływań profilaktycznych realizowanych w szkole łączy się ściśle z myśleniem nauczycieli o samej profilaktyce, a co za tym idzie– z ich postawą wobec obowiązku zajmowania się nią. Badania przeprowadzone wśród nauczycieli w dwóch krakowskich szkołach społecznych– podstawowej i gimnazjum– wykazały, że:

Częściej wśród nauczycieli spotyka się tradycyjne myślenie o profilaktyce (profilaktyka negatywna) niż nowe w kategoriach społecznego rozwoju uczniów (profilaktyka pozytywna).Nauczyciele zajmują się głównie dydaktyką. Działania wychowawcze podejmują wyłącznie wtedy, gdy są świadkami niewłaściwego zachowania uczniów. Uważają, że wychowaniem powinni zajmować się głównie wychowawcy klasowi, psycholodzy, pedagodzy i inni specjaliści. Pojmowanie profilaktyki w sposób tradycyjny nastawiony na negatywne stany rzeczy powiązane jest z tradycyjnym rozumieniem roli nauczyciela jako„przedmiotowca” skupionego wyłącznie na nauczaniu własnego przedmiotu. Nauczyciele nastawieni na wychowanie poprzez nauczanie przedmiotu są zawsze gotowi do podejmowania działań wychowawczych wspomagających rozwój społeczny uczniów (profilaktyki pozytywnej) Ufam, że to się zmienia. Profilaktyka negatywna– małymi kroczkami, ale jednak–ustępuje miejsca strategiom pozytywnym, opartym na tworzeniu dla rozwoju młodych ludzi bezpiecznych pod względem emocjonalnym warunków zarówno w szkole, jak i w rodzinie. Znam nauczycieli, którzy na co dzień o to dbają. Jestem przekonana, że będzie takich pedagogów coraz więcej.

Autor: Małgorzata Łoskot

 


Powrót | Do góry
Zaloguj się

, aby dodać komentarz.