Tekst poświęcony wpływowi Internetu na dzieci i młodzież szkolną. Wstęp stanowi krótka historia Globalnej Sieci. Skutki wpływu Internetu (podzielone na fizyczne i psychiczne) są dokładnie zaprezentowane i omówione. Praca obfituje w liczne przykłady i przypisy. Jej uzupełnieniem jest bogata bibliografia.
Wstęp
Internet jest urzeczywistnieniem odwiecznych marzeń ludzkości o natychmiastowej i masowej łączności. Marzeń o tym, by kontaktować się błyskawicznie z wybraną osobą czy grupa odbiorców i móc w jednej chwili przesłać jej w zasadzie nieograniczenie długą wiadomość. Współczesne metody komunikacji wzbogacone o możliwość przekazywania multimediów staja się już nie tylko prostą formą przekazywania komunikatu, ale raczej źródłem rozrywki, zabawy, sposobem organizowania życia.
Istniejąca literatura przedmiotu pozwala bez wahania stwierdzić, iż technika komputerowa tak głęboko i tak szybko wdarła się do naszego życia, że praktycznie bez niej współczesny człowiek nie byłby w stanie funkcjonować. Internet to kopalnia wiedzy i plac zabaw, największa na świecie i najbardziej dostępna biblioteka, oraz tablica ogłoszeń. Jednak oprócz wielu wartościowych rzeczy odbiorcy– niezależnie od wieku– mogą znaleźć też treści, z którymi kontakt jest dla nich po prostu szkodliwy. Można by długo wymieniać rodzaje szkodliwych materiałów dostępnych dla nieletnich w Globalnej Sieci: pornografia, przemoc, wulgarność, rasizm i ksenofobia, sekty i inne formy psychomanipulacji, używki, broń i hazard. Kolejnym niebezpieczeństwem, o którym często zapominamy, mimo licznych medialnych ostrzeżeń, jest uzależnienie. Bogata literatura tematu poświęca uzależnieniu poczesne miejsce.
Rys historyczny
Prawdziwa historia Internetu zaczyna się w 1969 roku, kiedy to w Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, a wkrótce potem w trzech, następnych uniwersytetach, zainstalowano w ramach eksperymentu finansowanego przez ARPA (Advanced Research Project Agency, zajmującą się koordynowaniem badań naukowych na potrzeby wojska) pierwsze węzły sieci ARPANET– bezpośredniego przodka dzisiejszego Internetu.
Jak łatwo się domyśleć, Polska z pewnym opóźnieniem podąża tym tropem. Nasz kraj dopiero w roku 1991 zostaje podłączony do Internetu. W roku 1995 powstaje pierwszy portal polskojęzyczny. A dopiero w 1996 TP S.A. uruchamia usługę anonimowego dostępu.
„Internetowa eksplozja była tak nagła, że nie zdążyliśmy się przyjrzeć temu nowemu środkowi komunikacji dokładnie i z dystansu spojrzeć na nie jak na nowy rodzaj środowiska, które może wywrzeć potężny wpływ na nasze zachowanie… Internet jest miejscem, w którym niekiedy my, ludzie, zachowujemy się i reagujemy dość dziwnie”.[1] Mimo tego, że psychologowie byli obecni w Sieci niejako od zawsze, byli wszak przedstawicielami społeczności akademickiej, choć prowadzili badania i uczestniczyli w powstających samorzutnie (czyli z potrzeby użytkowników) przeróżnych grup wsparcia, to kompleksowe badani Internetu i jego wpływu na użytkowników następują dopiero w chwili obecnej.
Funkcja i zastosowanie internetu
Bez wątpienia obcowanie z komputerem ma wiele zalet. Trudno nie docenić roli rewolucji, jaką wprowadziły komputery w świat dzieci niepełnosprawnych z poważnymi porażeniami kończyn oraz zaburzeniami mowy i słuchu. Wykorzystanie sprzętu komputerowego ogromnie poszerzyło potencjał pracy, ale również, co bardzo istotne, zabawy osób niepełnosprawnych. Możliwość pracy w domu stwarza ogromne szanse zatrudnienia osób dotychczas stałego zajęcia pozbawionych: niepełnosprawnych ruchowo, przewlekle chorych, matek opiekującym się dziećmi itd. Jednak również osoby w pełni sprawne mają szansę na poszerzenie zasobu informacji, jej źródeł, dotarcia ze swymi pracami
do wielu odbiorców, uzyskują miejsce publikowania twórczości i poglądów, autoprezentacji, dostęp do największej światowej biblioteki, wreszcie do efektywnej edukacji i zabawy.
Najwięcej złego wyrządziła– wbrew pozorom– społeczna kampania Dziecko w sieci. To właśnie dzięki tej akcji przyjęło się uważać, że pedofil to gruby, obleśny mężczyzna. Słynna reklama z Anią i Wojtkiem (Cześć, Aniu, tu Wojtek, ja też mam 12 lat…) z kampanii Dziecko w sieci z jednej strony uwrażliwiła wiele osób na problem pedofilii w Internecie, z drugiej zaś utrwala stereotypy związane z pedofilami. Ich utrwalaniu sprzyja także sposób przedstawiania tego rodzaju spraw przez media, które na ogół szukają sensacji i traktują temat dość pobieżnie.
Funkcja komunikacyjna Internetu stała się głównym powodem, dla którego w ogóle powstała globalna sieć internetowa. W pierwszej kolejności, a w zasadzie w zamyśle jej twórców– wyłącznie, miała ona służyć do przekazywania wiadomości.
„Obecnie istnieje wiele metod komunikowania się za pomocą Internetu. Ich listę rozpoczynają proste programy do obsługi poczty elektronicznej. Dalej należy wymienić listy dyskusyjne, fora, komunikatory tekstowe i głosowe (przekazujące obecnie również obraz w czasie rzeczywisty– tzw. video rozmowy)”.[2]
Bardzo ważnym (ze względu na ilość użytkowników czy wręcz miłośników) sposobem komunikowania się przy użyciu sieci są czaty, czyli rozmowa w czasie rzeczywistym (w przeciwieństwie np. do poczty elektronicznej, gdzie odpowiedź na list otrzymuje się po kilku minutach a czasem nawet kilku dniach) z innymi użytkownikami przebywającymi
w Internecie. Wymiana zdań odbywa się zazwyczaj przez wpisywanie komunikatów tekstowych, które wyświetlane są na monitorach pozostałych uczestników rozmowy. „Do uczestnictwa w czacie konieczne jest posiadanie odpowiedniego oprogramowania lub korzystanie ze specjalnie opracowanych stron WWW (najczęściej zawierających odpowiedni aplet Javy)”.[3] Natychmiastowość przekazu informacji, decentralizacja, wolność od cenzury, która może byś także traktowana jako cecha negatywna i zwalczana przez niektóre rządy (Chiny, Białoruś), powodują, że komunikacja internetowa wypiera skutecznie inne formy komunikowania się. Rozwijająca się obecnie telefonia internetowa pozwalająca na wykonywanie połączeń nie tylko do innych użytkowników Internetu, ale także do klasycznych sieci telefonicznych dopełnia tego obrazu.
Witryny internetowe to– rzecz jasna– nie tylko komercyjne oferty przedsiębiorstw. To gigantyczna kopalnia wiedzy. Bardzo dużo informacji można znaleźć przeszukując strony WWW za pomocą wyszukiwarki. „Choć system katalogowania pozostawia wiele do życzenia, a użytkownicy często narzekają na kłopoty z poruszaniem się w tym gąszczu informacji, większość twierdzi, ze w pięćdziesięciu przypadkach na sto udaje im się znaleźć to, czego szukają.”[4]
Efekty ludyczne, zabawowe pojawiły się od razu wraz z powstaniem sieci i przesyłaniem pierwszych dowcipnych wiadomości i anegdot. Jednak to dopiero kolejne pokolenie użytkowników, zmieniło Internet w największy na świecie plac zabaw. Komputer to bez wątpienia nowoczesny plac zabaw i najwspanialsza zabawka świata. Gry sieciowe wykorzystujące łącza internetowe zrewolucjonizowały rynek gier oraz rynek komputerów.
Bardzo często zarzuca się twórcom gier zbytnie brutalizowanie przedstawianego świata. „Jeżeli mamy do czynienia z przemocą w grze komputerowej, nazywamy ją bzdurą, na którą nie warto tracić czasu. Ale jeżeli widzimy ja w teatrze– nazywamy ją sztuką.”[5] Mimo licznych głosów krytyki, gry komputerowe mają już ponad pół wieku. Nie wszyscy psychologowie i użytkownicy podchodzą jednak do zagadnienia brutalizacji gier aż tak krytycznie. Okazuje się, że „przemoc w zabawie staje się instrumentem, dzięki któremu można poradzić sobie z widokiem przemocy realnej.”[6] Brutalny świat gry staje się odbiciem pełnego przemocy świata mediów.
Trudno w to uwierzyć, ale pierwsza gra komputerowa powstała jeszcze w latach 50. ubiegłego stulecia. Dzisiaj niełatwo sobie wyobrazić przemysł rozrywkowy bez gier na konsole i do pecetów. Wcielanie się w cudzą postać obserwowane jest już u dzieci w wieku do dwóch lat, które traktują to jako rodzaj zabawy. Kiedy więcej dzieci zaczyna odgrywać jakieś role, tworzy się swoista kultura, która rządzi się ściśle określonymi regułami dotyczącymi przystąpienia do gry, sposobu udawania postaci i zakończenia zabawy. Gry sieciowe pozwalają na bliski kontakt, rozmowę ze współuczestnikami zabawy, a jednocześnie dają rodzicom pełną kontrolę nad dziećmi. Trudno wyobrazić sobie, by opiekunowie łatwo zrezygnowali z tej możliwości.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że Internet umożliwia nie tylko pozyskiwanie wiadomości, ale także ich utrwalanie– między innymi na skutek dostępności w Sieci licznych przykładów ilustrujących nauczane tezy oraz naświetlających rozważane zagadnienia z różnych punktów widzenia (na przykład pochodzących od różnych autorów). Dostępne są także w Internecie programy pozwalające na samokontrolę posiadanych wiadomości, co dodatkowo sprzyja ich dobremu przyswojeniu.
Internet jest na tyle istotnym składnikiem działań edukacyjny, że powstało nowe określenie: elearning. Jest to technika szkolenia wykorzystująca wszelkie dostępne media elektroniczne, w tym Internet, przekazy satelitarne, taśmy audio/wideo, telewizję interaktywną oraz CD-ROMy. „Elearning jest najczęściej kojarzony z nauczaniem, w którym stroną przekazującą wiedzę i egzaminującą jest komputer, dlatego przyjęło nazywać się tę formę nauki «distance learning» (uczenie na odległość), w którym brak fizycznego kontaktu z nauczycielem. Sedno wyższości elearningu nad innymi metodami polega na przeniesieniu środka ciężkości w nauczaniu z nauczyciela — na uczącego się pracownika.”[7]
Jeśli jednak sięgniemy do bardziej złożonych zadań edukacyjnych, przypominając sobie, że celem każdego bardziej ambitnego kształcenia (a nie szkolenia) jest uformowanie w umyśle ucznia wiedzy, zaś w przypadku kształcenia wyższego aspirujemy do tego, by stworzyć przesłanki do zdobycia przez studenta mądrości, to bardzo szybko możemy stwierdzić, że każda próba utożsamienia takiego kształcenia z samym tylko internetowym przekazem informacji jest z góry skazana na niepowodzenie. Nie oznacza to oczywiście, że przy osiąganiu tych ambitnych celów Internet jest nieprzydatny.
Sieć daje nam możliwość stałego wglądu do szybkiej i aktualnej informacji. Jest ona podawana w prostej, atrakcyjnej oraz multimedialnej postaci. Sieć stwarza także możliwość samodzielnego kształcenia na dowolnie interesujący nas temat w odpowiednim dla nas czasie.„Internet jest także doskonałym źródłem pomocy dydaktycznej oraz informacji dla nauczycieli, którzy z racji swojego zawodu powinni się dokształcać i poszerzać swoją wiedzę.” [8]
Praca w sieci jest dużo bardziej interesująca dla uczniów niż praca tradycyjnymi sposobami. Oczywiście sieć komputerowa nie zastępuje znanych form uczenia, lecz je wzbogaca i poszerza. „Nauczyciel może uzyskać informacje na temat rozwiązań metodycznych, ich źródła od innych użytkowników. Może także dowiedzieć się jak pracować z uczniami, którzy przejawiają trudności w czytaniu czy też pisaniu.”[9]
W Internecie łatwo dostać się do dużej liczby informacji, co sprawia, że mamy trudności w wyborze. Która z informacji jest ważna? Która zafałszowana? Która natomiast szkodliwa? Informacje ważne mieszają się z nie istotnymi. „Poszukujący informacji powinni posiadać umiejętności informacyjne, dysponować strukturą wiedzy odmienną od tej, którą obecnie nabywają w szkole.”[10]
Nazbyt częste korzystanie z sieci może doprowadzić do zaniedbania innych źródeł pobierania wiedzy i kontaktów z ludźmi. Zagrożeniem jest też wpływ przez sekty religijne, grupy terrorystyczne itd. W sieci łatwo natknąć się na przemoc, pornografię, antysemityzm, faszyzm itd. Znajdziemy tam także duże ilości reklam, mijających się z celami edukacji.
Internet stwarza także wiele innych zagrożeń dla modelu współczesnej kultury i stosunków społecznych. Zdaniem Stolla „Internet izoluje ludzi od świata i od siebie, skazuje ich na życie„na niby”, stwarzając miraże łatwizny intelektualnej i„worka” z samymi przyjemnościami.”[11]Internet według tego badacza zagraża bibliotekom
i skazuje na bezrobocie porządnych, wymagających nauczycieli.
Zagrożenia stwarzane przez internet
Intensywne korzystanie ze sprzętu komputerowego po pewnym czasie (najczęściej jest to okres przynajmniej kilkuletni) może powodować różnorodne zagrożenia. Zagrożenia te można podzielić na kilka grup: fizyczne, psychiczne, moralne, społeczne i intelektualne.
„Głównym zagrożeniem intelektualnym jest szok informacyjny i bezkrytyczne zaufanie do możliwosci maszyny. Na gruncie psychologii dogodną płaszczyznę opisu zjawiska szoku informacyjnego stanowią koncepcje stresu.”[12] Nadmiar danych oraz wielkie tempo ich przekazu– w zestawieniu z ograniczeniami poznawczymi wynikajacymi z właściwosci funkcjonalnych uwagi i pamieci — stwarza subiektywne poczucie dezorientacji, chaosu, bezradności a nawet zagrożenia. „Całość doznań bywa określana mianem stresu informacyjnego, stanowiąc jedna z odmian stresu poznawczego, czy jeszcze ogólniej — cywilizacyjnego. Dzieci i młodzież coraz częściej sądzą, że komputer może być panaceum na wszystko, że jest doskonaly, niezastąpiony, nieomylny, możliwy do wykorzystania w każdej sytuacji, wszystko mogący.”[13] W szczególności, po co samemu pisać wypracowanie z jezyka polskiego skoro można podobne znaleźć w Internecie, albo stworzyć je z kilku innych, po co szukać danego obiektu geograficznego na mapie, skoro można zlecić to, wyszukiwarce itp.
„Kolejnym zagrożeniem jest uzależnienie. Z terminem uzależnienie najczęściej utożsamiane jest wprowadzanie do organizmu substancji powodujących szkodliwe zmiany somatyczne bądź psychiczne. Jednak uzależniającym czynnikiem mogą stać się także czynności. Wielu ludzi uzależnionych jest od hazardu, oglądania telewizji czy podłączonego do Globalnej Sieci komputera.”[14]
Uzależnienie od Internetu jest specyficznym rodzajem uzależnienia od komputera. Globalna Pajęczyna oferuje swoim użytkownikom bardzo bogatą ofertę. Można błyskawicznie przesłać informację na dowolną odległość, można poznawać nowych ludzi lub porozmawiać ze znajomymi, zrobić zakupy nie ruszając się z domu oraz skorzystać z nieprzebranego bogactwa wiadomości, jakie znajduje się na tysiącach serwerów rozsianych po całym globie oraz wiele, wiele innych. Internet jest też miejscem pracy bardzo wielu osób. „Dopóki przebywanie w sieci ma obiektywną i uzasadnioną przyczynę to bez względu na ilość spędzanego w niej czasu nie możemy mówić o uzależnieniu.”[15] Problem pojawia się z chwilą utraty kontroli nad czasem i sposobem użytkowania tego medium.
„Konkurencja ekonomiczna i całodobowa natura dziennikarstwa internetowego przyczynia się także do pogoni za sensacją i plotkami, do zlewania się ze sobą wiadomości ważnych i mniej istotnych, reklamy i rozrywki oraz do zaginięcia poważnego komentarza.”[16] Internet może też być narzędziem dominacji, niszczenia, podziałów i siania nienawiści.
„Najłatwiej zauważalnym, a na pewno najbardziej nagłośnionym przez media niebezpieczeństwem, które zagraża osobom korzystającym z Internetu jest uzależnienie od sieci. Okazało się, że odkryte (a w zasadzie należałoby rzec: ujawnione) na początku lat dziewięćdziesiątych zjawisko uzależnienia od Internetu stało się obecnie realnym zagrożeniem także w Polsce.”[17] Choć z tym problemem spotykają się tysiące ludzi, a niemal każdy słyszał lub czytał o przypadkach popadnięcia w zależność od komputera podłączonego do Sieci, wciąż brak oficjalnej i jednoznacznej nazwy tej przypadłości.
Przeprowadzona w 1998 roku przez doktor Kimberley Young ankieta wykazała, że 80% surferów potrzebuje pomocy psychologicznej, jednak wzięły w niej udział osoby, które same siebie oceniły jako nadużywające komputera. Sama Young szacuje, że 5-10% korzystających z Sieci potencjalnie zagrożonych jest popadnięciem w nałóg.
„W Centrum Odwykowym często pojawiają się młode osoby przyprowadzane przez rodziców, którzy po skonstatowaniu, że rachunki za telefon sięgają astronomicznych kwot, próbowali pozbyć się komputera z domu. Okazało się, że nie jest to proste, gdyż dzieci dostawały ataków szału przy próbie zabrania im maszyny, zrywały kontakt z najbliższymi, reagowały agresją wobec nich, a nawet uciekały z domu.”[18] Większość uzależnionych Polaków to osoby młode — poniżej 35 roku życia. Różnimy się pod tym względem od Stanów Zjednoczonych, gdzie badania doktor Young wykazały, że grupę największego ryzyka stanowią nie — jak mogłoby się wydawać — nastolatki, lecz mężczyźni między 40. a 60. rokiem życia. Jednak i u nas ten problem dotyka osoby dojrzałe — wśród pacjentów warszawskiego Centrum są m. in. dwie starsze gospodynie domowe. Co może wydać się zaskakujące, wśród najmłodszych pacjentów przeważają dziewczynki.
Źródła wskazują na 5 głównych kategorii netoholizmu: „uzależnienie od cyberseksu– objawia się ciągłym szukaniem i oglądaniem stron erotycznych oraz braniem udziału w czatach erotycznych, uzależnienie od cyberkontaktów– kontakty via net stają się ważniejsze niż znajomości realne, co doprowadza do ich zerwania i izolacji, uzależnienie od gier sieciowych– przymus ciągłego brania udziału w różnego rodzaju grach netowych, e-hazardu, robienia e-zakupów, przeciążenie informacyjne– ciągłe poszukiwanie nowych informacji z wielu źródeł, czy wreszcie uzależnienie od komputera– przymus siedzenia przed komputerem.”[19]
Konrad Pluciński zauważa, że siecioholicy nie korzystają z bardziej specjalistycznych usług sieciowych takich jak ftp czy bazy danych. I nie wynika to tylko z braku niezbędnej do tego wiedzy. O ftp mogą się, co najwyżej otrzeć przy publikacji własnej strony. W bazach danych buszują głównie ci, których uzależnienie od sieci jest tylko odmianą innego nałogu, jakim jest uzależnienie od informacji. Powierzchowne traktowanie możliwości Globalnej Sieci jest raczej symptomem uzależnienia.
„Chorzy pozbawieni dostępu do Internetu cierpią na objawy podobne do zespołu abstynencji alkoholowej: pobudzenie psychoruchowe depresję zaburzenia snu czy nastroje dysforyczne.”[20] Ale, co zdumiewające, zdarza się, że w sytuacjach nie związanych z komputerem uzależnieni wykonują nieświadome ruchy palcami, imitujące naciskanie klawiszy, stopniowo zaczynają również przejawiać symptomy tolerancji na Internet — potrzebują coraz więcej czasu spędzonego w sieci dla osiągnięcia satysfakcji.
Uzależnienie od Internetu stało się motywem publicznej dyskusji i tematem wielu artykułów prasowych wskazujących zwłaszcza na łatwość, z jaka młodzież poddaje się nałogowi.
Pierwszymi sygnałami nałogu staje się zaniedbywanie spraw zawodowych i prywatnych, na które po prostu brakuje nagle czasu. W wypadku młodych osób jest to zaniedbywanie obowiązków szkolnych. Gwałtownie rośnie liczba nieobecności na zajęciach spowodowane zarwanymi nocami spędzonymi na buszowaniu w sieci. Prowadzi to zwykle ostatecznie do całkowitej utraty zdolności kontrolowania własnego zachowania, tzn. utraty zdolności oceny czasu spędzanego na Gadu– gadu, czatach, niekończących się wędrówkach po WWW, dyskusjach na forach czy wreszcie grach sieciowych, wśród których poczesne miejsce zajmuje słynna już Tibia.
„Uzależnienie od gier sieciowych jest o tyle specyficzną forma nałogu, że– jak wskazują coraz liczniejsze przykłady– w łatwy sposób może prowadzić nawet do śmierci osoby chorej.”[21]
W Polsce o grze sieciowej Tibia stało się głośno, gdy w ubiegłym roku szesnastolatek z Wrocławia pobił swoja matkę, gdy wyłączyła mu komputer. Stracił swoja postać w grze, czyli coś, co miał najcenniejszego. Tibia stała się tak ważna, że specjalne miejsce poświęcono jej
w największej internetowej encyklopedii tworzonej przez samych użytkowników, czyli Wikipedii[22]. Co istotne, autorzy hasła podkreślają łatwość z jaką gra uzależnia młodych ludzi.
Wewnątrz gry został stworzony specjalny mechanizm umożliwiający zatrzymanie grającego przed ekranem monitora. Oto „przez pewien czas po wyłączeniu komputera (bohater) pozostaje w grze — jest wtedy bezbronny, unieruchomiony i staje się łatwym celem dla innych graczy. Młodzi boją się, że stracą swojego bohatera, wartego z godziny na godziny więcej,
i grają.”[23] Grę stworzyli w 1995 r. studenci informatyki z niemieckiego Regesburga. Cieszy się ona niezwykłą popularnością. Najwięcej graczy jest w Brazylii, Szwecji, Hiszpanii, USA i Polsce. W niemal każdym naszym gimnazjum istnieje duża grupa fanów.
Pod koniec marca 2006 rozszerzającym się kręgiem uzależnionych od Tibii zajęli się strażnicy miejscy we Wrocławiu. „Zaczęli wypytywać gimnazjalistów. Dowiedzieli się, że niemal w każdej klasie gra w nią od pięciu do dziesięciu uczniów. Niektórzy nałogowo. Gdy rodzice śpią, łączę się przez Internet z kuzynem z Niemiec i razem zabijamy potwory
— opowiada Janek.”[24]
Użytkownik o nicku Kominek z Warszawy napisał na swym blogu: „Grałem w Tibię (tak się ta gra nazywa) i wiem jedno — tylko ten, kto dał się wciągnąć w ten cudowny świat, wie jak wielki jest strach przed nagłą awarią prądu, wyłączeniem komputera — śmiercią postaci. To nie jest zwykła gra. Zabrała mi miesiąc życia. Spałem po dwie, trzy godziny, wstawałem i grałem. Dla normalnego świata nie istniałem. Dziś jestem na dobrowolnym odwyku. Opuściłem moją Shanerę (jeden z serwerów Tibii) i od 10 miesięcy, 8 dni i 4 godzin nie włączyłem jej nawet
na sekundę.”[25] Kolejny użytkownik forum miłośników Tibii o nicku Xca: „Jest taki problem, że jeżeli chociaż 4-6h nie będę siedział przed kompem z włączonym Internetem to nie mogę funkcjonować normalnie. (…)Hmm napisałem min. 4-6h… ale 10 h to u mnie standard a rekord siedzenia to 52 godziny non-stop.”[26]
„Niestety! Sprzedaży Tibii nie można zabronić, bo nie dystrybuują jej sklepy — dostępna jest jedynie w Internecie, i to za darmo.”[27] Tibia jest tylko przykładem jednej z popularnych gier sieciowych. W podobny sposób jak gry, uzależniają inne formy aktywności w sieci. Czy to w Ameryce, czy w Europie, a co za tym idzie i w Polsce osoba uzależniona zachowuje się podobnie: zaniedbuje rodzinę, przyjaciół obowiązki, nie dba o własne zdrowie, rezygnuje z rozrywek i przyjemności.
Dzieci i młodzież „są niejako awangardą wprowadzającą nowe technologie w naszych domach. A jednocześnie to właśnie osoby młode są najbardziej narażone na niebezpieczeństwa czające się w Internecie. Z jednej strony przez swą bezkompromisowość i– jak często mawiają dorośli– nieznajomość życia, zaś z drugiej strony, przez łatwowierność i naiwność, staja się łatwym łupem oszustów i naciągaczy.”[28]
Jednak to pornografia i pedofilia pozostają najczęstszym i największym zagrożeniem dla nieletnich. Ważnym podkreślenia wydaje się fakt, że dzieci same z siebie nie poszukują treści pornograficznych. W przypadku 63 % respondentów o kontakcie z takimi materiałami zadecydował przypadek, a tylko 12 % badanych przyznało się do ich świadomego poszukiwania.
„Niestety, Internet to także miejsce, gdzie, bez wychodzenia z domu, dzieci mogą zetknąć się z przemocą i rozlewem krwi.”[29] Z treściami, o których mowa, miało kontakt 51 % młodych internautów, a co piąte badane dziecko widziało takie materiały co najmniej 5 razy w ciągu ostatniego roku. Nieco mniej, bo 29 % ankietowanych spotkało w sieci informacje nawołujące do przemocy i nietolerancji wobec ludzi innej rasy, kultury i wyznania. Podobnie jak w przypadku pornografii, na informacje związane z różnorakimi formami przemocy dzieci trafiają przypadkowo.
„Poważnym problemem jest także przemoc seksualna i próby molestowania nieletnich z wykorzystaniem Internetu. Specjaliści– seksuolodzy i psycholodzy– wiedzą, że nie każdy, kto molestuje dzieci, jest pedofilem, oraz to, że nie każdy pedofil molestuje dzieci. Wielu sprawców molestowania traktuje dziecko jako zastępczy obiekt seksualny, nie mając skłonności pedofilnych w rozumieniu seksuologicznym.”[30] Osobną grupę stanowią sprawcy, którzy nie byli świadomi faktycznego wieku partnera i– niejako bezwiednie– stali się pedofilami.
„Uzależnienia i agresja związana z treściami przekazywanym przez eksploatatorów Internetu nie wyczerpują listy czynników szkodliwych, które czekaja na użytkowników Sieci. Najbardziej zauważalne są zagrożenia fizyczne”[31], które dość łatwo zdiagnozować, choć do niedawna, z uwagi na niedopracowane uregulowania prawne, trudno je było traktować jako choroby zawodowe. „W grupie tej wyróżniamy przede wszystkim choroby i dolegliwości oczu, zawroty i bóle glowy, niepokój, nerwowość, osłabienie lub znużenie, bóle mięśni i stawów, sztywność nadgarstków, sztywność karku i ramion, drętwienie i skurcze rąk, bóle w okolicach ramion, przedramienia, szyi i łopatki.”[32]
W szeregu badań, które byly prowadzone w ramach prac dyplomowych w Politechnice Radomskiej, a także w Prywatnej Wyzszej szkole Ochrony Srodowiska w Radomiu zauważono pewne tendencje w odniesieniu do dwóch grup, które były przedmiotem zainteresowania: osób zawodowo zwiazanych z praca przy komputerze, tj. pracowników banków, poczty i innych urzędów a takęe młodzieży szkolnej.
Z badań tych wynika, iż w grupie pracowników diagnozowanych często występują dolegliwości związane ze wzrokiem. Wprawdzie zdecydowana większość ankietowanych nie stwierdza, że to wskutek pracy przy komputerze powstała u nich wada wzroku, to jednak zaledwie około 20% uważa, że nie ma żadnych dolegliwości i bólu oczu w trakcie pracy. Wiekszość albo zawsze, albo czasami odczuwa bóle oczu. Na szczęście dolegliwości te u młodzieży gimnazjalnej występują tylko sporadycznie.
„Ból głowy to jedno z typowych zaobserwowanych zjawisk podczas i po pracy z komputerem. Niestety, należy zauważyć, że w ciągu ostatnich 5 lat (pierwsze badanie było przeprowadzone w roku 1998 a ostatnie w 2003) zwiększyła sie liczba respondentów uskarżających się na tę dolegliwość z około 40% do 59%.”[33] Podobne tendencje zaobserwować można w odniesieniu do bólu mięśni. Analogiczne badania wśród młodzieży gimnazjalnej przyniosly na szczescie lepsze wyniki, które można przyrównać do wyników pracowników sprzed kilku lat.„Stąd jednak wynika niepokojąca prognoza, że być może za kilka lat sytuacja wsród mlodzieży będzie się pogarszać.”[34]
Dochodzi w związku z tym do „usztywnienia mięśni karku, rąk i pleców. Rozwój tych objawów pozostaje utajony w związku z tym, że mózg silnie koncentruje się w czasie pracy na tym, co dzieje się na ekranie i nie potrafi w odpowiednim momencie interpretować sygnałów ostrzegawczych. Są one zagłuszane aż do momentu, gdy stają się nie do wytrzymania.”[35] Co pocieszające: objawy fizyczna są zdecydowanie najłatwiej dostrzegane przez użytkowników komputera, ich opiekunów oraz lekarzy i najłatwiej je korygować przez zachowani właściwej postawy, organizacji miejsca do pracy i jej higieny.
Podsumowanie
Z powyższego wynika, że wbrew opiniom potocznym to medialne ostrzeżenia o stwarzanym przez Internet zagrożeniu mają wiele racji. Dostęp do globalnych zasobów sieciowych wywiera spore wrażenie, pozostawia ślady w psychice użytkowników, jest wykorzystywany głównie jako źródło rozrywki, sposób przygotowywania się do lekcji i poszukiwania nowych informacji. Stanowi zdecydowanie najpopularniejszy sposób komunikowania się z przyjaciółmi.
Wszyscy jesteśmy świadomi tego, że uczniowie rzeczywiście mają łatwy dostęp do komputera i Internetu oraz, że są skłonni za ten dostęp płacić. Aktywności związane z korzystaniem z komputera i Internetu zajmują gimnazjalistom kilka godzin dziennie, przy czym poszukują oni najczęściej treści związanych z szeroko pojęta rozrywką. Ulubionymi formami aktywności w Internecie jest przekazywania wiadomości z wykorzystaniem komunikatorów, chata, poczty e-mail. Do najczęstszych zajęć wykonywanych na komputerze należą słuchanie muzyki, oglądanie filmów oraz gry komputerowe. Czas spędzany przy komputerze w znacznym stopniu nie jest kontrolowany przez rodziców i wynosi on– jak wskazują liczne źródła– ponad 2– 3 godziny dziennie. Mimo tego, gimnazjaliści bardzo rzadko zauważają u siebie niebezpieczne symptomy czy zjawiska związane z długotrwałą pracą przy komputerze.
Można stwierdzić, że niezbędnym wydaje się zwiększenie kontroli rodziców i wychowawców zarówno czasu spędzanego przez komputerem, jak i treści, które wyszukują w sieci młodzi ludzie. Jednakże (co potwierdzają liczne rozmowy) sama młodzież nie wyobraża sobie przyszłego życia bez wykorzystania sprzętu komputerowego i bez dostępu do Internetu.
[1] Wallace P., Psychologia Internetu, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2001, s.8
[2] Tadeusiewicz R.: Społeczność Internetu, Akademicka Oficyna Wydawnicza Exit, Warszawa 2002, s.19
[3] Tamże, s.22
[4] Wallace P., Psychologia Internetu, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2001, s.12
[5] Tamże, s. 10
[6] Tamże, s. 16
[7] Elearning– nowe możliwości, http://www.learning.pl/elearning/index.html
[8] Bednarek J., Media w nauczaniu, Wydawnictwo MIKOM, Warszawa 2002, s.53
[9] Ortner B.: Pokolenie X: antropologia w świecie nasyconym mediami,„Badanie kultury: elementy teorii antropologicznej: kontynuacje”– PWN, Warszawa 2004, s. 427
[10] Tamże, s. 445
[11] C. Stoll, Krzemowe remedium. Garść rozważań na temat infostrady, Rebis, Poznań 2000, s. 112
[12] Huber F.: Rodzice offline: Jak nawiązać kontakt ze skomputeryzowanym dzieckiem?, Wydawnictwo lekarskie PZWL, Warszawa 2003, s. 49
[13] Tadeusiewicz R.: Społeczność Internetu, Akademicka Oficyna Wydawnicza Exit, Warszawa 2002, s. 17
[14] Griffiths M.: Gry i hazard: uzależnienia dzieci w okresie dorastania, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004, s. 11
[15] Tamże, s.7
[16] Ortner B.: Pokolenie X: antropologia w świecie nasyconym mediami,„Badanie kultury: elementy teorii antropologicznej: kontynuacje”– PWN, Warszawa 2004, s. 421
[17] Griffiths M.: Gry i hazard: uzależnienia dzieci w okresie dorastania, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004, s. 97
[18] Dziewiecki M.: Nowoczesna profilaktyka uzależnień, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2000, s. 18
[19] Ortner B.: Pokolenie X: antropologia w świecie nasyconym mediami,„Badanie kultury: elementy teorii antropologicznej: kontynuacje”– PWN, Warszawa 2004, s. 443
[20] Griffiths M.: Gry i hazard: uzależnienia dzieci w okresie dorastania, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004, s. 220
[21] Zajączkowski C.: Profilaktyka uzależnień a wartości, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2002, s. 12
[22] Wikipedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Tibia
[23] Pytlakowska K., Zaczatowani, Wydawnictwo Jacek Santorski 2006, s.82
[24] Tamże, s. 85
[25] Blog: http://kominek.blox.pl/2006/04/TIBIA.html
[26] Forum tibia.org.pl, http://forum.tibia.org.pl/showthread.php? t=179661
[27] Zajączkowski C.: Profilaktyka uzależnień a wartości, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2002, s. 47
[28] Żak P.: Gdzie się podziało moje dzieciństwo, Charaktery, Gdańsk 2006, s. 72
[29] Vontobel H.: Człowiek miarą wszechrzeczy. Refleksje w dobie globalizacji, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2006, s. 39
[30] Tamże, s. 84
[31] Tadeusiewicz R.: Społeczność Internetu, Akademicka Oficyna Wydawnicza Exit, Warszawa 2002, s. 126
[32] Huber F.: Rodzice offline: Jak nawiązać kontakt ze skomputeryzowanym dzieckiem?, Wydawnictwo lekarskie PZWL, Warszawa 2003, s. 93
[33] Kiedrowucz G., Zagrożenia dla edukcji wspomaganej technologią informacyjną, http://www.gazeta-it.pl/edukacja/git22/105_do_druku.html
[34] Pytlakowska K., Zaczatowani, Wydawnictwo Jacek Santorski 2006, s. 218
[35] Huber F.: Rodzice offline: Jak nawiązać kontakt ze skomputeryzowanym dzieckiem?, Wydawnictwo lekarskie PZWL, Warszawa 2003, s. 95
Opracował: Arkadiusz Wyrzykowski
Powrót | Do góry





, aby dodać komentarz.