Opublikowany artykuł powstał po to, aby sprowokować czytelnika do myślenia, aby zastanowił się, jak to jest z samodzielnością dziecka, co można jeszcze zrobić, aby dziecko niepełnosprawne było odporne emocjonalnie, optymistycznie nastawione do świata, a przede wszystkim, żeby było SAMODZIELNE.
Monika Wojciechowska
Dorota Kajda
Publiczne Przedszkole Specjalne nr 21 w SzczecinieÂ
Â
Dziecko niepeÅ‚nosprawne na drodze do samodzielnoÅ›ciÂ
Obecnie posiadamy dużą wiedzę na temat potrzeb dzieci z różnymi formami niepełnosprawności. Mówi się o ciągłym stymulowaniu, usprawnianiu, mniej natomiast o wychowaniu, również o wychowaniu do samodzielności. U niewielu podopiecznych można obserwować, że same przejawiają inicjatywę. Spora grupa dzieci jest przyzwyczajona do tego, że jest ciągle instruowana, że ich własna aktywność jest programowana.
W tym artykule zależy nam bardzo, aby sprowokować czytelnika do myślenia, aby zastanowił się, jak to jest z samodzielnością dziecka, co można jeszcze zrobić, aby dziecko niepełnosprawne było odporne emocjonalnie, optymistycznie nastawione do świata, a przede wszystkim, żeby było SAMODZIELNE.
Dziecko samodzielne to takie, które potrafi zrobić coś, wykonać jakąś konkretną czynność samo. Zwykle samodzielność rozumiana jest w sferze samoobsługi – wychowanek samodzielnie się rozbiera/ubiera, je/pije, zasypia, myje się itp. Dziecko samodzielne to także takie, które posiada poczucie sprawstwa, kontroli nad swym działaniem i nad własnym ciałem. Aż wreszcie poczucie, że może coś zmienić, czegoś dokonać, osiągnąć, zdobyć. Aby jednak mogło się uczyć samodzielności w tym rozumieniu dziecko niepełnosprawne musi wykazać się odpowiednią dojrzałością psychologiczną.
Dojrzałości psychologicznej uczymy się poprzez udział w codziennym życiu rodzinnym, społecznym, w przedszkolu, na placach zabaw, podczas wyjazdów do różnych miejsc. Podopieczny ma wtedy okazję, by próbować dostosować się do rozmaitych sytuacji, wymagań i oczekiwań ze strony społeczeństwa. Wychowanek odporności nabywa również wtedy, kiedy ma okazję do przeżywania trudnych emocji. Chronienie dziecka odbiera mu możliwość uczenia się, również tego co mu służy, a co nie, czego powinno unikać. Nadmiernie chroniące postawy rodziców utrudniają dziecku przystosowanie się do nowych warunków, sytuacji w jakiej się znajdzie przyszłości. Dając mu szansę na wykazywanie inicjatywy zmieniamy nieco perspektywę poprzez którą inni spostrzegają dziecko, np. to ten chłopiec, który samodzielnie je, albo ta dziewczynka, która potrafi bawić się, sama bierze zabawki, które chce, bo tak turla się po podłodze…
Rodzice przede wszystkim zyskują na samodzielności dziecka poczucie dumy, że moja córka/syn to potrafi. Jeszcze niedawno marzyli, by wreszcie dziecko zaczęło samodzielnie coś robić, bawić się ubierać, czy jeść. Przez samodzielne wykonanie wielu czynności rodzic zyskuje też odrobinę czasu dla siebie. I ty przytoczmy przykład mamy, która dzięki temu, że z wielkim trudem, ale i satysfakcją, nauczyła córeczkę mycia zębów, ubrania się i włożenia butów przed wyjściem z domu zyskała kwadrans. Wydawało by się cóż to jest takiego kwadrans? Zwykłe 15 minut… Wielu z rodziców jednak rozumie, że jest to chwila dla niego podarowana mu przez dziecko, to moment na makijaż, filiżankę kawy, czy poleżenie w łóżku. Jakże cenna w tym zabieganym życiu…
Na samodzielności dziecka zyskuje nie tylko rodzic, ale przede wszystkim samo dziecko. Jest dumne, szczęśliwe, chwalone. Ma poczucie sprawstwa, poczucie, że może czymś kierować, aż wreszcie, że może coś zmienić i mieć wpływ na sposób w jaki ta zmiana następuje. Ma też poczucie własnej skuteczności działania i nabiera chęci do uczenia się dalej. Działa to jak koło zamachowe, które raz uruchomione kręci się i powoduje wyzwalanie aktywności wychowanków. Chcą oni osiągać sukcesy, więc szybciej i chętniej uczą się nowych umiejętności. Poczucie sprawstwa jest kluczowym osiągnięciem w rozwoju dziecka, jest jego motorem.
Aby jednak ten motor działał dobrze potrzebna jest powtarzalność. Jeśli nabytej umiejętności nie utrwalimy seriami powtórzeń, to nie zostanie ona zinterioryzowana. Dzieci spontanicznie powtarzają czynności przynoszące natychmiastowy efekt – wciśnięcie dzwonka powoduje przywołanie rodzica, włączenie zabawki sprawia, że wydaje błyski i dźwięki itp. Działa tu natychmiastowa gratyfikacja. Jednakże należy pamiętać, że takie czynności jak wkładanie/ zdejmowanie butów, nauka rozbierania/ubierania się, mycie, czy spożywanie posiłków wymagają więcej czasu i ten czas trzeba dziecku poświęcić. Mając poczucie sprawstwa, zdobyte przez powtarzalność, wychowanek ma poczucie, że KIERUJE SWOIM ZACHOWANIEM, tzn. wie jakie czynności, po kolei ma wykonać, by dotrzeć do celu i zdobyć nagrodę.
Zdarza się, że rodzice wpadają w pułapkę, którą sami na siebie zastawiają, myślą:… po co dziecko męczyć, ja zrobię to szybciej i lepiej… Ograniczają tym samym swojemu dziecku możliwości do nabycia samodzielności, uczą w ten sposób swoje dzieci biernej postawy… ja nie potrafię…
Gdy nadmiernie wyręczamy dziecko nie dajemy mu szansy na to, aby przeżyło uczucie radości z tego, że samo coś odkryło, że osiągnęło sukces. Pamiętajmy, że dzieci dzisiaj robią to lepiej niż wczoraj i jak damy im szansę to będą się tego uczyły dalej i jutro zrobią to zupełnie dobrze.
Â
Opracowała: Monika Wojciechowska
Powrót | Do góry





, aby dodać komentarz.