Zapraszam do zapoznania się ze scenariuszem «Antygony» Sofoklesa. Dzieło skróciłam i jest gotowym materiałem do przedstawienia na scenie. Spektakl prezentowany był przez uczniów ze szkolnej grupy teatralnej, którą prowadzę w gimnazjum.
„ANTYGONA” SOFOKLESA
(Wersja przeznaczona na szkolną scenę)
CHÓR tebańskich starców :
Przodownik chóru
Starzec 1
Starzec 2
Starzec 3
Starzec 4
TYREZJASZ wróżbita
ANTYGONA córka Edypa
ISMENA jej siostra
KREON król Teb
EURYDYKA żona KREONA
HAIMON syn KREONA
STRAŻNIK
Rzecz dzieje się przed pałacem królewskim w Tebach.
● MUZYKA: Hans Zimmer Dies mercurii i martius
(Na scenę wchodzi chór starców. Trzymają zapalone świece.)
●MUZYKA cichnie
ANTYGONA (Wchodzi na scenę i prowadzi za rękę Ismenę. Rozgląda się.)
O ukochana siostro ma, Ismeno!
Cóż za rozkaz znów obwieścił miastu Kreon,
Czyś zasłyszała? że znów wrogowie godzą w naszych miłych?
ISMENA
O Antygono; żadna wieść nie doszła do mnie,
Od dnia, gdy braci straciłyśmy obu, w bratnim zabitych razem pojedynku.
ANTYGONA
Lecz mnie wieść doszła, i dlatego z domu cię wywołałam, by rzecz ci powierzyć.
ISMENA
Cóż to? Ty jakieś ciężkie ważysz słowa.
ANTYGONA
O tak! Czyż nie wiesz, że z poległych naszych braci Kreon jednemu odmówił grobu?!
Rozkazał, aby Eteokla, pogrzebać w ziemi wśród umarłych rzeszy,
A zwłoki Polinika mają leżeć bez łez i bez grobu,
Na pastwę ptakom żarłocznym.
O, wesprzyj mnie siostro!
ISMENA
W jakimże dziele? Dokąd myśl twa mierzy?
ANTYGONA
Ze mną masz zwłoki pochować Eteokla, to przecież nasz brat!
ISMENA
Niczym dla ciebie więc zakaz Kreona?
ANTYGONA
Niczym, on nie ma nad moimi prawa.
ISMENA
Biada! O rozważ, siostro, jak nam ojciec zginął wśród niesławy,
Jak się targnął na własne oczy, jak żona i matka swe życie ukróciła.
Wreszcie i bracia przy jednym dnia słońcu godzą na siebie i morderczą ręką
Jeden drugiemu śmierć srogą zadaje.
Zważ więc, że teraz i my jedyne pozostałe zginiemy marnie,
Jeżeli wbrew prawu złamiemy wolę i rozkaz tyrana.
My przecie słabe, niewiasty, nam ulegać silniejszym należy,
Posłuszna będę władcom tego świata, bo próżny opór urąga rozwadze.
ANTYGONA
Stój przy twojej myśli, a ja brata pogrzebię sama, potem zginę z chlubą.
A ty tu znieważaj święte prawa bogów.
ISMENA
O ty nieszczęsna! Serce drży o ciebie.
Idź, lecz wiedz zarazem, żeś nierozważna, choć umarłym tyś miła.
(Rozchodzą się.)
MUZYKA w tle:
CHÓR
Przodownik CHÓRU
O słońca grocie, tyś jasno znów Tebom błysnął po trudach i znoju,
Starzec 1
Tyś sprawił, że Polinika gniewny spór z bratem krwawy zażegł w ziemi bój,
Starzec 2
Gdzie brat na brata podniósł ramię, tam obok trupa poległ trup.
Starzec 3
Więc teraz Nike syta, zwraca ku Tebom radosne swe oczy. po walce krwawej.
Przodownik CHÓRU
Lecz otóż widzę, jak do nas tu zdąża Kreon, co ziemią tą włada.
Ważne on plany waży i układa, skoro tu starców wezwał na zebranie.
● MUZYKA cichnie
KREON (Wchodzi na scenę.)
O Tebańczycy, jam was zwołał tutaj.
Obwieściłem ukaz ostatni na Edypa synów:
Aby dzielnego w walce Eteokla, w grobie pochować.
Na brata zaś jego Polinika, wydałem rozkaz,
By nikt się nie ważył, lecz zostawił ciało,
Przez psy i ptaki w polu poszarpane.
Taka ma wola, a nie ścierpię, gdy ktoś nie posłucha.
Przodownik CHÓRU
Tak więc, Kreonie, raczysz rozporządzać, a wszelka władza zaprawdę ci służy i nad zmarłymi, i nami, co żyjemy.
KREON
A więc czuwajcie nad mymi rozkazy.
Przodownik CHÓRU
Poleć młodszemu straż nad tym i pieczę.
KREON
Przecież tam stoją straże w pogotowiu.
Przodownik CHÓRU
Czegoż byś tedy od nas jeszcze żądał?
KREON
Byście niesfornym stanęli oporem.
Przodownik CHÓRU
Głupi ten, kto by na śmierć się narażał.
KREON
Tak, śmierć go czeka!
STRAŻNIK (wbiega na scenę zdyszany; mówi ze strachem)
O najjaśniejszy, zacznę od siebie, żem nie zrobił tego, co się zdarzyło, anim widział sprawcy,
więc na żadną nie zarobiłem karę.
KREON
Mów już w końcu!
STRAŻNIK
Trupa Polinika ktoś pogrzebał skrycie. Rzucił garść ziemi i uczcił to ciało.
KREON
Co mówisz? Któż był tak bardzo bezczelny?
STRAŻNIK
Tego ja nie wiem, sprawca znikł bez śladu.
W każdym ze straży wietrzyliśmy sprawcę, lecz tak na oślep, bo nikt się nie przyznał. Panie, my niewinni!
Przodownik CHÓRU
O panie, mnie się wydaje, że to sprawa bogów.
KREON
Milcz! Jeśli nie chcesz wzbudzić mego gniewu i prócz starości ukazać głupoty!
Czyż według ciebie bóstwa czczą zbrodniarzy?
O nie, przenigdy! Klnę się przysięgą,
Że jeśli zaraz sprawcy nie dostawicie przed moje oblicze,
To jednej śmierci nie będzie wam dosyć.
(Wychodzi w pośpiechu.)
STRAŻNIK(Wybiega ze sceny.)
● MUZYKA w tle:
CHÓR
Przodownik CHÓRU
Siła jest dziwów, lecz nad wszystkie sięga dziwy — człowieka potęga,
Starzec 1
Bo on wynalazł mowę i myśli dał skrzydła i życie ujął w porządku prawidła,
Starzec 2
Zbudował sobie schroniska i domy, na wszystko z radą on gotów.
Starzec 3
Lecz choćby śmiało patrzał w wiek daleki, nie ujdzie on śmierci.
● MUZYKA głośniej, po chwili cichnie.
Przodownik CHÓRU
Lecz jakiż widok uderza me oczy? To dzieweczka idzie Antygona?
O ty nieszczęsna, równie nieszczęsnego Edypa córo! Cóż że się stało?
STRAŻNIK (Wprowadza Antygonę.)
Oto jest dziewka, co to popełniła. Lecz gdzież jest Kreon?
KREON (Wchodzi na scenę.)
Cóż to? Jakież tu zaszedłem zdarzenie?
STRAŻNIK
Tę dziewkę przychwyciłem, gdy chowała ciało.
KREON
Więc na gorącym zaszedłeś ją uczynku?
STRAŻNIK
Zmietliśmy z trupa ziemię i znów nagie zostało ciało,
Aż nagle widzimy dziewkę, która trupa dojrzawszy nagiego,
Zaczyna jęczeć i przekleństwa miotać na tych, co brata obnażyli ciało.
I wnet przynosi garść suchego piasku i więcej… i więcej…
My więc rzucimy się na nią i dziewkę chwytamy, ona zaś nic się nie lęka, żadnej nie zaprzecza zbrodni.
KREON
Lecz ty, co głowę tak skłaniasz ku ziemi, mów, czy to prawda, czy donos kłamliwy?
ANTYGONA
Jam to spełniła, zaprzeczać nie myślę.
KREON (do Strażnika)
Ty więc się wynoś, gdzie ci się podoba!
(STRAŻNIK odchodzi)
(do Antygony)
A ty odpowiedz mi, czyżeś wiedziała o moim zakazie?
ANTYGONA
Wiedziałam. Wszakże nie był tajny.
KREON
I śmiałaś wbrew tym stanowieniom działać?
ANTYGONA
Tak. Rozkaz twój ostry nie ma wagi i tyle siły wobec człowieka,
Aby mógł łamać święte prawa boże! które są wieczne i trwają od wieków,
Nie lękam się, nie mierzi mnie śmierci twa groźba,
Lecz mierziłoby mnie braterskie ciało niepogrzebane.
KREON (Na stronie.)
Dziewka ta jedną splamiła się winą,
Lecz nie ja mężem, lecz ona by była, gdyby postępek ten uszedł jej płazem!
I siostrę skarcę! Że jej wspólniczką była w tym pogrzebie.
Wołać mi tamtą!
ANTYGONA
Chceszli co więcej, czyli śmierć mi zadać?
KREON
W tym jednym zawiera się wszystko.
ANTYGONA
Więc na cóż zwlekać? Tak wstrętne tobie wszelkie me postępki.
Wiedz, że wszyscy rzecz by pochwalili, gdyby im trwoga nie zawarła mowy.
Ale tyranów los błogi, wolno im czynić, co zechcą, i mówić.
KREON
Tylko ty tak sądzisz!.
ANTYGONA
Inni też, lecz stulają wargi.
KREON
Nie wstyd ci, jeśli od nich się wyróżniasz?
ANTYGONA
Czcić swe rodzeństwo nie przynosi wstydu. Nie jak niewolnik, lecz jak brat on zginął.
KREON
On, co pustoszył kraj, gdy tamten bronił?
ANTYGONA
A jednak Hades pożąda praw równych.
KREON
Dzielnemu równość ze złem nie przystoi.
ANTYGONA
Któż wie, czy takie wśród zmarłych są prawa?
KREON
Wróg i po śmierci nie stanie się miłym.
ANTYGONA
Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić.
KREON
Jeśli chcesz kochać, kochaj ich w Hadesie. U mnie nie będzie przewodzić kobieta.
(Wchodzi na scenę Ismena; smutna; głowa spuszczona na dół.)
KREON
Na mą zgubę dwa wyrodki żywię. Mów, czyś była wspólniczką w tym pogrzebaniu, lub wyprzej się winy.
ISMENA
Winna ja jestem i biorę na się tej zbrodni połowę.
ANTYGONA
Lecz sprawiedliwość przeczy twym stwierdzeniom, gdyż nie chciałaś.
ISMENA
Jednak w niedoli nie omieszkam wziąć na siebie cząstkę twych cierpień.
O, nie zabraniaj mi, siostro, choć w śmierci z tobą się złączyć i uczcić zmarłego. Jakiż żywot mnie czeka bez ciebie!
ANTYGONA
Pytaj Kreona! Zwykłaś go słuchać. Cierpię, że mi śmiać przyszło się z ciebie.
ISMENA
O, ja nieszczęsna! Więc chcesz mnie porzucić?
ANTYGONA
Wybrałaś życie — ja życia ofiarę. W słowach ty rady, ja szukałam w czynie.
Bądź zdrowa, żyjesz — a moja już dusza w krainie śmierci… zmarłym świadczyć może.
KREON (do Ismeny)
Jednej się teraz zwichnął rozum,
(do Antygony)
Druga od młodu była szalona.
ISMENA
Więc narzeczoną chcesz zabić ty syna?
KREON
Złą dla syna niewiastą się brzydzę. Lecz dosyć tych zwlekań!
Straż! Zabrać je! Ulękną się serca, gdy widmo śmierci zaglądnie im w oczy.
(Wchodzi strażnik i odprowadza Antygonę i Ismenę. Za nimi wychodzi Kreon.)
● MUZYKA w tle:
CHÓR
Przodownik CHÓRU
Szczęśliwy, kogo w życiu klęski nie dosięgły!
Starzec 1
Tak już od wieków w Labdakidów domy, po dawnych gromach nowe godzą gromy.
Starzec 2
Bóle minionych pokoleń nie niosą ulg i wyzwoleń.
Starzec 3
O losie, któż się z twą potęgą zmierzy?
Przodownik CHÓRU
Nadzieja złudna, bo jednym da skrzydła, drugich omota w swe sidła.
● MUZYKA głośniej:
(Wchodzi HAIMON na scenę; chodzi przez chwilę szybkim krokiem; twarz zakrywa rękami.)
● MUZYKA cichnie
KREON (wchodzi)
Harmonie! O synu! Czy ty przybywasz tu gniewny wskutek wyroku na twą narzeczoną.
Synu! Nie porzuć dla marnej dziewki rozsądku!
Z całego miasta ona jedyna oparła się prawu.
Nie myślę więc stanąć wszem i wobec jak kłamca!
HAIMON
Ojcze, cichaczem przyszło mi wysłuchać, jak miasto nad tą się żali dziewicą,
Że serce przyniosła, bo brat jej leżał martwy bez pogrzebu.
Nie żyw więc, ojcze, przeświadczenia, że tylko twoje coś warte jest zdanie.
Choćby był mądry, przystoi mężowi ciągle się uczyć, a niezbyt upierać.
Ustąp ty przeto i zaniechaj gniewu.
CHÓR
Przodownik CHÓRU
O panie, słuchaj, jeśli w porę mówi,
Starzec 1
Obaj mądrze prawią.
KREON
Mam brać nauki u tego młokosa?!
HAIMON
Na rzecz, nie wiek, baczyć trzeba. Przeczy tobie głos ludu.
KREON
Czyż nie do władcy państwo należy?
HAIMON
Pięknie byś wtedy rządził… na pustyni. Widzę, że ty z drogi zbaczasz prawej.
KREON
Strzegę godności mej władzy?
HAIMON
Władzą pomiatając bogów?!
KREON
Cała twa mowa jej sprawy broni!
HAIMON
Twej sprawy! Mojej i podziemnych bogów.
KREON
Nigdy już żywej ty jej nie poślubisz.
HAIMON
Zginie — to śmiercią sprowadzi zgon inny.
KREON
A więc już groźbą śmiesz we mnie ty godzić? Wnet pożałujesz twych nauk, młokosie!
HAIMON
Chcesz więc ty mówić, a drugich nie słuchać?
KREON
Dość! Straże Przyprowadzić tu dziewkę; niech wyrodna na oczach kochanka tu ginie, natychmiast!
HAIMON
Nie umrze ona przy mnie! Nie marz o tym! Nie ujrzę tego, raczej ty nie ujrzysz więcej mojego oblicza!
(Odchodzi.)
Przodownik CHÓRU
Władco, w młodej głowie rozpacz złym doradcą.
KREON
Niech knuje a dziewki nie wyrwie on śmierci.
Przodownik Chóru
Jakiż gotujesz jej koniec?
KREON
Zamknę ją na pustkowiu. W skalistym lochu zostawię żyjącą.
(Odchodzi.)
● MUZYKA głośno w tle: Hans Zimmer Ad arcana
(Chór cofa się do tyłu. Wchodzi powoli Antygona.)
● MUZYKA ciszej
ANTYGONA
Słońce, już mi nigdy nie zaświeci. Ani zaznałam miłości, ani mi zabrzmi żadna pieśń weselna.
● MUZYKA głośniej; po chwili ciszej
CHÓR
Starzec 1
Pieśni ty godna i w chwały rozkwicie. W kraj śmierci niesiesz twe życie.
Starzec 1
Ani cię chorób przygnębiło brzemię, ni miecza ostrze zwaliło na ziemię.
Starzec 2
Lecz własnowolna, nie dobiegłszy kresu, żywa w kraj stąpasz Hadesu.
● MUZYKA głośniej; po chwili ciszej
ANTYGONA
Wzywam was! Zwróćcie litosne swe oczy, na mnie, co idę ku ciemnej pomroczy,
Do niezwykłego grobowca gdzieś w skale.
Przodownik CHÓRU
Zły los cię ściga rodowy.
ANTYGONA
Nieszczęśni moi rodzice! Klątwą dziś do was podążę,
Za wami idę ja, co w życia wiośnie zginęłam, prawie nie zaznawszy świata.
● MUZYKA głośniej; po chwili ciszej
ANTYGONA
Jakież to bogów złamałam ustawy? Jakże do bogów podnosić mam modły.
Wołać o pomoc, jeżeli czyn prawy, który spełniłam, uznano za podły?
Lecz jeśli z bogów to zrządzenie płynie, trzeba mi winnej znieść w ciszy cierpienie.
(Odchodzi.)
● MUZYKA głośniej; po chwili ciszej
Przodownik CHÓRU
W grobowej skryta komorze.
Ni pieniądz ni siła, ni warowne wieże, nie uchronią przed przeznaczeniem.
● MUZYKA głośniej
(Wchodzi na scenę Tyrezjasz; ślepy z kijem w ręku.)
● MUZYKA cichnie
TYREZJASZ (do Starców)
O Teb starszyzno, wspólnym my tu krokiem zdążamy, bo ciemnym za oko staje przewodnika ręka.
KREON
Cóż tam nowego, Tyrezjaszu stary?
TYREZJASZ
Ja rzeknę, ty zaś posłuchaj wróżbiarza. Znowu stoisz na przełomie.
KREON
Co mówisz? Trwogą przejmują twe słowa.
TYREZJASZ
Wszystkich jest ludzi błądzić udziałem i z prostej zejść drogi,
Lecz mąż, co zbłądził, nie jest pozbawiony czci i rozwagi,
Jeżeli wśród nieszczęść szuka lekarstwa i nie trwa w uporze.
Ustąp ty śmierci i nie drażnij zmarłego. Cóż to za chwała nad trupem się znęcać?
KREON
Starcze, wy wszyscy mierzycie we mnie. Na pogrzeb tego jednak nie zezwolę.
TYREZJASZ
Za to, że z światła zszedłeś do nocy,
Zamknąłeś życie haniebnie w grobowcu,
A tu na ziemi zmarłe trzymasz ciało, które się bóstwom należy podziemnym.
Nie masz żadnego ty nad zmarłym prawa
Poznasz ty wkrótce, mężczyzn i niewiast w twoim domu jęki.
A wszelkie miasto przeciw tobie stanie.
(Odchodzi.)
Przodownik CHÓRU
O władco, fałszu on nigdy nie zwiastował nikomu.
KREON
Ja też wiem o tym i trwoga mną miota. Cóż tedy czynić?
Przodownik CHÓRU
Idź i wyprowadź dziewkę z ciemnej groty, a grób przygotuj dla ciała, co leży.
KREON
Com sam namotał, sam teraz rozwiążę.
(Wychodzi w pośpiechu.)
● MUZYKA w tle:
CHÓR
Starzec 1
Los podnosi i los znów pogrąża bez przerwy w szczęście ludzi i w nieszczęścia,
Starzec 2
A nikt przyszłości wywróżyć niezdolny.
Starzec 3
Jeśli radość w człowieku przygaśnie, to on nie żyje, lecz żywym jest trupem.
● MUZYKA głośniej; po chwili cichnie
(Wchodzi Strażnik i pada na kolana na scenie.)
STRAŻNIK
Dziś wszystko — stracone. Hajmon nie żyje! W gniewie na ojca mordy sam się zabił.
Przodownik CHÓRU
Wróżbito, jakżeś czyn trafnie określił! Lecz otóż widzę biedną Eurydykę, żonę Kreona.
(Wchodzi EURYDYKA)
EURYDYKA
Powtórz! Jaką wieść przynosisz.
STRAŻNIK
Ja, miłościwa pani, byłem przy Kreonie, jak biedne ciało Polinika pochował do ziemi.
To uczyniwszy, zaraz do kamiennej groty, do dziewczyny śpieszymy.
W grobowcu głębi dojrzym wnet dziewkę, wiszącą za gardło! Hajmon widząc ją
nad ostrzem się schyla i miecz w bok wraża, jeszcze w konaniu do zmarłej się tuli.
EURYDYKA
Nie! (Wybiega.)
STRAŻNIK
Pani! Zaczekaj!
(Wybiega za nią.)
● MUZYKA głośno w tle: Hans Zimmer Malleus Maleficarum
(Starcy podchodzą do widowni ze świecami; na scenie zapada ciemność; po chwili odwracają się ku scenie i oświetlają ją ponownie świecami; Kreon klęczy nad ciałem Hajmona i Antygony.)
● MUZYKA ciszej w tle
KREON (Nachylony nad ciałami.)
Widzicie teraz ofiary i ofiar mordercę.
Słowo dziś moje me czyny przeklina.
Mój obłęd zmiażdżył te życia.
Czyż ja nie na dnie już nieszczęścia głębi?
● MUZYKA głośniej; po chwili ciszej
STRAŻNIK (Wchodzi na scenę; odkrywa ciało Eurydyki leżące z tyłu sceny.)
Nie masz już żony; syna twego matka właśnie na swoje targnęła się życie.
● MUZYKA głośniej
(Kreon podchodzi do ciała Eurydyki i upada.)
● MUZYKA ciszej
KREON
Nieszczęście z nieszczęścia się sączy, z synem śmierć żonę mi łączy.
Nie widzę końca mej męce.
● MUZYKA głośniej; po chwili ciszej
Groza mną trzęsie. O biada! Win mi nie ujmie nikt, ja tych śmierci winny.
Uwodźcie mnie stąd; niech moim obliczem nie mierżę, ja, co mniej jestem jak niczym!
● MUZYKA głośniej po chwili ciszej
Przodownik CHÓRU
O nic nie błagaj, bo próżne marzenia,
By człowiek uszedł swego przeznaczenia.
Dane autora: Marzena Skibicka
Powrót | Do góry





, aby dodać komentarz.