Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Strony statyczne

“Ja każę a dzieci mnie słuchają” – o negatywnym wychowaniu okiem Superniani (strona 4)

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2009-11-24 11:31:24

Wywiad z Dorotą Zawadzką– popularną Supernianią, o systemie kar i nagród, metodach pracy z uczniem wymagającym szczególnej opieki oraz dlaczego metody wychowawcze współczesnych nauczycieli pozostawiają– jej zdaniem– wiele do życzenia.

Tutaj wychowawcy chyba powinni szybko reagować…

Reakcje wychowawców to kolejny trudny temat. Zajęcia wychowawcze to często realizowanie zaległych lekcji przedmiotowych albo rozmowa o niczym. Nie rozmawia się o niczym ważnym, to nie są żadne godziny wychowawcze, nikt nie wychowuje na tej godzinie. Mam wrażenie że zniknęły ze szkoły.

Ale nauczyciele chyba nie są też przygotowani do prowadzenia takich lekcji lub boją się podjąć taką trudną rozmowę…

Oni nie są tego uczeni, więc jak mają rozmawiać o seksie, o moralności. Gdyby pan wszedł do liceum na radę pedagogiczną i spytał nauczycieli, co oni wiedzą o rozwoju moralności młodych ludzi, to mogę się założyć o każde pieniądze, że nie znają teorii Piageta, Kohlberga, aniżadnej innej. Nauczyciel nie bardzo wie, czego może oczekiwać od dziecka w danym wieku. A pewne rzeczy są normalne w danym wieku. Powtarzam rodzicom: dwulatek będzie walił pięścią, będzie się buntował; sześciolatek będzie się wiecznie obrażał; dziesięciolatek będzie trzaskał drzwiami i mówił, że wychodzi; szesnastolatek powie, że życie jest straszne, niejeden będzie miał nawet myśli samobójcze. W każdym wieku można znaleźć kilkanaście zachowań, twierdzeń, potrzeb wspólnych dla wszystkich dzieci. Nauczyciele tego nie wiedzą, uważają, że uczeń złośliwie coś robi. A ja powtarzam: on ma 15 lat, szuka swojej tożsamości, tego, kim jest. Nikt mu nie powiedział, jak szukać, gdzie szukać, ani co zrobić z tym, co znajdzie.

Nasuwa się smutny wniosek, że cały system kształcenia nauczycieli jest zły.

Tak, to jest– niestety– wielki problem. Nauczyciele są fatalnie wykształceni, nie rozwijają się. Co z tego, że mają ciągle jakieś szkolenia, jak z tych szkoleń nic nie wynika. Gdy zadaję nauczycielkom pytanie, jaką ostatnio książkę dla dzieci przeczytały, to nie wiedzą, o co mi chodzi. A przecież one pracują z dziećmi, powinny śledzić, jakie nowości wydawnicze się ukazują. One nie chodzą do teatru. Nie inwestują też w siebie jako osoby. Aby nauczyciel był dobrym nauczycielem, musi być ciekawy na dwa sposoby: musi być ciekawą osobą i musi być ciekawy świata.

Powinien rozwijać pasje wśród uczniów.

A jak sam nie ma pasji, nie ma wiedzy? Ile nauczycielek nauczania zintegrowanego jest biegłych w obsłudze komputera? Dzieci wiedzą więcej niż one. Jak nauczycielka mówi, że nie potrafi zrobić zdjęcia telefonem komórkowym, to dzieci się z niej śmieją. Nauczyciel musi wiedzieć więcej. Na początku nauczania powinni pracować najlepsi nauczyciele, żeby zarazić pasją do uczenia się, aby pokazali, że uczenie to najlepsza przygoda życia, a nie horror. A w naszych szkołach wpaja się dzieciom, że nauka to kara.

System awansu zawodowego nauczycieli powinien skutkować podnoszeniem ich kwalifikacji, ale ten system się nie sprawdza. Jak– Pani zdaniem– powinno to funkcjonować, aby przynosiło efekty?

Z całą pewnością nauczyciele powinni się uczyć rzeczy, które są raportowane jako problemowe. Jeżeli się mówi o problemie z młodzieżą agresywną, to nauczyciele powinni mieć natychmiast zajęcia ze specjalistami w tej dziedzinie. Dobre warsztaty z agresji, z relacji społecznych.

Co jeszcze powinniśmy zmienić w naszych szkołach?

Karta Nauczyciela broni złych nauczycieli. Jest masa ludzi, którzy nie powinni pracować w zawodzie– złośliwych, nieprzyjemnych, nie mówiąc już o ich wiedzy merytorycznej i osobowościowych cechach.

Dyrektor powinien być władny. Skoro może wyrzucić nauczyciela, który do pracy przychodzi nietrzeźwy, powinien móc również wyrzucić nauczyciela, który mówi do uczniów: durniu, idioto, kretynie… To jest codzienność polskiej szkoły na każdym etapie. Mnie to irytuje, jak rozmawiam z nauczycielami, że oni mają takie poczucie wyższości, uważają, że są najlepsi. Oczywiście sama jestem nauczycielką i spotykam również fantastycznych ludzi. A ponieważ o tych złych mówi się więcej niż o tych dobrych, to taki a nie inny obraz nam się wyświetla.

W przedszkolach często mamy do czynienia z takimi ciociami, którym się wydaje, że opieka nad dziećmi to jest coś, co każda kobieta potrafi niejako z nadania. A to jest bardzo trudna praca.

Jak pomóc dziecku, które nie potrafi się zaaklimatyzować w grupie, jest z biedniejszej rodziny albo jest w jakiś sposób ułomne, przez co dzieci– jak to dzieci– zaczynają takiemu dziecku dokuczać, a nauczycielka nie bardzo sobie z tym radzi, nie potrafi w zarodku zdusić?

Niestety, z moich obserwacji wynika, że postępowanie dzieci jest odbiciem postaw rodziców. Dzieciom nie przeszkadza bowiem, że inne dziecko ma mniej albo ma jakiś kłopot rozwojowy. Dzieci nie są zdemoralizowane, nie do końca zwracają uwagę na tego typu rzeczy, dzielą się, przejawiają empatię. To rodzice uczą dzieci negatywnych zachowań, mówiąc np.„Nie dawaj jej, bo się zarazisz”,„Nie baw się z nim, bo jego rodzice mają gorszy samochód”… Albo dziecko chce na urodziny zaprosić koleżankę, a mamusia mówi:„Jej nie zapraszaj, bo przyniesie ci brzydki prezent”. Tak dorośli postępują. Pamiętam sytuację sprzed pięciu lat, kiedy nauczycielka, która miała w grupie dziewczynkę polsko-kubańskiego małżeństwa, mówiła o niej:„O, to Bambo, nikt z nią nie siada”. Mój znajomy był zmuszony niedawno przenieść swoją córkę z przedszkola, bo wychowawczyni mówiła do niej:„Murzyneczka nasza kochana, umyj rączki, może będziesz miała bardziej białe”. A ona przecież z sympatii tak mówiła!

Ale jak pomóc takiemu dziecku?

Trzeba z nim porozmawiać na poziomie grupy, ale to też nie zaczyna się w szkole, tylko wcześniej. Takie koło jest trudne do przerwania. O takich rzeczach trzeba mówić z gimnazjalistami i z licealistami. Krzysztof Zanussi ostatnio w wywiadzie powiedział, że młodzi ludzie na poziomie gimnazjum, liceum kompletnie nie wiedzą, jakie mają wartości, co jest ważne, a co nieważne: być czy mieć? A ci ludzie później mają dzieci i tak je wychowują. To my, dorośli, się pogubiliśmy, nam się wydaje, że pieniądze załatwią wszystko.

O czym powinni rozmawiać rodzice z sześciolatkiem?

O wszystkim, naprawdę o wszystkim. O tym, co go interesuje. O tym, o co pyta. Tylko na to trzeba mieć czas, a dorośli często go nie mają.

Najczęściej się sadza dziecko przed telewizorem, komputerem, daje zabawkę i pozostawia samemu sobie.

I– niestety– za parę lat będziemy od tego odcinać kupony, będziemy pokoleniem domu starców. Nasze dzieci będą nas oddawały do domu starców, bo do niczego nie będziemy im potrzebni. Nie budujemy więzi. A jak mamy babcię czy dziadka w domu, to też ośmieszamy. W ogóle do babci się nie chodzi, nie dzwoni. Albo jak jedziemy na wakacje, to psa do lasu, a babcię do szpitala. Wystarczy porozmawiać z lekarzami, posłuchać, co mówią. Przed wakacjami jest masa staruszków przywożonych na dyżury internistyczne i zostawianych tam.

Ponury obraz świata wynurza się z naszej rozmowy.

Udajemy, że tak nie jest. Zamiatamy takie rzeczy pod dywan. Głośna była sprawa chłopca, któremu podczas rehabilitacji połamali nogi w 5 czy 6 miejscach. Żeby mógł być teraz rehabilitowany, potrzebne jest orzeczenie komisji lekarskiej. Jego matka napisała do TVN, bo powiedziano jej, że komisja będzie dopiero za 2 lata, a ona nie może rozpocząć rehabilitacji, dopóki nie otrzyma kwitu z orzecznictwa. Nagle się okazało, że pan z rady lekarskiej powiedział, że oni to zrobią w dwa tygodnie– tylko dlatego, że przypadek został nagłośniony medialnie. Albo w przedszkolu jest agresywne dziecko, media nagłośnią sprawę, zlinczuje się rodziców i dziecko. A wcześniej nikt nic nie zrobił. Sami uczymy dzieci kłamać. Powtarzam rodzicom, że żadne dziecko nie rodzi się złe! My wychowujemy dzieci, które kradną, biją. Zastanówmy się, od kogo słyszą:„Oddaj mu!”,„Uderz go!”.

W mediach też nie słyszę dochodzenia, dlaczego to dziecko się tak zachowywało.

Bo to nikogo nie interesuje. Ludzi interesuje tylko, że był potworem. Efekt nas interesuje, bo efekt jest medialny. Na spotkaniach z dziennikarzami powtarzam: to jest wasze zadanie nieść kaganek oświaty i tłumaczyć rodzicom. Prowadzę warsztaty dotyczące problemu bicia dzieci, w których biorą udział ludzie z całego kraju. I słyszę jak rozmawiają o własnych dzieciach, o tym, że bez klapsa nie wymusiliby na dziecku posłuszeństwa. Jak oni później mają mówić z przekonaniem, że nie wolno bić dzieci, skoro sami nie są przekonani, że nie należy tego robić?

Ostatnio Bronisław Wildstein w artykule na temat organizacji pozarządowych, które piszą nowy projekt ustawy o zakazie przemocy wobec dzieci, porównał szarpnięcie dziecka, żeby nie przebiegło przez ulicę, z przemocą wobec dziecka. To jest chore.

A Pani uważa, że ten projekt jest sensowny?

W tym projekcie jest bardzo dużo dobrych pomysłów. Jest to projekt oparty na wielkich emocjach, więc pewnie też jest niedopracowany. Ale to jest pierwsza próba. Rzecznik Praw Obywatelskich mówi, że można bić dzieci, byle z miłością. On to powiedział publicznie! Albo pani prezydentowa, która wręcza nauczycielom biorącym udział w kampanii„Szkoła bez przemocy” dyplomy, mówi, że można dać dziecku klapsa, bo jak się nie da, to z niego wyrośnie złodziej i urwis. Mnie przeraża nie to, że ona tak mówi, tylko to, że tak myśli.

I na koniec naszej rozmowy chciałabym dodać, że znam bardzo wielu wspaniałych, mądrych nauczycieli, dyrektorów zarowno szkól jak i przedszkoli. Znam świetne szkoły w całej Polsce ale dopóki będzie w nich choćby jeden zły nauczyciel nic się nie uda. Bo będziemy słyszeć o tym złym a nie o tej ogromnej ilości wspaniałych. Wiem, że po przeczytaniu tej rozmowy wielu nauczycieli może być urażonych, ale niech rozejrzą się wokół siebie i zastanowią się czy aby na pewni nie mam dużo racji. Choć niestety to boli.

Dziękujemy za rozmowę.

Natalia Wojciechwska
Radosław Lewandowski

Rozmowa ukazała się w październikowym numerze miesięcznika «Doradca Dyrektora Przedszkola».

<< Poprzednia strona

Powrót | Do góry
Zaloguj się

, aby dodać komentarz.