Nie żałuję, że poszedłem na studniówkę w tym roku. A wszystko dzięki przedstawieniu, jakie przygotowali uczniowie. W szkole jest dużo fałszu i obłudy, natomiast na studniówce szczera prawda. Młodzież bowiem pokazuje takie zachowania, które staramy się ukryć albo z których nie zdajemy sobie sprawy.
Dawniej młodzież drwiła z tego, że nauczycielom ślinka cieknie z powodu wdzięku uczennic. Pamiętam, jak pokazano kolegę, który podczas lekcji zagląda w biust nastolatek, bierze do tablicy kuso ubrane dziewczęta i każe im pisać na tablicy wyżej, wyżej, coraz wyżej. Dawniej seks był stałym tematem przedstawień studniówkowych. Uczniowie lubili też pokazać skłonność nauczycieli do alkoholu. Miało się wręcz wrażenie, że rada pedagogiczna to banda pijaków i seksoholików. Oczywiście, młodzież przesadzała, ale samo podjęcie tematu było zastanawiające. W tym roku nie było ani seksu, ani alkoholu.
Uczniowie włożyli do jednego worka prawie wszystkich nauczycieli. Pokazywali, że jesteśmy bardzo nerwowi. Geograf krzyczał jak opętany, że ziemia jest okrągła. Nauczycielka biologii darła się nawet wtedy, kiedy sprawdzała listę obecności. Historyk zdzierał gardło, powtarzając daty, a anglistka wydzierała się w niebogłosy, recytując Szekspira. Uczniowie siedzieli grzecznie, a nauczyciele zachowywali się jak wariaci, biegali po sali i krzyczeli, że nie dostają dodatku za pracę w trudnych warunkach i że będą tak musieli pracować do głębokiej starości. Nerwica w stopniu bardzo zaawansowanym.
Na studniówce udawaliśmy, że nas to bawi. Jednak naprawdę wszyscy byli bardzo zmartwieni. Stary geograf, niegłupi chłop zresztą, powiedział, że woli już przedstawienia o seksie i alkoholu. Wtedy naprawdę można było się pośmiać, a po takim przedstawieniu nie pozostaje nic innego jak się porządnie upić. No więc niektórzy się upili, potem poszli tańczyć z uczennicami i wtedy było jak dawniej.
-SS-
Powrót | Do góry





Komentarze