Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawieñ szkolnych
Lekcja w kinie

Strony statyczne

Niebezpieczna szkoła

Pobierz do PDF Wydrukuj stronÄ™
Data dodania: 2012-01-25 11:14:38

Stan bezpieczeństwa w szkołach jest zatrważający — alarmuje «Rzeczpospolita». Uczniowie, jak w gangsterskim świecie, wymuszają od młodszych kolegów pieniądze, telefony komórkowe. W razie sprzeciwu grożą pobiciem, a nawet biją.





Z policyjnych statystyk, do których dotarła «Rzeczpospolita», wynika, że przestępstw w szkołach przybywa, a sprawcy są coraz młodsi i bardziej brutalni. – Coraz niższy jest wiek sprawców i coraz większa liczba przestępstw dokonywanych z dużą dozą agresji – przyznaje Grażyna Puchalska z KG Policji. – Przestępstw, zwłaszcza z użyciem przemocy, dopuszcza się więcej dziewczyn. W szkołach podstawowych i gimnazjach (gdzie uczy się ok. 3,4 mln uczniów) w 2011 r. doszło do 28 tys. przestępstw, czyli blisko dwa tysiące więcej niż rok wcześniej. Największy skok dotyczy wymuszeń i rozbojów. O ile w 2009 r. doszło do nich 3,9 tys. razy, to w ubiegłym – już 7,5 tys. To oznacza, że rozbojów było o 93 proc. więcej niż dwa lata temu. Przykłady można mnożyć. W szkole podstawowej w Lipnie (woj. kujawsko-pomorskie) 15-latka żądała pieniędzy od młodszych dzieci, strasząc je bratem, który siedzi w więzieniu. Groziła, że pobije ich, gdy nie zapłacą. Dwaj 14-latkowie z gimnazjum w Warszawie zabierali dzieciom gotówkę, kanapki i słodycze. Jednemu z chłopców wyznaczyli termin spłaty. Proceder trwa często miesiącami, bo nastolatki długo ukrywają problem.
— Jako społeczeństwo uznaliśmy dzieci za osoby dorosłe. Efekt jest taki, że zachowują się one jak dorośli. Obserwują ich świat, biorą z niego, co chcą – mówi prof. Mariusz Jędrzejko, socjolog z SGGW, specjalista terapii uzależnień.

Źródło: Rzeczpospolita
 


Powrót | Do góry
Zaloguj siÄ™

, aby dodać komentarz.

Problem trzeba bardzo wprost i brutalnie pokazywać rodzicom. To Oni wychowują dzieci, my możemy tylko pomagać, jeśli trafimy na rozsądnego rodzica. A to, że giniemy w "papierologii", że nie robimy nic, bo ciągle mamy wakacje jest zasługą opinii Wydziałów Oświaty i mediów. Ryza papierów na "tabliczkę Szkoła z Klasą", druga ryza na "Szkołę bez przemocy"! Tabliczki są - tylko nie ma czasu na pracę z dzieciakami. Niedługo (już właściwie są) szkoły będą obwieszone tabliczkami, jak choinka... coś z tego wynika? NIC!!! Bo nie ma czasu na pracę z uczniem i jego rodzicem. Ważna jest statystyka i papierowa metodologia - ot co
  • jotal
  • 25.01.2012, 20:32
Artykuł zawiera wiele prawdy.Co tu dużo mówić,sama na własnej skórze się o tym przekonałam dzisiaj.Umówiłam się w swoim wolnym dniu z rodzicami w szkole,by porozmawiać o problemach ich dziecka,a po wyjściu ze szkoły czekał na mnie mój samochód z wybitą tylną szybą.I o czym my tu mówimy!!!Nikt nas nie chroni,a dzieciaki robią sobie co chcą i śmieją się nam w nos!!!Od nas wymaga się bardzo wiele,a nam ofiarowuje się bardzo mało albo nic!! Uczniowie mają za dużo praw,a za mało obowiązków, to jedna z przyczyn takich zachowań.A po wtóre nie mają najczęściej dobrych wzorców we własnym domu.Może ten problem zainteresuje wreszcie nasze ministerstwo,a nie wymyślanie kolejnych,bezsensownych zarządzeń.

Ostatnio edytowany: 2012-01-25 20:33:58

Nie no przecież "nasi" politycy uważają że potrzeba mniej nauczycieli bo niż idzie (słyszę to co roku od 1992 gdy zaczęłam pracę) to klasy niech mają po 35 dzieci, a co pieniądze się oszczędzi. Gdzie ta "UNIA" która podobno badała warunki w jakich pracujemy?! Po co nam MEN jeśli rządzą nami ludzie z urzędów do których przelewane są pieniądze nie dla nas tylko do łatania dziur budżetowych?! Dlaczego nie bronią nas tylko wymyślają co chwila bzdurne papiery - na pracę z dziećmi nie ma czasu!!! Logiczne jest że w mniejszej grupie dotrze się do wszystkich-mała czyli nie 25 czy 30!!! Zapraszam "Państwa" z urzędów na godzinę do grupy przedszkolnej albo szkolnej - nie mają pojęcia na czym polega nasza praca!!! Szczują tylko społeczeństwo przeciwko nam jak to my mało pracujemy. Żeby tak pracowali jak my to było by w naszym kraju normalnie.
To prawda. Coraz trudniej pracuje się w gimnazjach. Źle rozumiana solidarność młodzieży prowadzi do różnych nieciekawych sytuacji. "Ja wiem, ale nie powiem, bo nie jestem donosicielem" to częsty zwrot. Autorytet to kolega nie dorosły. I najczęściej kolega nie będący wzorem do naśladowania.