Zginął dziennik, może jeszcze się znajdzie. Na razie wszyscy są z tego powodu bardzo zdenerwowani. Trwa polowanie na winnego. Niestety, podejrzani są wszyscy, także ja. Nieopatrznie bowiem przyznałem się do tego, że na swojej lekcji dziennik miałem. Potem odłożyłem go do przegródki w pokoju nauczycielskim i podobno wszelki ślad po nim zaginął. Koleżanka, która miała z tą klasą lekcję po mnie, twierdzi, że już dziennika nie było.
Zrobiłem prywatne śledztwo i okazało się, że dziennik był jeszcze na dwóch lekcjach po mnie. To znaczy, tak twierdzą uczniowie. Poinformowali mnie, że nauczycielki sprawdzały nawet listę obecności i wpisywały tematy lekcji. Nie chcę jednak brać dzieci na świadków i wciągać je w spory między nauczycielami. Podejrzewam, że koleżanki odruchowo powiedziały, iż dziennika nie miały, a teraz głupio im przyznać, jak było naprawdę. Gdybym był bardziej cwany, zachowałbym się podobnie. Ale jestem głupi, więc się przyznałem i teraz podejrzewają mnie, że zgubiłem dziennik.
Podobny problem mieliśmy już parę razy. Kiedyś nawet wychowawczyni pośpieszyła się i– przekonana, że zginął na zawsze– wypełniła nowy dziennik. Znalazł się po paru dniach w kartonie z makulaturą. Kto go tam włożył, Bóg raczy wiedzieć. Po takiej historii żaden wychowawca nigdy nie spieszył się z przepisywaniem dziennika. Czekaliśmy zawsze aż do skutku. Pewnego razu winna była nauczycielka, która schowała go do swojej szafki, poszła potem na zwolnienie lekarskie, a jak przyszła, to jeszcze przez tydzień nie zaglądała do szafki. Wprawdzie prosiliśmy ją, aby poszukała, ale od razu zastrzegła, że to nie ona. Jej się nigdy coś takiego nie zdarzyło. No i w końcu był ten pierwszy raz.
Mam nadzieję, że znowu ktoś wcisnął dziennik w swoje szpargały i do głowy mu nie przychodzi podejrzewać siebie. Wszyscy bowiem rzucają podejrzenia na innych. Ja, nauczony doświadczeniem, nie ufam sobie. Dlatego na wszelki wypadek zrobiłem gruntowny porządek we wszystkich szafkach. Znalazłem tam wiele rzeczy, które uznawałem za całkowicie zaginione. Nawet 50 złotych znalazłem, które kiedyś schowałem na czarną godzinę, a potem zapomniałem. Jednak dziennika nie znalazłem. Niech podobne porządki zrobią wszyscy nauczyciele, a problem będzie rozwiązany. Niestety, ludziom się nie chce, gdyż są na sto procent przekonani, że to nie oni. Może jednak warto sprawdzić.
-SS-
Powrót | Do góry





Komentarze