Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Zginął dziennik

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2011-03-23 08:11:52

Zginął dziennik, może jeszcze się znajdzie. Na razie wszyscy są z tego powodu bardzo zdenerwowani. Trwa polowanie na winnego. Niestety, podejrzani są wszyscy, także ja. Nieopatrznie bowiem przyznałem się do tego, że na swojej lekcji dziennik miałem. Potem odłożyłem go do przegródki w pokoju nauczycielskim i podobno wszelki ślad po nim zaginął. Koleżanka, która miała z tą klasą lekcję po mnie, twierdzi, że już dziennika nie było.

Zrobiłem prywatne śledztwo i okazało się, że dziennik był jeszcze na dwóch lekcjach po mnie. To znaczy, tak twierdzą uczniowie. Poinformowali mnie, że nauczycielki sprawdzały nawet listę obecności i wpisywały tematy lekcji. Nie chcę jednak brać dzieci na świadków i wciągać je w spory między nauczycielami. Podejrzewam, że koleżanki odruchowo powiedziały, iż dziennika nie miały, a teraz głupio im przyznać, jak było naprawdę. Gdybym był bardziej cwany, zachowałbym się podobnie. Ale jestem głupi, więc się przyznałem i teraz podejrzewają mnie, że zgubiłem dziennik.

Podobny problem mieliśmy już parę razy. Kiedyś nawet wychowawczyni pośpieszyła się i– przekonana, że zginął na zawsze– wypełniła nowy dziennik. Znalazł się po paru dniach w kartonie z makulaturą. Kto go tam włożył, Bóg raczy wiedzieć. Po takiej historii żaden wychowawca nigdy nie spieszył się z przepisywaniem dziennika. Czekaliśmy zawsze aż do skutku. Pewnego razu winna była nauczycielka, która schowała go do swojej szafki, poszła potem na zwolnienie lekarskie, a jak przyszła, to jeszcze przez tydzień nie zaglądała do szafki. Wprawdzie prosiliśmy ją, aby poszukała, ale od razu zastrzegła, że to nie ona. Jej się nigdy coś takiego nie zdarzyło. No i w końcu był ten pierwszy raz.

Mam nadzieję, że znowu ktoś wcisnął dziennik w swoje szpargały i do głowy mu nie przychodzi podejrzewać siebie. Wszyscy bowiem rzucają podejrzenia na innych. Ja, nauczony doświadczeniem, nie ufam sobie. Dlatego na wszelki wypadek zrobiłem gruntowny porządek we wszystkich szafkach. Znalazłem tam wiele rzeczy, które uznawałem za całkowicie zaginione. Nawet 50 złotych znalazłem, które kiedyś schowałem na czarną godzinę, a potem zapomniałem. Jednak dziennika nie znalazłem. Niech podobne porządki zrobią wszyscy nauczyciele, a problem będzie rozwiązany. Niestety, ludziom się nie chce, gdyż są na sto procent przekonani, że to nie oni. Może jednak warto sprawdzić.

-SS-


Powrót | Do góry

Oceń materiał

Komentarze

U nas też zginął dziennik i oczywiście nie ma winnego.Co ciekawe,jedni nauczyciele są całkowicie poza podejrzeniami,inni,którzy nawet w tej klasie nie uczą, wskazywani są jako domyślni złośliwi pragnący komuś dokuczyć.Niewinni-to ci z opcji dyrektorskiej,zawsze bez skazy ,niewinni i często zwolnieni od wszelkiej pracy, bo dyrekcja i tak ma o nich superzdanie-lojalni ulubieńcy, którzy zrobią wszystko dla szefa, więc trzeba o nich dbać i oszczędzać ich siły.Prawdopodobni winni są ci,na których dyrekcja i jej poplecznicy się krzywią.To im się przecież ciągle coś nie podoba,każą sobie wszystko wyjaśniać, zanim zagłosują na konferencji, czytają zanim podpiszą,mają swoje zdanie i wypowiadają je otwarcie.To oni na pewno schowali, ukryli itp,aby dokuczyć dyrekcji.A jestem przekonana,że dziennik leży sobie spokojnie gdzieś,zawalony papierami osoby, która jest tak siebie pewna,że nie zadała sobie trudu, aby dokładnie wszystko sprawdzić.Jak widać,to w naszym środowisku norma.Ta pewność siebie! Bardzo się rozczarowałam,nie nauczaniem,dziećmi, ale przede wszystkim atmosferą w pokoju nauczycielskim i poziomem moich koleżanek i kolegów."Nie bądź pewny(...), bo pewność niepewna(...)"-wystarczy o tym pamiętać i może choć trochę łatwiej będzie nam się pracowało w tych tak trudnych dla nas czasach. Czasami myślę,że już nie dam rady...
witam:) ojjj Kolego:) gdybyś pracował w Zagórzu k/ Warszawy-czego Ci nie życzę ze względu na panującą tam atmosferę, jaka panowała "za rządów" obecnej dyrektorki-która nie umie przeciwdziałać mobbingowi-i nie pracującej już tam Agaty Holskiej - to byś wiedział, ze dziennik się chowa specjalnie, aby ktoś miał z tego powodu kłopoty. Takich wrednych nauczycieli-oprócz Pani Borzymek i kilku innych- to jak pracuje 35 lat w szkolnictwie, to jeszcze nie spotkałam, jak tam....mobbing, zakłamanie, tchórzostwo - to tylko niektóre z pojęć, jakimi określam niektórych pracowników. Kilka osób ma podobne, jak nie takie samo zdanie, ale niestety są na tyle tchórzliwi, że mówią to w małym kręgu, a nie stać ich na powiedzenie tego na głos. Ale jak się ma duże pieniądze-bo w "takich szkołach" jest wysoki dodatek mot, i za trudne warunki - to tylko uczciwi i odważni ludzie mogą to mówić....niestety-jeśli ktoś nadaje na innych falach, niż "elita rządzących" - to odchodzi, albo ich się pozbywają...c'est la vie... A tak w ogóle-to szkoda pisać...należę do najgorszej grupy społecznej...dobrze, że jestem już na emeryturze... Jolanta Wieloch