Dwie sale lekcyjne mamy w piwnicy. Kontrola zarzuciła nam, że to niezgodne z przepisami. Szybko musimy coś zrobić, inaczej zostaniemy ukarani. Najgorzej boimy się kary w postaci zmniejszenia liczby klas pierwszych w przyszłym roku szkolnym. Tak też może być, władze bowiem są nieprzewidywalne.
Dyrekcja wpadła na pomysł, abyśmy przenieśli do piwnicy pokój nauczycielski. Teraz odpoczywamy w widnym salonie na parterze, więc zmiana byłaby kolosalna. W piwnicy jest ciasno i nie ma tam okien, tylko jakiś maleńki otwór, przez który w ogóle nie przebija się światło. Dlatego ludziom szczęka opadła, tym bardziej, że propozycja jest nie do odrzucenia. Co my możemy zrobić, jeśli szefowa tak zarządzi?
Ale to nie wszystko. Zostaje przecież jeszcze druga sala lekcyjna piwnicy. Co z nią zrobić? Tak po prostu zlikwidować się nie da, gdyż zabraknie nam pomieszczeń i lekcje trzeba będzie prowadzić na korytarzu. Dlatego zaczęliśmy plotkować (plotki szybko dochodzą do uszu dyrektorki), aby przenieść do piwnicy także gabinet szefowej. Niech ona też poświęci się dla dobra uczniów. Jeśli wymaga tego od swoich nauczycieli, to niech da nam dobry przykład.
Niektórzy koledzy tak się zdenerwowali, że krzyczeli, aby w ogóle zlikwidować pokój nauczycielski, a nas rozrzucić po korytarzach. Wtedy wicedyrektorka (trochę lepiej rozumie nauczycieli niż naczelna) wymyśliła inne rozwiązanie. Otóż zaplanowała, że nauczyciel będzie mógł prowadzić w piwnicy maksimum trzy lekcje dziennie, a najlepiej dwie, co jest zgodne z przepisami. Oznacza to, że więcej nauczycieli będzie musiało tam pracować. Do tej pory w piwnicy były tylko lekcje przysposobienia obronnego. Trochę mi nie w smak uczyć w sali bez światła dziennego, ale wolę to niż przeniesienie pokoju nauczycielskiego do piwnicy. Okazałoby się wtedy, że woźne mają lepsze warunki do odpoczynku niż nauczyciele.
-SS-
Powrót | Do góry





Komentarze
Ostatnio edytowany: 2011-03-24 09:45:53