Rozmowa z dr Marią John-Borys o wpływie szkoły na rozwój ucznia, o grzechach współczesnego wychowania oraz o tym, jak rozmawiać z dzieckiem, które ma za sobą traumatyczne przeżycia.
Co należy rozumieć pod pojęciem diagnozy środowiska uczniowskiego?
Dla mnie jako psychologa szkoła to przede wszystkim pewien system społeczny. Tworzą go nauczyciele i uczniowie jako osoby pozostające we wzajemnych relacjach, określanych przez ich role społeczne i zasady postępowania regulowane przepisami prawnymi i obyczajowymi. System ten ma służyć realizacji celów osadzonych w powszechnie uznawanych wartościach. Należą do nich: zdobywanie wiedzy i umiejętności przydatnych uczniom w życiu, rozwój ich osobowości i kształtowanie postaw prospołecznych. Moim zdaniem w realizacji tych celów kluczową rolę odgrywają relacje społeczne, rozpatrywane w płaszczyźnie kontaktów nauczyciel-uczeń/uczniowie, uczeń-nauczyciel, uczeń-uczeń, uczeń-klasa.
Z badań wynika, że uczniowie mają lepszą motywację do nauki i sprawniej radzą sobie z zadaniami, jeśli czują się bezpiecznie w swoim środowisku. Z kolei bezpieczeństwo zależy przede wszystkim od wsparcia otrzymywanego od rodziny, nauczycieli i rówieśników Badania pokazują, że nauczyciel nie tylko kształtuje wiedzę i postawy młodego człowieka wobec świata, lecz również– oceniając ucznia, wyrażając o nim opinię– dostarcza mu wiedzy o nim samym (buduje w nim ważną część obrazu samego siebie). Toteż kondycja psychiczna uczniów w dużej mierze zależy od ustosunkowania do nich nauczycieli. Liczne badania pokazują, że wśród stresogennych sytuacji wskazywanych przez uczniów kontakty z nauczycielami i kolegami zajmują przodujące miejsce. Ciekawe, że najwięcej wsparcia od nauczycieli otrzymują najmłodsi uczniowie, im natomiast są starsi, tym częściej relacje z nauczycielami budzą przykrość i lęk. Niepowodzenia szkolne przyczyniają się do wzrostu liczby zaburzeń depresyjnych u dorastających. Badania odnotowują też relację odwrotną– wsparcie otrzymywane od nauczyciela w znacznym stopniu chroni ucznia przed zachowaniami ryzykownymi dla zdrowia (picie, palenie, narkotyki itp.).
Od wkroczenia w wiek szkolny aż do dorosłości bardzo istotne dla zdrowia psychicznego jest znaczenie grupy rówieśniczej. Akceptacja grupy, pozycja zajmowana w klasie i informacje otrzymywane od kolegów są podstawą budowania poczucia własnej tożsamości i wartości. Brak wsparcia ze strony kolegów lub, co gorsza, izolacja wpływają na utratę bezpieczeństwa i poczucia wartości, co powoduje utratę energii psychicznej potrzebnej do radzenia sobie z zadaniami. Dobre relacje pomagają przetrwać nawet duże trudności i niepowodzenia.
Niestety wydaje się, że współczesne tempo życia pozostawia zbyt mało miejsca na pielęgnowanie kontaktów między ludźmi, rozmowy i osiąganie wzajemnego rozumienia. Silny pęd do skupienia się na osiągnięciach, karierze i towarzyszący temu lęk przed utratą tego co się już posiada bardzo egocentryzuje ludzi i nie sprzyja otwarciu na potrzeby innych.
Mam świadomość, że mówiąc o diagnozie środowiska uczniowskiego wybrałam tylko pewien aspekt tego zagadnienia i wybrzmiał on mało optymistycznie ale patrzę na tę sprawę głownie przez pryzmat problemów, jakimi przychodzi mi się zajmować w moim życiu zawodowym.
Na początku każdego roku szkolnego w szkole pojawiają się nowi uczniowie, jakie działania powinien podjąć pedagog, wychowawca, aby jak najlepiej poznać dziecko, jego rodzinę?
Gdybym była wychowawcą klasy, chciałabym poznać nowego ucznia (i jego rodziców) zanim pojawi się w mojej klasie. Gdyby to było możliwe, zaprosiłabym ucznia i rodziców na krótką rozmowę przed rozpoczęciem zajęć. Przedstawiłabym się jako przyszły wychowawca i zaznajomiła z charakterem szkoły. Potem poprosiłabym, aby rodzice i uczeń powiedzieli coś o sobie: kim są, czym się zajmują, dlaczego i jak wybrali właśnie tę szkołę. Zachęcałabym do zadawania pytań o szkołę, panujące w niej wymagania i obyczaje. W klasie zadbałabym o to, aby uczniowie poznali swoje imiona i sama też starałabym się je zapamiętać.
Jakie mogą być konsekwencje nie podejmowania przez nauczycieli działań rozpoznawczo-diagnostycznych?
Poza przekazywaniem wiedzy i oceną postępów ucznia nauczyciel powinien starać się poznać go jako osobę, rozumieć jego zachowania, jego mocne strony i ograniczenia. Ważne jest też aby znał stan jego zdrowia. Trzeba być uważnym obserwatorem, dostrzegać zmiany nastroju i zachowania i w razie potrzeby szybko podejmować działania, aby dowiedzieć się, co dzieje się z uczniem. Jeśli się tego zaniedba, problemy narastają, co w konsekwencji może prowadzić do zaburzeń zachowania i emocji u ucznia, a u nauczyciela do poczucia winy (przed którym będzie się bronił przerzucając odpowiedzialność na ucznia lub jego rodzinę. Innym wariantem są pretensje do„opieszałych” specjalistów– pedagoga szkolnego, psychologa.
Czy Pani zdaniem są jakieś ograniczenia w diagnozowaniu uczniów, takie, których nie wolno przekraczać nauczycielom?
Owszem. Nauczyciel ma zawsze prawo do opisu i charakterystyki zachowania ucznia, powinien się jednak przy tym wystrzegać diagnozowania i etykietowania. W szczególności niedopuszczalne wydaje mi się używanie wobec ucznia (nawet prywatnie) kategorii nozologicznych, np.„debil”,„psychopata”– takie„diagnozy” niewiele wnoszą w rozumienie ucznia, a tylko stygmatyzują go jako osobę nienormalną. Takie określenia w ustach nauczyciela są niewątpliwie dyktowane bezradnością i złością. Jeśli nauczyciel rzeczywiście przypuszcza, że zachowanie ucznia wkracza w zakres psychopatologii, powinien skonsultować swoje obserwacje z rodzicami i postarać się o pomoc odpowiedniego specjalisty. Innym zagadnieniem jest stosowanie przez nauczycieli testów diagnostycznych (np. testów inteligencji czy osobowości). Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu są one domeną wyszkolonych specjalistów i jeśli nauczyciel widzi potrzebę zdiagnozowania ucznia winien skierować go do odpowiedniej placówki.
Nauczyciele mają dużo wątpliwości i lęków przed rozpoznawaniem środowiska rodzinnego swoich podopiecznych. Co chciałaby Pani przekazać im w tym temacie?
Większość tych obaw ma swoje źródło w nas samych. Już samo określenie„rozpoznawanie środowiska rodzinnego” kojarzy się ze zwiadem na terytorium wroga, podczas kiedy najlepsze efekty przynosi nastawienie na szukanie sojuszników. To zresztą działa w obie strony– nieźle jest, przystępując do rozpoznawania środowiska rodzinnego zadać sobie pytanie: co ja (nauczyciel, pedagog, psycholog) mogę im zaoferować?
Jakie zasady powinny przyświecać nauczycielom/pedagogom szkolnym, którzy stosują takie narzędzia diagnostyczne jak ankieta czy socjogram?
Podstawowa zasada etyki badawczej mówi o tym, że dane uzyskane przy pomocy takich narzędzi nie powinny być wykorzystywane w sposób niezgodny z ich przeznaczeniem. Zatem ankieta (np. na temat używania przez uczniów środków psychoaktywnych) powinna być prowadzona anonimowo, jej wypełnianie musi być dobrowolne, a jej wyniki powinny służyć rozpoznaniu skali zjawiska i podjęciu działań profilaktycznych, a nigdy„wyłapaniu” uczniów pijących, czy biorących narkotyki. Podobnie z socjogramem– dostarcza on informacji o strukturze socjometrycznej klasy, które mogą posłużyć nauczycielowi do podjęcia określonych działań na rzecz integracji grupy, wzmacniania pozycji izolowanych jej członków– ale nigdy do ujawnienia, że ktoś jest odrzucony, bo źle się zachowuje.
W jaki sposób dotrzeć do ucznia, który ma za sobą traumatyczne przeżycia np. rodzinne, o których wstydzi się mówić? Jak z nim rozmawiać?
Podjęcie takiej rozmowy wydaje mi się możliwe tylko w kontakcie indywidualnym z uczniem. Dobrze jest na początku powiedzieć uczniowi, co się widzi w jego zachowaniu (np.„od kilku dni wydaje mi się, że coś cię martwi. Rzadko się uśmiechasz, nie jesteś tak aktywny, jak zazwyczaj– czy coś się wydarzyło? Czy możesz mi o tym powiedzieć? Chciałabym zrozumieć, o co chodzi i jeśli to możliwe, jakoś ci pomóc”). Jeśli uczeń zaprzecza lub odmawia odpowiedzi, należy to uszanować– już samo zapytanie jest dla niego informacją, że nauczycielowi na nim zależy. Można dodać, że„…mam dyżur‘wtedy i wtedy’ i jeśli będziesz miał ochotę zawsze możemy porozmawiać”. Szczególnie ważne jest znalezienie na rozmowę takiego czasu i miejsca, by móc poświęcić uczniowi pełną uwagę. Prowadzenie takiej rozmowy zdawkowo, w pośpiechu lub nieodpowiednim miejscu (np. na hałaśliwym korytarzu) mija się z celem.
Co powoduje, że jedne dzieci dobrze sobie radzą z problemami i kryzysami a inne wymagają pomocy psychologicznej?
To jest całe wielkie zagadnienie zdrowia psychicznego, teorii stresu i radzenia sobie z nim. Najkrócej można odpowiedzieć, że odporność na stres i sposoby radzenia sobie z nim kształtują się już w najwcześniejszych okresach życia i są zależne od tego, jakie doświadczenia z tego zakresu zebrało dziecko w wychowaniu rodzinnym. Rodzice (a szczególnie matki) są pierwszymi wzorami radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Lepiej radzą sobie dzieci, których rodzice przekazują im prawdziwe informacje o świecie i ludziach, dzięki czemu świat staje się zrozumiały (ma blaski i cienie i to jest normalne, kłopoty nie są nieszczęściem ale normalnym składnikiem życia)– wszystko co się wydarza ma sens, bo dzięki temu człowiek uczy się czegoś nowego, ważne jest, aby nie unikać trudności, ale nauczyć się sobie z nimi radzić. Takie przekazy ze strony rodziców, poparte odpowiednim ich zachowaniem w trudnych sytuacjach kształtują u dziecka zaufanie do własnych możliwości, poczucie posiadania wpływu na sytuację i dobrą samoocenę– są to ważne zasoby, z których dziecko korzysta, kiedy pojawia się problem. Częściej pomocy psychologicznej wymagają uczniowie, którzy otrzymywali za mało lub za dużo wsparcia w trudnych sytuacjach. Zarówno nadopiekuńczość, usuwanie wszelkich barier i trudności, jak i pozostawianie dziecka samemu sobie w trudnych momentach nie uczy zaradności i naraża dziecko na obniżenie odporności w radzeniu sobie z sytuacjami jakie niesie życie.
Co jest najważniejsze w pracy z dzieckiem po traumatycznych doświadczeniach?
Najważniejsze jest nawiązanie dobrego z nim kontaktu, stworzenie atmosfery bezpieczeństwa i zaufania (pomieszczenie i okoliczności zewnętrzne muszą sprzyjać poczuciu ładu i spokoju). Trzeba okazać zrozumienie dla przeżyć i reakcji dziecka, choćby były najdziwniejsze (w myśl zasady: w nienormalnej sytuacji wszystkie uczucia, myśli i zachowania są czymś normalnym). Istotne jest zapewnienie dziecka, że to nie ono zawiniło w tej sytuacji Następnie należy mu pomóc w opowiedzeniu o traumatycznym wydarzeniu, dostosowując określenia i pytania do jego języka. Ważne jest, by nie stosować zbyt wielu pytań (słuchać lecz nie przesłuchiwać). Nie należy naciskać, aby zamknąć rozmowę za pierwszym razem– lepiej spotkać się kilka razy, bo wtedy pogłębia się kontakt. Koniecznie trzeba zadbać o to, by po zakończeniu rozmowy dziecko znalazło się w bezpiecznych dla niego warunkach.
Jak przygotowywać dziecko do radzenia sobie w sytuacjach trudnych, kryzysowych?
Dostarczać wsparcia emocjonalnego (jestem z tobą, rozumiem twoją sytuację) i informacyjnego (wyjaśniać i pokazywać, jakie są możliwości poradzenia sobie) oraz nagradzać wszystkie wysiłki, które dziecko podejmuje dla poradzenia sobie z sytuacją.
Jak w ostatnich latach zmieniło się funkcjonowanie rodziny i jak to wpływa na dzisiejszą młodzież?
Rodzina jest nadal najważniejszym miejscem budowania doświadczeń, kształtowania warunków rozwoju dziecka i jego osobowości. Jednak dotychczasowe formy życia rodzinnego– wspólne spędzanie czasu, rozmowy i bliskość– zostały zdominowane poprzez mnożące się obowiązki i towarzyszący potrzebie ich wypełniania pośpiech. Dotyczy to zarówno rodziców jak i dzieci. Badania pokazują, że zmienia się struktura rodzin: tak zwana rodzina pełna (koniecznie mama, tata i dziecko), choć nadal przyjmowana w naszej kulturze jako model normatywny, nie jest jedynym akceptowanym wzorcem. Coraz więcej osób wychowuje dzieci w pojedynkę z powodu rozwodów i coraz więcej kobiet decyduje się na samotne macierzyństwo. Niesie to z sobą liczne konsekwencje, ponieważ samotny rodzic musi sprostać zadaniom, które zazwyczaj rozkładają się na dwie osoby– czuje się przeciążony i ma mniej czasu na kontakty z dziećmi. W efekcie wiele dzieci otrzymuje mniej uwagi ze strony rodziców. Dotyczy to zarówno niedostatków bliskości, porozumienia i otrzymywania wsparcia, jak i niedostatecznej kontroli sprawowanej nad dzieckiem przez rodziców.
Jaki jest Pani zdaniem największy grzech współczesnego wychowania?
Myślę, ze brak wychowania. Rozumiem przez to zaniedbywanie potrzeb dziecka, brak czasu i poświęcania mu uwagi. Wielu rodziców uważa, że najważniejsze to dbać o warunki materialne i wypełnić czas dziecka różnymi zajęciami, które zapewnią mu dobry start w życiu. Z badań wynika, że znaczny odsetek uczniów cierpi na poczucie samotności i małej wartości, których praźródłem są postawy odrzucające lub unikające rodziców oraz ich zbyt duże wymagania w stosunku do dziecka.
Jaki wpływ ma dzisiejsza szkoła na rozwój dziecka?
Chodzenie do szkoły jest bardzo potrzebne każdemu dziecku, ale uczniowie wynoszą z niej różne doświadczenia. Jaka ta szkoła będzie, zależy od dorosłych. Niestety, szkoła podlega obecnie tym samym czynnikom co rodzina i bywa, że staje się systemem opresyjnym (skądinąd warto zauważyć, że nie tylko dla uczniów, także dla nauczycieli). Znam jednak bardzo wielu dobrych nauczycieli, którzy nie tylko stale doskonalą swoje kompetencje, ale przede wszystkim interesują się uczniami, starają się ich rozumieć i pomagać im w rozwoju. Myślę, że dzięki nim szkoła spełnia ogromnie ważną rolę w życiu każdego człowieka i oni budują nadzieję na przezwyciężenie jej obecnych słabości.
Jakie są społeczne a jakie indywidualne uwarunkowania rozwoju dziecka?
Uwarunkowania indywidualne to cechy dziedziczne i wrodzone, określane jako czynniki biologiczne. Drugą grupę czynników określa się jako uwarunkowania psychospołeczne rozwoju i zalicza do nich: rodzinę, grupę rówieśniczą. Oba te systemy działają w obszarze kultury i okresu historycznego (cywilizacji), w której żyjemy. Wpływ na rozwój ma religia, filozofia, wyznawane wartości, które w znacznej mierze wyznaczają normy etyczne. Istotne jest również środowisko lokalne i okoliczne.
W jaki sposób określić prawidłowo indywidualne możliwości i potrzeby rozwojowe dziecka?
Głównie na podstawie obserwacji zachowania dziecka w różnych sytuacjach życiowych i odnoszenia tych spostrzeżeń do prawidłowości rozwojowych danego okresu życia. Bardzo przydatna jest tu wiedza z zakresu psychologii rozwojowej i psychologii klinicznej dzieci i młodzieży oraz rozmowy z rodzicami, poznawanie historii życia i rozwoju dziecka. Trzeba jednak pamiętać, że drzewa nie mogą nam przesłaniać lasu. Diagnoza (w sensie poznawczym, nie medycznym) to zaledwie pierwszy krok na drodze do celu, jakim jest pomoc dziecku w rozwoju. Jeśli nauczyciel pamięta o tym celu, będzie mógł skorygować ewentualne niedociągnięcia pierwotnego rozpoznania. Jeśli natomiast nadmiernie skoncentruje się na„prawidłowym określeniu możliwości i potrzeb rozwojowych dziecka”, to jego kolejne działania będą uwarunkowane głównie potrzebą potwierdzenia początkowej diagnozy.
Czy Pani zdaniem nowe przepisy w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie, które weszły w życie 1 sierpnia spowodują, że osoby odpowiedzialne za pomoc krzywdzonym dzieciom będą mogły podjąć skuteczniejsze działania?
Uważałam i uważam, że problem nie tyle tkwi w przepisach, ile w mentalności osób te przepisy stosujących. Oczywiście wiele zmian należy powitać z uznaniem (np. usuwanie z mieszkania sprawcy przemocy, a nie jego ofiar), ale i tak decydować będzie podejście osób i instytucji rozpoznających problem. Myślę tu przede wszystkim o definicji przemocy– ciągle, niestety, dominuje przekonanie, że przemoc to tylko fizyczne znęcanie się nad innym.
Jak rozmawiać z młodzieżą na temat współczesnych zagrożeń takich jak cyberprzemoc, prostytucja nieletnich?
Myślę, że te rozmowy nie są tak trudne, jak się wydaje. Chyba najlepiej opisywać znane (z prasy, TV lub codziennego życia) fakty i poddawać je pod dyskusję w grupie młodzieży, poznawać ich sądy i opinie, ale również zdecydowanie wyrażać własne poglądy. Ważne jest aby osoba prowadząca taką rozmowę posiadała autorytet i budziła zaufanie młodzieży, musi też zdawać sobie sprawę, że nie każde zdanie wypowiadane przez młodych ludzi odzwierciedla ich rzeczywiste przekonania.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Kamila Sekułowicz
Dr n. hum. Maria John-Borys: Psycholog, długoletni nauczyciel akademicki w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Współpracuje z katowickim wydziałem Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Superwizor i trener psychologicznego treningu grupowego, rekomendowana przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Prowadzi gabinet psychologiczny, w którym zajmuje się: terapią małżeństw i rodzin, terapią nerwic i zaburzeń nastroju, poradnictwem w kryzysach i problemach wychowawczych. Jest autorką programu pracy świetlic socjoterapeutycznych MOPS w Katowicach, konsultantką wielu zespołów pomocy rodzinie na terenie województwa śląskiego. Zredagowała kilka książek i opublikowała kilkadziesiąt artykułów z problematyki zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży w kontekście systemów rodziny i szkoły.
Wywiad ukazał się w 23 numerze„Głosu Pedagogicznego” (listopad 2010 r.).
Powrót | Do góry





, aby dodać komentarz.