Polecamy:

Twoja ankieta w 3 krokach




pokoje-stancje.pl
Scenariusz przedstawie szkolnych
Lekcja w kinie

Odwiedzanie uczniów w domu

Pobierz do PDF Wydrukuj stronę
Data dodania: 2010-10-14 07:14:59

Mój dziadek lubił cyklicznie objeżdżać swoją posiadłość i zachodzić po drodze do wszystkich sąsiadów. Bez zapowiedzi, bo przecież gość w dom, Bóg w dom. Tak samo podobno robił też jego ojciec i dziadek. Chyba więc mam we krwi objeżdżanie posiadłości i odwiedzanie ludzi. Tylko że inaczej niż moi przodkowie ja nie posiadam żadnych włości, o które się troszczę, a jedynie klasę wychowawczą. I właśnie od czasu do czasu odczuwam zew krwi, aby sprawdzić, jak żyją moi uczniowie. Szczególnie ci, którzy rzadko pojawiają się w szkole.

Zwykle moja wizyta wywołuje popłoch. Gdy pukam do drzwi i czekam, aż ktoś mi otworzy, najpierw dostrzegam oko w wizjerze, a potem słyszę:„Jezu, to Stępniak…”. Słyszę też, jak ludzie robią szybki porządek, jak butelki spadają ze stołu. Niestety, domy wielu uczniów przypominają meliny. Niektórzy po takim hałasie udają, że ich nie ma. Liczą, że może sobie pójdę. A ja pukam, teraz jeszcze głośniej. Czasem nawet krzyczę, żeby mi otworzono. Ludzie otwierają i są bardzo mili. Zdenerwowani, ale mili. Po wizycie zachowanie ucznia na jakiś czas się poprawia. Dziecko przychodzi do szkoły. Potem trzeba znowu wybrać się z wizytą i osobiście zaprosić.

Dyrektorka ogłosiła, że nie możemy odwiedzać uczniów bez zapowiedzi. Przedstawiła procedurę odwiedzin i zobowiązała nas do jej przestrzegania. Dzwonię więc do wybranego domu i zapowiadam się, że przyjdę razem z pedagogiem. Ustalamy termin naszej wizyty. Jednak gdy przychodzimy, nikogo nie zastajemy. Można tak próbować w nieskończoność. Po kilku nieudanych próbach złamałem procedurę i wpadłem sam bez zapowiedzi. Jak zwykle było miło i nerwowo. Zjadłem trochę jajecznicy, napiłem się herbaty i usłyszałem, że syn będzie przychodził do szkoły. Na niektórych rodziców nie ma lepszego sposobu jak niespodziewana wizyta nauczyciela. Myślę, że mój dziadek jest ze mnie dumny.

 

-SS-


Powrót | Do góry

Oceń materiał

Komentarze

Odwiedzanie uczniów i ich rodziców w domu to doskonały pomysł ! Popieram go w 100 %. Tylko tak można na własne oczy zobaczyć w jakich warunkach żyją dzieciaki. Łatwiej jest zrozumieć, dlaczego takie, a nie inne one są, jak również łatwiej jest uświadomić sobie, że niektórym z nich nie można stawiać zbyt wygórowanych wymagań. Jak ktoś zobaczy, że w 28-metrowej kawalerce mieszka 5 osób, nie ma spokoju, bo włączony jest telewizor, unoszą się opary alkoholu i/lub nikotyny, to łatwiej może docenić sam fakt uczęszczania ucznia do szkoły i czynienie przez niego wysiłków, które do tej pory wydawały się mierne.
  • angol
  • 19.10.2010, 20:05
To ciekawe A kto ci płaci za te wycieczki i z policją czy bez chodzisz bo jak bez to nie muszą ci otorzyć!!! A opieka społeczna to co tam robi?