Młodzi ludzie, w szczególności nastolatki, stanowią znaczącą grupę ofiar mediomanii oraz sieciowego nałogu. Badania naukowe oraz raporty medyczne informują o rozprzestrzenianiu się problemu i rosnącym wzroście zagrożenia.
Pedagog szkolna dostała telefon od mamy ucznia z V klasy z prośbą o pilne spotkanie. Zabrzmiało to dość poważnie. Próbowała sobie przypomnieć ważne informacje dotyczące chłopca i jego rodziny, zajrzała nawet do swoich notatek. Nie było tam nic szczególnego poza– dość typową w dzisiejszych czasach– separacją rodziców. Krzyś i jego starszy o kilka lat brat– Andrzej, uczeń gimnazjum, wychowywani byli przez mamę, z którą mieszkali. Tatę widywali kilka razy w miesiącu. Tak przynajmniej wynikało z dostępnych w notatkach pedagoga danych. Z Krzysiem nie było w szkole większych problemów; uczył się nieźle i zachowywał przyzwoicie. Co mogło się wydarzyć?
Pedagog oddzwoniła od razu. Mama wydawała się bardzo zatroskana, więc umówiły się na spotkanie i rozmowę już na następny dzień. Kiedy weszła do gabinetu, wiadomo było, że problem jest poważny. Ta młoda, sympatyczna kobieta poruszała się tak, jakby dźwigała wielki ciężar, a jej smutne oczy zdawały się wołać o pomoc. Zaczęła od razu opowiadać, jakby nie chciała tracić ani minuty cennego czasu.
– Sama wychowuję chłopców, Krzysia i Andrzeja; ich ojciec odszedł od nas kilka lat temu, założył już swoją nową rodzinę. Muszę bardzo dużo pracować, żeby podołać wszystkim potrzebom i wydatkom, więc dla chłopców zostaje mi niewiele czasu. Ojciec, choć spotyka się z nimi regularnie, też ma dla nich mało czasu i w sumie, kiedy go odwiedzają, bawią się z jego dziećmi albo nudzą… właściwie nie nudzą się, bo ojciec zafundował im komputer, a ostatnio nawet specjalne urządzenie do grania na komputerze albo video, więc grają bez przerwy.– To właśnie Panią martwi?– zapytała pedagog, która prawie miała pewność, że to był problem, o którym mama chłopców chciała porozmawiać. Temat był jej dobrze znany i już nie raz ostrzegała uczniów w swojej szkole, przestrzegając przed brutalnością niektórych gier komputerowych czy video.
– Martwi mnie dużo bardziej poważna sprawa!– niemal wykrzyknęła mama.– Z moimi synami dzieje się naprawdę coś bardzo złego! Oni całe dnie i chyba całe noce spędzają przyklejeni do komputera i, na zmianę, do tej piekielnej maszynki do grania. Przesiadują przy jednym albo drugim urządzeniu. Cały czas kłócą się, czasem nawet biją, o to, kto ma być pierwszy albo kto siedział dłużej, agresywnie„wyrywają sobie każdą minutę”, nie chcą nawet przyjść na obiad lub kolację, tylko podjadają cokolwiek, wpatrzeni w ekran, bo przecież ręce mają zajęte trzymaniem tego… kontrolera. Nie chcą wyjść na dwór, nie chcą pójść do kina, stracili zainteresowanie sportem! Gdybym nie robiła awantur, po powrocie ze szkoły pewnie nie wyjęliby książek i zeszytów z plecaka, nie odrabialiby lekcji i nie uczyli się w ogóle. Wiele razy, kiedy wchodziłam w nocy do ich pokoju, przyłapywałam ich na graniu! Siedzieli po ciemku, cichutko, ze słuchawkami na uszach i„potajemnie” pstrykali! Był środek nocy, a oni zachowywali się, jakby ich ktoś zahipnotyzował. Rano nie mogę ich dobudzić. Są niewyspani, zmęczeni, rozdrażnieni i niechętnie idą do szkoły. Nawet piłkę przestali kopać, a przecież jeszcze niedawno zawsze chętnie grali z kolegami.
– Ale Krzyś nie ma chyba problemów w nauce?– zapytała psycholog.
– Jeszcze nie– odpowiedziała mama– ale już widać, że obniżył loty i jeśli coś robi, to tylko po drace ze mną i tylko wtedy, gdy mu obiecam, że za chwilę znowu będzie mógł siedzieć na kompie! Jeszcze rok temu uczył się całkiem dobrze, miał czwórki, czasem piątki, teraz większość ocen to trójki. Jest zdolny, więc jakoś daje sobie radę, ale to już nie ten sam chłopiec.
Pedagog zaczynała rozumieć zdenerwowanie mamy Krzysia. Uważnie słuchała kolejnych szczegółów opowieści, które wyraźnie wskazywały na pierwsze objawy uzależnienia od gier komputerowych albo Internetu.
Uzależnienia XXI wieku
Psychologowie i lekarze od dobrych kilkunastu lat alarmują, że mamy na świecie do czynienia z nowym, poważnym zjawiskiem– uzależnianiem się ludzi, w tym szczególnie dzieci i młodzieży, od tzw. nowych mediów– Internetu (w tym np. tzw. czatów, czyli rozmów, oraz interaktywnych gier internetowych), gier video, a nawet komórek– szczególnie tzw. tekstowania, czyli komunikowania się poprzez wysyłanie wiadomości SMS.
Problem nazywany bywa„uzależnieniami XXI wieku”, to właśnie w ostatniej dekadzie pojawienie się, gwałtowny rozwój oraz atrakcyjność i powszechna dostępność nowoczesnych technologii i urządzeń wpłynęły bowiem na zmianę sposobu życia wielu ludzi. W tytule nazwałam go„mediomanią”, ponieważ dotyczy nie tylko Internetu, ale właśnie wszystkich wymienionych wcześniej, nowoczesnych mediów i swojego rodzaju szaleństwa–„manii”, jaka ogarnęła ludzi w związku z ich używaniem.
Nowe media na wyciągnięcie ręki
W większości domów, nawet tych mniej zamożnych, dzieci i młodzi ludzie mają już nie tylko telewizor najnowszej generacji (często własny, w swoim pokoju), ale także komputer z Internetem, a dodatkowo urządzenie do interaktywnych gier w wersji na video lub komputer. Pod ręką jest też nowoczesna komórka, niejednokrotnie dzień i noc używana do wysyłania SMS-ów, czyli krótkich wiadomości tekstowych, w specjalnie do tego przystosowanym, skróconym, często zabawnym, nowym„kodzie” językowym.
Wystarczy pobieżna obserwacja w domu, szkole, środkach komunikacji miejskiej, by zauważyć, że uczniowie spędzają mnóstwo czasu, zajęci tekstowaniem do kolegów i koleżanek, graniem,„czatowaniem” (pogaduszkami) czy zwykłym„przeszukiwaniem” stron w Internecie, zawierających interesujące informacje. Niejednokrotnie przybiera to formę zachowań obsesyjnych. Przykładowo, dziecko w tym samym czasie nie tylko używa kilku urządzeń na raz (np. czatuje z kilkoma osobami na Internecie, przegląda jakieś strony, słuchając muzyki, lub ogląda filmy video, odbiera i wysyła wiadomości z komórki i jednocześnie, niemal automatycznie, na drugim ekranie gra na video!), ale też nie potrafi się od tej aktywności dobrowolnie oderwać, powtarzając przymusowo te same czynności, czasem aż do wystąpienia silnego przemęczenia lub zupełnego wyczerpania. Taki stan zwykle jest niebezpiecznym okresem przejściowym. Jeśli nie pojawi się odpowiednia, stanowcza reakcja oraz interwencja rodziców, przejść może do fazy uzależnienia, tzn. całkowitej utraty kontroli nad aktywnością, której dotyczy.
Dzieci i młodzież w sieci nałogu internetowego
Zjawisko ma różne nazwy– jedni nazywają je„siecioholizmem” (od terminu„sieć”, czyli popularnej nazwy Internetu), inni„infoholizmem” (ponieważ istotą treści Internetu są różnego rodzaju informacje). W obu przypadkach problemem jest właśnie uzależnienie od obiektu medialnego i związanej z nim aktywności, np. komunikowania się, grania, poszukiwania informacji. Ostatnio sporo pisze i mówi się o zespole uzależnienia od Internetu, wskazując na powagę i złożoność problemu oraz występowanie grupy typowych objawów, pozwalających zdiagnozować ten rodzaj uzależnienia, a także jego różne formy i przejawy. Do najważniejszych zalicza się:
— uzależnienie od komputera, czyli nawykowe, niemal ciągłe„przesiadywanie” przy komputerze, nieumiejętność normalnego funkcjonowania bez komputera, pojawienie się oznak typowych zaburzeń psychologiczno-emocjonalnych oraz psychosomatycznych w przypadku ograniczenia dostępu bądź możliwości korzystania z komputera;
— uzależnienie od sieci, mające charakter podobny do uzależnienia od komputera, tyle że specyficznie związane z Internetem i wszystkimi aktywnościami, na jakie pozwala to wirtualne„okno na świat”; osoby dotknięte tym uzależnieniem traktują Internet jak część swojej przestrzeni życiowej, korzystają z niego nawet do kilkunastu godzin na dobę, nie wyłączają go ani w dzień, ani nawet w nocy, a bez dostępu do Internetu po prostu nie potrafią funkcjonować;
— socjomania internetowa, czyli specyficzne uzależnienie od kontaktów z tzw. społecznością sieciową, polegające na bardzo częstych, czasem niemal nieustannych rozmowach i pogawędkach z osobami zaprzyjaźnionymi (np. kolegami z klasy), znajomymi z sieci, a także przypadkowymi osobami, włączającymi się incydentalnie, zwykle używającymi fałszywej tożsamości;
— erotomania Internetowa, czyli zespół uzależnienia od wirtualnych treści (w tym też filmów albo tzw. przekazów„na żywo”) o charakterze erotycznym, seksualnym, a niejednokrotnie pornograficznym; w przypadku dzieci i nastolatków ten rodzaj aktywności internetowej stanowi dodatkowe, poważne zagrożenie molestowaniem seksualnym przez osoby o skłonnościach pedofilnych bądź innych przestępców seksualnych;
— uzależnienie od gier interaktywnych, często zawierających duży ładunek przemocy, ostatnio zaś od coraz bardziej popularnych gier hazardowych, np. internetowego pokera.
Ofiary sieciowego nałogu
Młodzi ludzie to znacząca grupa ofiar mediomanii oraz sieciowego nałogu. Negatywne skutki tego rodzaju uzależnień dotyczą w zasadzie wszystkich sfer funkcjonowania człowieka, w tym psychologiczno-emocjonalnego, społecznego, a także w znacznym stopniu zaburzają zdrowie. Dzieci i młodzież, których organizmy biologiczne oraz struktury osobowości są mniej dojrzałe, a zatem bardziej podatne na działanie różnorodnych, szkodliwych czy uszkadzających czynników, należą do grupy wysokiego ryzyka. Dla nich konsekwencje uzależnień sieciowych czy szerzej– medialnych, dotyczą zwykle nie tylko efektów bezpośrednich, objawiających się zaburzeniami funkcjonowania, lecz także zdrowotnych efektów długofalowych, czasem na całe życie.
Głowa pęka, czyli efekt przeciążenia
Jedną z głównych konsekwencji„pułapki sieciowej” jest odczuwane przez internautów przeładowanie i przeciążenie ogromem oraz różnorodnością informacji. Językiem młodzieżowym mówiąc–„mózg się lasuje”. Tymczasem zaskakująca jest zbieżność tej obserwacji z wynikami badań medycznych przy użyciu najnowocześniejszej aparatury. Okazuje się bowiem, że w istocie mózg internauty, godzinami przesiadującego przy komputerze, rozgrzewa się powyżej swojej normalnej ciepłoty. Psychologicznie uczucie przeciążenia jest więc efektem fizjologicznych zmian w układzie nerwowym, funkcjonującym na granicy swojej wydolności.
Totalny chaos
Zaburzenia pracy mózgu, czyli„centralnego systemu sterowania”, przeciążonego nadmierną aktywnością, w oczywisty sposób mają wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Internauta jest nieustannie, w dzień i w nocy, przestymulowany i pobudzony. Wpływa to na zaburzenia rytmu snu, powodując na dłuższą metę zmianę cyklu czuwania (aktywność w nocy– znużenie i sen w dzień), wreszcie trudności w zasypianiu, potem uciążliwą bezsenność i w końcu skrajne przemęczenie.Uczeń, wykończony nocnym„siedzeniem na necie”, nie potrafi i po prostu nie może prawidłowo funkcjonować w szkole. Nie tylko traci zainteresowanie nauką, ale też kontaktami społecznymi z rówieśnikami. Jest znudzony szkołą i zniecierpliwiony oczekiwaniem na powrót do domu i komputera. Coraz częściej zdarza mu się opuszczanie lekcji (z powodu niewyspania, nieprzygotowania itp.).
W domu funkcjonowanie dzieci czy nastolatków dotkniętych nadużywaniem Internetu, gier video czy komputera ogranicza się do zamknięcia w czterech ścianach swojego pokoju i wysiadywania przed ekranem. W przypadku rodzeństwa (tak jak w domu Krzysia i Andrzeja) dochodzi do częstych konfliktów (nie wyłączając rękoczynów) o dostęp do urządzeń medialnych, a także, jak raportują rodzice, nasilają się wszelkiego rodzaju trudności wychowawcze.
Przyczyny atrakcyjności wirtualnego świata dla młodych ludzi
Warto zwrócić uwagę na istnienie określonych, psychospołecznych uwarunkowań oraz tzw. okoliczności facylitujących (czyli wspomagających/ułatwiających) występowanie zjawiska mediomanii, jak też rozwinięcie się jej w pełnoobjawowe uzależnienie. Przypadek Krzysia i Andrzeja, z jakim przyszła po poradę mama chłopców, dobrze ilustruje ten proces. Chłopcy wychowują się w rozwiedzionej rodzinie, gdzie rodzicom brakuje czasu (a z powodu zmęczenia pracą, także siły) na zaspokajanie ich potrzeb emocjonalnych. W coraz większej liczbie domów mamy do czynienia z taką sytuacją. Miłość, opiekę, troskę rodzicielską, zainteresowanie codziennymi problemami, rozmowę, przytulenie, wspólny spacer czy pójście do kina zastępują dzieciom obiekty świata wirtualnego. Nastolatki skarżą się na nudę, pustkę i samotność, dlatego jakiegokolwiek atrakcyjnego zajęcia oraz bratniej duszy poszukują tam, gdzie się da. Komputer jest zawsze pod ręką. Dla wielu rodziców jest to wygodne, dopóki nie nastąpi poważne zachwianie proporcji i równowagi w podziale czasu spędzanego przez dziecko w Internecie, tylko że wtedy jest za późno na wprowadzenie zmian prostymi środkami wychowawczymi.
W poszukiwaniu remedium
Pedagog podała mamie chusteczkę na otarcie łez.
– Spróbujemy zrobić z tym porządek, choć będzie to od nas wszystkich, tzn. od Pani, od męża, od szkoły, wymagało sporo pracy.
– Zrobię wszystko, żeby moi chłopcy znowu byli tacy jak kiedyś– stanowczo odpowiedziała kobieta.
Wspólnie zaczęły przygotowywać plan„generalnych porządków”. Po pierwsze zdecydowały, że skoro rzeczy zaszły tak daleko, trzeba zacząć od zaraz. Nie ma dnia do stracenia. Na pierwszy ogień poszła konieczność rozmowy z tatą chłopców. Jeśli ich plan ma się udać, tata musi być sprzymierzeńcem; powinien dobrze rozumieć problem i wspomagać wszystkie działania mamy. Następny krok to poważna rozmowa z synami. Trzeba w zrozumiały dla nich sposób wytłumaczyć zmiany, jakie mają zajść w domu, a także powody ich wprowadzenia. Wreszcie, co najważniejsze, trzeba precyzyjnie ustalić nowe zasady używania komputera czy gier video oraz konsekwencje złamania umowy. Granice muszą być jasno wytyczone i bardzo konsekwentnie przestrzegane. I na koniec mała przeprowadzka. Telewizor, komputer i sprzęt do grania opuszczają raz na zawsze sypialnię chłopców. Teraz stać będą w dużym pokoju, pod bacznym okiem mamy. Chłopcy będą oczywiście mogli z nich korzystać, ale maksymalnie do 2 godzin dziennie i tylko po spełnieniu określonych warunków. Należeć do nich będą: systematyczne odrabianie lekcji, dobre oceny, uczestniczenie w zajęciach sportowych,„cisza nocna” nie później niż o 11 wieczorem i regularna pomoc mamie w obowiązkach domowych. Mama ze swojej strony, każdego dnia, wygospodaruje choćby godzinę na pogadanie z chłopcami o życiu i– choćby raz w tygodniu– wspólnie z nimi zrobi coś fajnego, co wszystkim sprawi przyjemność. Zaczną od wycieczki rowerowej, potem wybiorą się do kina, do muzeum lotnictwa, a jak tylko da się to zorganizować– znowu zaczną chodzić na basen. I, jak wszystko pójdzie dobrze, od czasu do czasu mama nawet zagra z nimi na kompie (może w wyścigi samochodowe, bo jest świetnym kierowcą!) albo posłucha ich ulubionego zespołu rockowego.
Autor: dr Anna Piekarska
Psycholog wychowawczy i rozwojowy, adiunkt na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego; organizatorka Centrum Badań, Edukacji i Profilaktyki Krzywdzenia Dziecka w Nowej Zelandii
Powrót | Do góry






, aby dodać komentarz.